Premier: decyzja ws. 30-krotności składki na ZUS po wyborach

2019-10-08 12:58 aktualizacja: 2019-10-08, 12:59
Jasionka, 08.10.2019. Premier Mateusz Morawiecki w trakcie spotkania z przedsiębiorcami, w drugim dniu Kongresu 590 w Jasionce. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Jasionka, 08.10.2019. Premier Mateusz Morawiecki w trakcie spotkania z przedsiębiorcami, w drugim dniu Kongresu 590 w Jasionce. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Decyzja ws. 30-krotności składki na ZUS zapadnie po wyborach, kwestię ujęliśmy w projekcie ustawy przyszłorocznego budżetu, Sejm zdecyduje o jej kształcie – powiedział we wtorek premier Mateusz Morawiecki.

O to, kiedy zapadnie decyzja ws. 30-krotności szef rządu został zapytany w wywiadzie dla Interii.

"Ta decyzja dokładnie zapadnie po wyborach. My ujęliśmy tę kwestię w ustawie budżetowej zaproponowanej Sejmowi, ale oczywiście Sejm ostatecznie zadecyduje, jaki będzie kształt tej ustawy" – powiedział Morawiecki.

W projekcie budżetu na 2020 r. założono zniesienie ograniczenia rocznej podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe (30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce).

Minister finansów, inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński pytany w poniedziałek przez PAP, czy możliwa jest zmiana decyzji w kwestii zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS, powiedział, propozycja likwidacji tego limitu jest nie tylko zamieszczona w propozycji budżetu na 2020 roku, ale była ona wcześniej zamieszczona w wieloletnim planie finansowym, który rząd przygotował na początku tego roku i który został zatwierdzony przez Komisję Europejską. „To nie jest takie proste, że rząd czy minister finansów może wycofać się z tej pozycji, z racji tego, że jest to pozycja budżetowa, która była przedstawiona Komisji Europejskiej. Ostateczne decyzje będzie podejmował parlament” – zaznaczył.

Kwieciński przyznał, że jako efekt zniesienia limitu do budżetu wpłynie dodatkowe 5,1 mld zł. Nie zgodził się z sugestiami niektórych ekonomistów, którzy twierdzą, że decyzja ta negatywnie odbije się na kasie państwa za kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, ponieważ będzie ono musiało wypłacać osobom najlepiej dziś zarabiającym bardzo wysokie emerytury. (PAP)

autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

ktl/ mhr/