Warszawa: pogrzeb 22 ofiar zbrodni komunistycznych

2019-09-22 17:56 aktualizacja: 2019-09-22, 17:58
Warszawa, 22.09.2019. Dowódca Garnizonu Warszawa gen. Robert Głąb (L) podczas pogrzebu szczątków bohaterów na "Łączce" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Fot. PAP/Piotr Nowak
Warszawa, 22.09.2019. Dowódca Garnizonu Warszawa gen. Robert Głąb (L) podczas pogrzebu szczątków bohaterów na "Łączce" Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie. Fot. PAP/Piotr Nowak
Walczyli o wolną Polskę, wyklęli ich za to komuniści - podkreślono podczas uroczystego pogrzebu 22 ofiar stalinowskiej bezpieki - żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego. Ceremonia odbyła się w niedzielę na Łączce Cmentarza Wojskowego na Powązkach w Warszawie.

Podniosła uroczystość, która odbyła się w miejscu, gdzie w latach 1948-56 funkcjonariusze UB ukrywali ciała zamordowanych w więzieniu na Mokotowie bohaterów polskiego podziemia, zgromadziła wielu krewnych ofiar i weteranów drugiej wojny światowej.

Obecni byli także przedstawicieli władz i instytucji państwowych oraz organizacji patriotycznych, a także mieszkańcy Warszawy. W zadumie wiele osób składało hołd żołnierzom, którzy po wojnie - często zbrojnie - sprzeciwiali się sowietyzacji Polski. Trumny z ich szczątkami, które w ostatnich latach odnaleźli specjaliści z Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN, zostały z wojskowymi honorami złożone w Panteonie - Mauzoleum Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych.

"Stoimy na miejscu świętym. Powązkowska kwatera +Ł+ - Łączka - to jedna z relikwii naszych dążeń do wolnej, niepodległej Polski. To tu chciano zasypać i zadeptać niepodległą Polskę, nawet nie pogrzebać, bo nie do grobów ich składano, nie urządzano im pogrzebów, tylko do jam, gdzieś pod płotem, na śmietniku. Taki miał być koniec niepodległej Polski" - mówił prezes IPN Jarosław Szarek. Jak dodał, pogrzeb jest spełnieniem obowiązku po dziesięcioleciach zapomnienia. "Ale nie wystarczyło ich zabić, próbowano ich wykląć" - podkreślił, dodając, że na represjami objęto także rodziny ofiar.

Według prezesa IPN Polacy wciąż powinni dążyć do umacniania niepodległości Polski m.in. poprzez odrzucenie symboli komunizmu w przestrzeni publicznej. "Nie przyjechaliśmy tutaj, nie przyszliśmy, Aleją Zrzeszenia +Wolność i Niezawisłość+, Aleją Brygad Wileńskich, Aleją Narodowej Organizacji Wojskowej czy Narodowych Sił Zbrojnych" - mówił Szarek. Wskazał także na brak monumentu upamiętniającego powojenne podziemie antykomunistyczne.

"Wiele jest jeszcze pracy, trzeba pamiętać i to miejsce (Panteon - Mauzoleum Żołnierzy Wyklętych-Niezłomnych - PAP) w przyszłości też musi mieć inny wygląd" - zaznaczył. W ocenie kierownictwa IPN obecny kształt panteonu ma zbyt skromny charakter, wkrótce ma zostać ogłoszony konkurs w tej sprawie.

Pochowano żołnierzy WP, którzy walczyli w wojnie obronnej 1939 r., następnie przeszli do konspiracji i służyli w szeregach Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych lub w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie. Po wojnie służąc np. w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym czy Zrzeszeniu "Wolność i Niezawisłość" podejmowali walkę z funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa, także z MO. Za swoją postawę wobec komunizmu zostali straceni w więzieniu na Mokotowie.

