Guillermo del Toro: optymizm ma w sobie coś z buntu

2019-10-09 11:21 aktualizacja: 2019-10-09, 11:21
Guillermo Del Toro Fot. PAP/EPA/NINA PROMMER
Guillermo Del Toro Fot. PAP/EPA/NINA PROMMER
Nigdy nie sądziłem, że potrzebuję Oscara, do czasu aż go otrzymałem - przyznaje Guillermo del Toro. Według reżysera horrory mogą mieć aspekt edukacyjny, a najlepszym sposobem na odpoczynek od jednego projektu, jest kolejny.

"Przez całe życie uwielbiałem oglądać filmy. Warto zauważyć, że kiedy nieme kino stało się kinem dźwiękowym, wszyscy mówili, że to koniec filmów; kiedy pojawiła się telewizja, mówili, że to koniec filmów. Ale one się nie kończą; zmieniają się. Naszym obowiązkiem jest ciągłe opowiadanie historii" -przyznaje.

Guillermo del Toro urodził się 9 października 1964 r. w Guadalajarze. Wychowywany był przez babcię katoliczkę. Kiedy miał 8 lat, zainteresował się tworzeniem filmu. Pierwsze swoje filmy zrealizował w 1986 r., mając 21 lat. Jego ostatni film "Kształt wody" na 90. ceremonii wręczenia Oscarów zdobył cztery statuetki – za „najlepszy film”, „najlepszą reżyserię”, „najlepszą scenografię” i „najlepszą muzykę”.

"Nie wszystkie filmy, które nakręciłem odniosły sukces. Często mówię, że sukces i porażka żyją obok siebie. Pukasz do drzwi i nie wiesz, kto je otwiera. Kręcąc film nigdy nie wiesz, czy będzie to sukces, czy porażka. Robisz to, ponieważ musisz opowiedzieć tę historię na swój sposób" – wyjaśnia w rozmowie z Collider.

Wskazuje również, że dla niego ciekawymi bohaterami są Pinokio i Frankenstein. Obaj są osobliwościami, mają w sobie wiele niedoskonałości, co już dla reżysera jest ciekawym punktem wyjścia do budowania historii i patrzenia na postaci w sposób inny, niż były postrzegane do tej pory.

W eseju napisanym dla magazynu "Time" wyjaśnia dlaczego w 2019 r. wybiera optymizm. "Optymizm jest radykalny" - pisze del Toro. "To trudny wybór, odważny wybór. I wydaje mi się, że jest teraz najbardziej potrzebny w obliczu rozpaczy - tak jak samochód jest najbardziej przydatny, gdy masz do pokonania dystans. W przeciwnym razie jest to duży, nieruchomy obiekt zaparkowany w garażu" – pisze. Dodaje, że optymizm ma w sobie coś z buntu, odwagi i jest czymś koniecznym. (PAP Life)

mdn/ jbr/