Andrzej Wajda – legenda kina, strażnik krytycznego patriotyzmu

2019-10-09 13:51 aktualizacja: 2019-10-09, 13:51
Andrzej Wajda Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
Andrzej Wajda Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski
Nazywany dekonstruktorem polskich mitów narodowych, a zarazem legendą światowego kina, Andrzej Wajda pozostaje jednym z najważniejszych twórców polskiej kinematografii. 9 października przypada trzecia rocznica śmierci zasłużonego reżysera.

Mistrz kina, jeden z najbardziej uznanych – w Polsce i na świecie – reżyserów. Andrzej Wajda, który w ciągu niemal pięciu dekad nakręcił ponad 40 filmów fabularnych i telewizyjnych, odszedł mając 90 lat. Kultowy „Popiół i diament”, nominowana do Oscara w 1975 r. w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny „Ziemia obiecana”, „Człowiek z marmuru”, uhonorowany Złotą Palmą w Cannes w 1981 r. „Człowiek z żelaza”, „Pan Tadeusz” czy poruszający „Katyń” - to zaledwie ułamek twórczości wybitnego artysty, który zmarł 9 października 2016 roku, pozostawiając środowisko filmowe i rzeszę fanów w głębokiej żałobie.

Reżyser urodził się 6 marca 1926 r. w Suwałkach, będąc synem nauczycielki i wojskowego. Pod koniec sierpnia 1939 r. ojciec Andrzeja opuścił rodzinę, by wziąć udział w przygotowaniach do obrony Polski przed agresją Niemiec. W kwietniu 1940 r., po tym, jak trafił do niewoli radzieckiej, padł ofiarą zbrodni katyńskiej. Aby zapewnić rodzinie utrzymanie, Andrzej wraz z bratem Leszkiem podejmował się rozmaitych zajęć – był magazynierem, tragarzem, pomocnikiem bednarza. Wreszcie zainteresował się malarstwem, które odcisnęło wyraźne piętno na jego późniejszej twórczości filmowej.

Wizualne piękno filmów Wajdy wynika, jak się zdaje, właśnie z jego zainteresowania malarstwem i niemałych umiejętności w tym zakresie. Po zakończeniu wojny w 1946 r. rozpoczął studia na krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dołączył wówczas do Grupy Młodych Plastyków, której głównymi inspiracjami były nurty prymitywizmu, surrealizmu i abstrakcjonizmu. Po trzech latach Wajda porzucił jednak studia na akademii na rzecz kształcenia się w dziedzinie reżyserii w Szkole Filmowej w Łodzi.

„Andrzej Wajda był jednym z największych artystów, jakich kiedykolwiek stworzyło kino” – wspominał legendarnego twórcę tuż po jego śmierci Richard Pena, wybitny nowojorski krytyk i filmoznawca. W jego pamięci utkwił zwłaszcza wykład, który Wajda poprowadził na wydziale kompozycji wizualnej na Columbia University, kiedy to odnosił się do dzieł wybitnych światowych malarzy, szczególnie zaś do twórczości amerykańskiego artysty Edwarda Hoppera. „Jeśli chcecie robić filmy, musicie zacząć od próby zrozumienia malarstwa” – miał powiedzieć studentom mistrz.

Kino Wajdy charakteryzowało się rozmachem, brawurą, bogatą symboliką, psychologiczną głębią. Jego filmowe obrazy – tak na wskroś polskie, a zarazem wyjątkowo uniwersalne – stanowiły nieprzeciętną mozaikę intelektu, etyki i piękna. Dzięki tym cechom filmy Wajdy zyskały ponadczasowy charakter, a on sam postrzegany był przez krytyków z całego świata jako jeden z najważniejszych współczesnych twórców, którego filmy były nie tylko interesujące wizualnie, ale też miały ogromny bagaż emocjonalny i moralny. Nie bez przyczyny nazywa się Wajdę, czołowego reprezentanta tzw. kina moralnego niepokoju, dekonstruktorem polskich mitów narodowych – w swoich filmach rozlicza się z powojenną historią Polski, skłonnością rodaków do mitomanii, bezrefleksyjnym postrzeganiem przeszłości kraju.

Wajda doceniany jest nie tylko w Polsce, ale i za granicą. Ukoronowaniem jego pracy w przemyśle filmowym była nagroda Oscara za całokształt twórczości, którą otrzymał w 2000 r. „Będę mówił po polsku, bo chcę powiedzieć to, co myślę, a myślę zawsze po polsku” – powiedział ze sceny odbierając statuetkę. 9 października 2016 r., gdy wybitny reżyser zmarł, świat filmu przeżył olbrzymią stratę. Pożegnać artystę przybyły tłumy mieszkańców Warszawy, a także politycy, współpracujący z Wajdą artyści, ludzie kultury.

„Wajda uczył nas mądrego, krytycznego patriotyzmu. (…) Swoimi filmami skutecznie podważał świat otaczającej nas zewsząd prymitywnej propagandy, dawał mojemu pokoleniu oddech wolności” – mówił w homilii podczas mszy w jego intencji ks. Andrzej Luter. „Straciliśmy nie tylko wspaniałego człowieka, wielkiego przyjaciela, straciliśmy uniwersum. Szymona Słupnika środowisk twórczych, kręgosłup moralny i etyczny” – żegnała mistrza aktorka Krystyna Janda, grająca w jego najbardziej kultowych filmach. Filmach, które pozostaną w pamięci fanów fascynującą, choć nierzadko trudną, podróżą przez historię Polski. (PAP Life)

iwo/ jbr/