"22 trumny spowite biało-czerwonymi flagami, 22 piękne i tragiczne zarazem losy przerwane świstem kuli w mokotowskim więzieniu, 22 wydobytych z niepamięci, wydobytych stąd, z dołów śmierci na Łączce polskich bohaterów. I przy nich rodziny - najbliżsi, siostry, bracia, dzieci, krewni. Ci, którym przed laty władze komunistyczne zamordowały ich najbliższych i ukradły ich szczątki po to, żeby je ukryć tak, aby nikt nigdy do nich nie dotarł" - mówił wzruszony wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk, który od wielu lat zajmujący się poszukiwaniami tajnych miejsc pochówków ofiar zbrodniczych totalitaryzmów.

Przypomniał, że pod osłoną stanu wojennego w latach 80. na Łączce, gdzie na przełomie lat 40. i 50. chowano żołnierzy podziemia, wybudowano kwaterę zasłużonych dla władzy ludowej. "Aż trudno uwierzyć, że ten dzień pogrzebu nadszedł dopiero 30 lat od upadku komunizmu w Polsce" - mówił. Jak dodał, ważna pozostaje przyszłość Łączki. Przywołał też słowa Stanisława Wyspiańskiego: "Panteon ich widzę ogromny".

"Panteon ze spiżu, panteon Żołnierzy Wyklętych i ofiar komunizmu, panteon z osobną bramą, tak, aby ci, którzy mieli być pogrzebani na końcu, którzy mieli być ostatni gdzieś pod cmentarnym murem, byli pierwsi. W tym panteonie szczątki naszych bohaterów spoczną pod ziemią, a my, aby oddać im cześć, aby się pokłonić - zejdziemy do nich" - powiedział Szwagrzyk. "Dziś rozpoczynamy bój o Panteon Narodowy na Łączce" - zapowiedział.

Podczas uroczystości odczytano także listy okolicznościowe m.in. od premiera Mateusza Morawieckiego, który zaznaczył, że godny pochówek bohaterów wolności Polski, ofiar komunizmu to symboliczne zakończenie drogi niezłomnych patriotów, zamordowanych tylko dlatego, że pozostali wierni ojczyźnie. "Przywracamy dziejową sprawiedliwość (...). Żołnierze, wasza walka dziś się kończy" - napisał szef rządu w liście odczytanym przez wiceszefa KPRM Pawła Szrota.

Również premier przypomniał, że istnienie Łączki "miało nigdy nie wyjść na jaw". "Trafiali tu nasi rodacy skazani na śmierć w sfingowanych procesach pod fałszywymi zarzutami. Ich rodziny i bliscy przez lata nie znały ich losów" - dodał. "Jestem dumny z tego, że dzisiaj możemy pochylić czoła w geście szacunku i oddać należne im honory" - napisał. "Możemy i musimy wypowiedzieć dzisiaj głośno ich imiona, przywołać dokonania, przywołać dziedzictwo i jednocześnie zobowiązać się, że dbać będziemy o tę najwyższą wartość, za którą oddali życie - o wolną i suwerenną Rzeczypospolitą" - zaznaczył szef rządu.

List do uczestników uroczystości, którą zakończyły salwa honorowa i złożenie wieńców, skierował także szef MON Mariusz Błaszczak. Podkreślił w nim, że nie można zapomnieć o zbrodniach komunistycznych i nie można ustawać w wysiłkach, aby "odnaleźć, zidentyfikować i z honorami pochować wszystkich zamordowanych w tak wielu miejscach Polaków". Podziękował osobom zaangażowanym w odkrywanie tragicznej prawdy powązkowskiej Łączki i wyraził nadzieję, że uda się odnaleźć mogiły wszystkich ofiar komunizmu.

Wśród żegnanych oficerów i żołnierzy, których szczątki na Łączce odnalazł IPN, byli m.in. kawalerowie Orderu Virtuti Militari - najwyższego polskiego odznaczenia wojskowego, przyznawanego za wyjątkowe męstwo podczas walki. To komendant podziemnego Państwowego Korpusu Bezpieczeństwa w Warszawie, powstaniec warszawski płk Bronisław Chajęcki "Boryna" (1902-1953), cichociemny ppor. Stefan Górski "Brzeg", "Zdrój" (1922-1948), lotnik ppłk Stanisław Michowski "Marek" (1900-1952) i kpt. Lech Karol Neyman "Butrym", "Domarat" (1908-1948) - działacz polityczny, żołnierz Wojska Polskiego i Narodowych Sił Zbrojnych.

