Formuła 1: triumf Hamiltona w Soczi, Kubica nie ukończył wyścigu

2019-09-29 16:03 aktualizacja: 2019-09-29, 19:21
Lewis Hamilton. Fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV
Lewis Hamilton. Fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV
Broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa wygrał wyścig o Grand Prix Rosji, 16. rundę mistrzostw świata Formuły 1. Obaj kierowcy Williamsa - Robert Kubica i Brytyjczyk George Russell - zakończyli udział w imprezie niedługo za półmetkiem.

Drugie miejsce na torze w Soczi zajął partner Hamiltona z teamu - Fin Valtteri Bottas. Trzeci był reprezentant Monako Charles Leclerc z Ferrari.

Hamilton umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej cyklu. Bottas jest drugi, do Brytyjczyka traci już 73 punkty. Do końca sezonu pozostało jeszcze pięć imprez.

Do ok. połowy dystansu wyścig układał się po myśli włoskiego teamu: prowadził Niemiec Sebastian Vettel, a drugi był Leclerc. Jednak w bolidzie tego pierwszego doszło do awarii silnika. Sędziowie zdecydowali o wprowadzeniu wirtualnego samochodu bezpieczeństwa, co praktycznie wszyscy kierowcy wykorzystali na zmianę opon. W zamieszaniu największą korzyść odnieśli Hamilton i Bottas, którzy wyprzedzili Leclerca.

"To niesamowity rezultat, biorąc pod uwagę, jak szybkie Ferrari było na starcie. Trudno było dotrzymać rywalom kroku" - przyznał Hamilton.

Ferrari cieszyło się ze zwycięstw swoich zawodników w poprzednich trzech rundach. W Belgii i we Włoszech triumfował Leclerc. W Singapurze kierowca z Księstwa był drugi, a najlepszy okazał się Vettel.

Niemiec, który startował w Rosji z trzeciego miejsca, już na pierwszym zakręcie znalazł się przed kolegą z teamu oraz Hamiltonem. Leclerc pomógł mu w tym, zgodnie z założeniami Ferrari sprzed wyścigu. Później jednak Vettel miał oddać młodszemu koledze pozycję, ale nie posłuchał polecenia.

"Taktyka była taka, że miałem pociągnąć za sobą (Vettela - PAP), żebyśmy już na końcu prostej zajmowali dwa pierwsze miejsca. Nie wiem, będę musiał porozmawiać o tym z zespołem..." - stwierdził na mecie Leclerc.

Kierowcy Williamsa wycofali się prawie równocześnie z Vettelem. Kubica jechał na ostatniej, 18. pozycji, Russell trzymał się w połowie drugiej dziesiątki. Na jednym z zakrętów Brytyjczyk nie zapanował jednak nad samochodem i uderzył w bandę.

Z kolei Kubica zjechał do alei serwisowej i wysiadł z bolidu. Jak poinformowano na oficjalnej stronie internetowej Formuły 1, była to decyzja brytyjskiego teamu, ale szczegóły nie są znane.

Russell nie ukończył wyścigu po raz drugi z rzędu. Dotychczas w tym sezonie na mecie zawsze był przynajmniej jeden z kierowców Williamsa. (PAP)

mm/ giel/