W. Brytania: Johnson zapowiada surowsze kary za poważne przestępstwa

2019-12-01 14:42 aktualizacja: 2019-12-02, 10:54
Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Fot. PAP/EPA/VICKIE FLORES
Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson. Fot. PAP/EPA/VICKIE FLORES
Brytyjski premier Boris Johnson zapowiedział w niedzielę zaostrzenie kar za terroryzm, ale także za przestępstwa seksualne i z użyciem przemocy. Obwinił poprzednio rządzącą Partię Pracy za system umożliwiający przedterminowe zwalnianie skazanych za terroryzm.

Spora część wywiadu, który Johnson udzielił w niedzielę przed południem stacji BBC, była poświęcona piątkowemu atakowi terrorystycznemu na Moście Londyńskim. Jak się okazało, jego sprawca, Usmar Khan był w przeszłości skazany za terroryzm, a w grudniu zeszłego roku został warunkowo zwolniony z więzienia. 

"Zamierzamy wprowadzić surowsze wyroki dla sprawców poważnych przestępstw seksualnych i przestępstw z użyciem przemocy oraz terrorystów. Absolutnie potępiam to, że ten człowiek był na ulicy, uważam, że było to całkowicie odrażające i zamierzamy podjąć działania" - mówił Johnson. 

Przekonywał, że wcześniejsze warunkowe zwalnianie osób skazanych za terroryzm jest możliwe wskutek przepisów, przyjętych przez wcześniejsze rządy Partii Pracy. "Powodem, dla którego ten zabójca chodził po ulicach, było automatyczne wcześniejsze zwolnienie, które zostało wprowadzone przez lewicowy rząd" - mówił Johnson. Nie udzielił jednak przekonującego wyjaśnienia, dlaczego jego Partia Konserwatywna nie zajęła się tym dotychczas, skoro rządzi od 2010 r. "Jestem nowym premierem, mamy inne podejście" - powiedział Johnson, który urząd szefa rządu objął w lipcu.

Johnson pytany był także o zapowiedziane dofinansowanie państwowej służby zdrowia i inne obiecane inwestycje z budżetu państwa. Przekonywał, że będą one możliwe, jeśli gospodarka się będzie rozwijać, a warunkiem tego jest wyjście z obecnego paraliżu politycznego wokół brexitu.

Zapytany został również o kwestię swobodnego przepływu towarów między Irlandią Północną a pozostałą częścią Zjednoczonego Królestwa po wejściu w życie uzgodnionej przez niego z Unią Europejską umowy o warunkach wyjścia. "Nie będzie żadnych taryf i nie będzie kontroli, a my zapewnimy, że całe Zjednoczone Królestwo - Irlandia Północna i reszta z nas - może wyjść" - mówił. 

Odnosząc się do kwestii tego, że Irlandia Północna będzie związana ponad 300 unijnymi regulacjami, które nie będą obowiązywać w pozostałej części kraju, Johnson odparł: "Tak, przez pewien czas Irlandia Północna może pozostać związana z resztą UE, jeśli się na to zdecyduje. Jeśli po czterech latach mieszkańcy Irlandii Północnej zdecydują, że przepisy, o których mowa, nie są dla nich odpowiednie, automatycznie stracą ważność" - mówił Johnson. Uzgodnionemu przez niego porozumieniu z UE sprzeciwia się północnoirlandzka Demokratyczna Partia Unionistów (DUP), która w zakończonej kadencji Izby Gmin wspierała mniejszościowy rząd konserwatystów. 

Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

bjn/ zm/