Wszyscy, którzy w niedzielę spoczęli w Panteonie - Mauzoleum na Łączce, zostali straceni w dawnym więzieniu na Mokotowie, gdzie śmierć ponieśli także tacy bohaterowie polskiej historii jak np. rtm. Witold Pilecki. Podobnie jak on zostali skazani wyrokami komunistycznych sądów, które były częścią rozbudowanego aparatu represji władzy ludowej. Likwidacja politycznej i zbrojnej opozycji - jak przypomina IPN - był jednym z najważniejszych celów komunistycznej bezpieki. "Sprawnej eliminacji domniemanych i rzeczywistych wrogów systemu służyło opresyjne prawo" - podkreślają historycy.

Przypominają też, że w latach 1946-54 zapadło w Polsce kilka tysięcy wyroków śmierci, z których większość wykonano. IPN szacuje, że łączna liczba straconych, zabitych w walce i zakatowanych w śledztwie sięga ok. 50 tys. osób.

Poza kawalerami Orderu Virtuti Militari pochowani zostali: Ignacy Długołęcki "Jerzy" (1928-1949), ppłk Stefan Długołęcki (1906-1948), Czesław Duma "Nieznany" (1925-1949), ppor. Czesław Gałązka "Mróz", "Bystry" (1924-1949), por. Roman Groński "Żbik", "Andrzej Szumski" (1926-1949), por. Zygmunt Jezierski "Jastrząb", "Orzeł" (1925-1949), ppor. Jan Kaim "Filip", "Wiktor" (1912-1949), por. Czesław Kania "Nałęcz", "Witold", "Wyrwa" (1909-1949), Jan Kmiołek "Wir", "Fala", "Mazurek" (1919-1952), Stanisław Konczyński "Kunda", "Stary" (1914-1950), Tadeusz Kowalczuk "Marek" (1929-1953), por. Tadeusz Leśnikowski "Desant" (1916-1950), por. Stanisław Mierzwiński "Michał" (1922-1949), por. Lucjan Minkiewicz "Wiktor" (1918-1951), Adam Mirecki "Adaś" (1909-1952), por. Jan Przybyłowski "Onufry" (1917-1951), Lech Rajchel "Wariat" (1929-1954), Stefan Skrzyszowski "Janusz Patera" (1911-1953). Z ich bogatymi i obfitującymi doświadczenia życiorysami można zapoznać się na stronie Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN - www.poszukiwania.ipn.gov.pl.

Uroczystość pogrzebową na Łączce poprzedziła msza św. w Katedrze Polowej WP pod przewodnictwem biskupa polowego WP gen. bryg. Józefa Guzdka.

W wyniku prac IPN na Łączce Cmentarza Wojskowego na Powązkach w latach 2012-17 ujawniono szczątki ok. 300 osób. Do tej pory udało się zidentyfikować 71 nich dzięki pracy specjalistów z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie w ramach Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów. Poprzednia uroczystość pogrzebowa, podczas której pożegnano 35 zidentyfikowanych ofiar odbyła się 27 września 2015 r.

Na terenie więzienia mokotowskiego komunistyczna bezpieka zamordowała wielu wybitnych dowódców; byli to m.in. rotmistrz Witold Pilecki, gen. August Emil Fieldorf "Nil", mjr Zygmunt Szendzielarz "Łupaszka", mjr Hieronim Dekutowski "Zapora", mjr Bolesław Kontrym "Żmudzin" czy ostatni dowódca NSZ płk Stanisław Kasznica. Po pokazowym procesie 1 marca 1951 r. rozstrzelano tam również siedmiu członków niepodległościowego IV Zarządu Głównego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość" na czele z płk. Łukaszem Cieplińskim ps. Pług. Specjalistom Instytutu udało się odnaleźć szczątki m.in. Szendzielarza, Dekutowskiego, Kontryma i Kasznicy; szczątki pozostałych - Pileckiego i Fieldorfa - wciąż są poszukiwane. Trwają także badania identyfikacyjne. (PAP)

autor: Katarzyna Krzykowska, Anna Kondek-Dyoniziak, Norbert Nowotnik

nno/ par/