Klubowe MŚ w piłce nożnej - pierwszy triumf Liverpoolu

2019-12-21 21:32 aktualizacja: 2019-12-21, 21:55
Giorgian De Arrascaeta z Flamengo (L) i Virgil Van Dijk z Liverpoolu. Fot. PAP/ EPA/ALI HAIDER
Giorgian De Arrascaeta z Flamengo (L) i Virgil Van Dijk z Liverpoolu. Fot. PAP/ EPA/ALI HAIDER
Piłkarze Liverpoolu po raz pierwszy w historii wywalczyli klubowe mistrzostwo świata. W finale turnieju w Dausze triumfatorzy europejskiej Ligi Mistrzów pokonali po dogrywce 1:0 zdobywcę Copa Libertadores - Flamengo Rio de Janeiro.

Liverpool - Flamengo Rio de Janeiro 1:0 dogr. (0:0).

Bramka: Roberto Firmino (99). 

Sędzia: Abdulrahman Al Jassim (Katar). Widzów 45 416.

"Rywale są naprawdę mocni" - mówił przed meczem trener Liverpoolu Juergen Klopp, a przebieg spotkania potwierdził jego słowa.

W pierwszej połowie brazylijski zespół nie ustępował faworytowi z Anglii, szczególnie mogła podobać się pewna gra w obronie zawodników Flamengo.

Po przerwie Liverpool zaczął stwarzać groźniejsze sytuacje. Po jednej z nich, w 47. minucie, bliski powodzenia był aktywny w meczu przeciwko swoim rodakom Roberto Firmino, ale po jego strzale piłka trafiła w słupek.

W doliczonym czasie gry kibice "The Reds" liczyli na rzut karny, gdy w okolicach linii pola karnego upadł Senegalczyk Sadio Mane. Sędzia odgwizdał faul, ale po skorzystaniu z pomocy VAR zdecydował, że nie doszło do złamania przepisów i nakazał grać dalej.

Decydująca o losach meczu okazała się 99. minuta. Po szybkiej akcji Liverpoolu piłka trafiła do Firmino, który jednym zwodem zmylił bramkarza i obrońcę rywali, po czym trafił do bramki.

Triumfatorzy Copa Libertadores, za którymi przyleciało do Kataru z Brazylii około 13 tysięcy fanów, próbowali odrobić straty, jednak nie zdołali doprowadzić do remisu i rzutów karnych.

Zawodnikiem meczu, co nie jest zaskoczeniem, wybrano strzelca gola Firmino.

W 1981 roku oba zespoły spotkały się w Pucharze Interkontynentalnym i wówczas Flamengo, w składzie m.in. ze słynnym Brazylijczykiem Zico, zwyciężyło 3:0.

To był jedyny triumf Flamengo w tych rozgrywkach, które od 2005 roku odbywają się w szerszej formule, już jako klubowe mistrzostwa świata.

Natomiast Liverpool nigdy wcześniej nie wywalczył tego trofeum, choć po 1981 roku próbował jeszcze w 1984 i 2005 roku. 

Tym razem "The Reds" dokonali tego wyczynu. To już siódmy przypadek z rzędu (i dwunasty w ciągu 13 lat), gdy drużyna z Europy sięga po klubowe mistrzostwo świata. Rok temu triumfował Real Madryt. 

W meczu o trzecie miejsce tegorocznej imprezy meksykański CF Monterrey pokonał w rzutach karnych 4-3 saudyjski Al-Hilal, triumfatora azjatyckiej Ligi Mistrzów. Wcześniej był remis 2:2.

Turniej w Katarze, z udziałem najlepszych drużyn poszczególnych konfederacji, trwał od 11 grudnia, ale triumfatorzy z Europy i Ameryki Południowej przystąpili do rywalizacji od półfinałów.

W latach 1960-2004 najlepszy zespół globu wyłaniały spotkania między zdobywcą Pucharu Europy i triumfatorem Copa Libertadores. Stawką był wspomniany Puchar Interkontynentalny. (PAP)

bia/ sab/