Prof. Jan Duda: jeżeli rodziny poczuły się urażone: przepraszam

2019-10-09 18:34 aktualizacja: 2019-10-09, 18:38
Prof. Jan Duda. Fot. PAP/Łukasz Gągulski
Prof. Jan Duda. Fot. PAP/Łukasz Gągulski
Jeżeli rodziny poczuły się urażone moją wypowiedzią dot. in vitro: przepraszam - powiedział PAP prof. Jan Duda. Zaznaczył, że wyraźnie oddziela kwestie pragnienia posiadania dzieci, które rozumie, od działalności placówek oferujących zabiegi in vitro, które budzą jego poważne zastrzeżenia.

Prof. Jan Duda - kandydat PiS na senatora z okręgu nr 32, obejmującego część Krakowa - przyznał podczas poniedziałkowej debaty "Gazety Wyborczej" w Krakowie, że jest przeciwny metodzie in vitro i uznał ją za sprzeczną z konstytucją. "Ta procedura jest według mnie eksperymentem medycznym" - stwierdził. Powołał się przy tym na zapis w artykule 39. konstytucji, który mówi, że "nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody". "Gdzie jest zgoda tego człowieka?" – zapytał.

Kandydatka KO na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska zażądała w środę, by Jan Duda przeprosił wszystkie rodziny za swoje słowa. Jak podkreśliła, posiadanie dziecka nie ma barw politycznych, każda rodzina o tym marzy, a zadaniem państwa i lekarzy jest wspomóc osoby będące w trudnych sytuacjach. "Dlatego żądam, żeby pan Duda przeprosił wszystkie rodziny, niezależnie, czy mają dzieci urodzone metodą in vitro, czy w inny sposób. Nazywanie ich w ten sposób jest niegodne i skandaliczne. Nam wszystkim słowo przepraszam się należy" – oświadczyła Kidawa-Błońska.

Prof. Duda pytany o te słowa powiedział PAP: "Jeśli rodziny poczuły się urażone, to ja je przepraszam. Uważam, że każdy ma prawo pragnąć dziecka. To jest prawo przyrodzone i naturalne, a jeśli zgłaszam zastrzeżenia to do tych, którzy podejmują się wykonywania zabiegów in vitro".

Dodał, że jego głos podczas debaty był "próbą pobudzenia do refleksji". "Uważam, że jest obowiązkiem uczestnika debaty zgłaszać przemyślane zastrzeżenia, natomiast emocjonalne reakcje na te słowa uważam za przejaw populizmu" – mówił.

"Sam mam dzieci i z chwilą, gdy razem z żoną uznaliśmy, że powinniśmy wychować nie dwójkę a trójkę, zdecydowaliśmy się na adopcję, biorąc na siebie cały trud i olbrzymią odpowiedzialność za przyjęcie kolejnego członka rodziny i stworzenie mu domu" - podkreślił prof. Jan Duda.

"Jeżeli ktoś mówi, że prawem człowieka jest posiadanie dziecka, to ja zaznaczam: dziecko nie jest przedmiotem. Dziecko dostaje się w depozyt. To nie jest posiadanie" – podkreślił kandydat na senatora. "Nie jest winą potencjalnych rodziców, że gotowi są skorzystać z każdej szansy. To wina narracji społecznej, która zapomina o tym, że w tym obszarze trzeba bronić interesów dziecka tego, które ma się narodzić ” – powiedział prof. Duda. "Każde dziecko jest bezcennym skarbem" – zaznaczył.(PAP)

autor: Małgorzata Wosion-Czoba

wos/ par/