Debata PAP Biznes: Obligacje mogą jeszcze dać zarobić, choć trudno o niższe rentowności

2019-09-30 18:01 aktualizacja: 2019-09-30, 18:03
Fot. PAP/Stach Leszczynski
Fot. PAP/Stach Leszczynski
Inwestorzy mogą jeszcze mieć okazję zarobić na obligacjach, choć największe spadki rentowności już są za nami - uważają uczestnicy XXIII debaty PAP Biznes.

W XXIII debacie "Strategie rynkowe TFI 2019", zorganizowanej przez PAP Biznes, udział wzięli przedstawiciele: TFI PZU, Skarbiec TFI, Pekao TFI, NN Investment Partners TFI oraz PKO TFI.

"Będziemy mieli jeszcze parę kwartałów, kiedy da się z grubsza zarobić na akcjach i obligacjach. Zgadzam się, że w przypadku obligacji po tak dużych spadkach rentowności, jaki miał miejsce, pewna ostrożność jest wskazana. Pewnym elementem ryzyka jest potencjał do bardziej agresywnych działań fiskalnych, czyli wzrostu podaży obligacji, ale nie ma wątpliwości, że w takiej sytuacji zostanie to sfinansowane przez banki centralne, które wznowią programy skupu aktywów" - powiedział Grzegorz Zatryb, członek zarządu Skarbiec TFI.

Dodał, że "absolutnie" nie widzi przesłanek, by w horyzoncie kilku kwartałów rentowności obligacji były jeszcze niższe niż teraz.

Zdaniem Radosława Cholewińskiego, zastępca dyrektora zespołu zarządzania instrumentami dłużnymi, zarządzający portfelem Pekao TFI, otoczenie makro sprzyja rynkowi długu. 

"Mamy obawy o wzrost gospodarczy. Cały czas nie pojawiły się czynniki, które pokazywałby, że wychodzimy ze spowolnienia - przeciwnie ono się pogłębia. Polityka banków centralnych jest nakierowana na wspieranie wzrostu, a punktu widzenia rynku obligacji - to polityka przyjazna. To jest klasa aktywów, która może mieć jeszcze przed sobą dobre wyniki" - powiedział.

Zdaniem Cholewińskiego, polski rynek skarbowych instrumentów dłużnych posiada długoterminowy potencjał.

"Od sierpnia (...) rentowności trochę wzrosły i ich poziom jest dużo bardziej racjonalny niż 1-2 miesiące temu. Po stronie czynników fundamentalnych, nie spodziewam się, by NBP zmieniał stopy procentowe w dającym się przewidzieć horyzoncie. Ryzyko podwyżki stóp procentowych jest niskie – globalne makro będzie sprzyjać obligacjom, ryzykiem jest inflacja, która może rosnąć" - powiedział Cholewiński.

"Na początku przyszłego roku rynek może reagować pewną nerwowością na wzrosty inflacji. Natomiast w przypadku realizacji bardziej negatywnego scenariusza wzrost gospodarczy zgaśnie, a wraz z nim inflacja. Koniec 2020 r. może być pod znakiem obniżającej się inflacji. Okres rosnącej inflacji nie jest szczególnie dobry dla rynku FI, ale długoterminowo potencjał na rynku FI jest, ale może towarzyszyć temu pewna zmienność, na którą trzeba być, przygotowanym" - dodał.

Dariusz Lasek, wiceprezes zarządu TFI PZU uważa, że ostatnie wzrosty cen obligacji były na tyle duże, że ta klasa aktywów daje "bezpieczeństwo", ale nie daje wyniku jeżeli chodzi o stopę zwrotu. 

"Oczywiście można mówić o wielu rynkach, wśród rynków wschodzących selektywnie można znaleźć stopę zwrotu" - dodał.

Bartłomiej Chyłek, dyrektor zespołu analiz, NN Investment Partners TFI ocenił, że w krótkim terminie obligacje mogą zachowywać się lepiej niż akcje.

"Być może prezydent Trump potrzebuje jeszcze małego kryzysu politycznego i na rynkach, więc w krótkim terminie obligacje mogą zachowywać się lepiej, na drugim miejscu postawiłbym akcje, a na trzecim miejscu surowce" - powiedział Chyłek.

Z kolei Sławomir Sklinda - zastępca dyrektora departamentu zarządzania aktywami PKO TFI - podchodzi do rynku obligacji "neutralnie".

"Podchodzimy do rynku długu mniej optymistycznie niż koledzy. Tak ogromny ruch na rynku długu, jaki miał miejsce, nieczęsto się zgadza, wiec od tej strony nie więcej niż neutralnie patrzymy na FI" - powiedział. (PAP Biznes)

tus/ pr/ asa/