Kosiniak-Kamysz apeluje do Polaków o pisanie listów sprzeciwu wobec słów Putina

2019-12-30 17:44 aktualizacja: 2019-12-30, 17:51
Warszawa, 30.12.2019. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz (C), wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (P) i rzecznik prasowy PSL Miłosz Motyka (L). Fot. PAP/Piotr Nowak
Warszawa, 30.12.2019. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz (C), wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (P) i rzecznik prasowy PSL Miłosz Motyka (L). Fot. PAP/Piotr Nowak
Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) zaapelował do Polaków o wysyłanie do placówek dyplomatycznych Rosji listów sprzeciwu wobec słów prezydenta Władimira Putina. Ocenił też, że reakcja premiera Mateusza Morawieckiego była "dobra, rzetelna i twarda".

Kosiniak Kamysz na poniedziałkowej konferencji prasowej w Sejmie stwierdził, że wobec ubiegłotygodniowych wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina, Polsce potrzebna jest współpraca różnych środowisk politycznych i jedność podzielonego politycznie narodu.

Słowa prezydenta Rosji ocenił jako "kłamstwo nie tylko historyczne, ale też polityczne, które może być wykorzystywane przeciwko Polsce".

Lider ludowców ocenił, że wydane w niedzielę oświadczenie premiera Mateusza Morawieckiego było "dobre, rzetelne i twarde". Dodał jednak, że obok odpowiedzi politycznej powinna pojawić się również odpowiedź obywatelska. "Politycy, władze państwowe, dyplomacja muszą robić swoje, ale też jako obywatele musimy stanąć w obronie prawdy historycznej" - mówił.

"W obliczu zagrożenia, jakim jest kłamstwo historyczne prosimy wszystkich Polaków, aby wysyłali maile, listy do placówek dyplomatycznych Federacji Rosyjskiej. Chcemy poprosić także naszych rodaków mieszkających poza granicami kraju, Polonię, wspólnotę polską na wschodzie, wszystkich mieszkających w krajach Europy i świata, o to, aby w miejscu, gdzie przebywają słali do właściwych placówek listy z oburzeniem, wzywające do zmiany tej polityki, zmiany wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina" - apelował Kosiniak-Kamysz.

Zapowiedział, że politycy PSL także wyślą pismo ze słowami oburzenia do ambasadora Federacji Rosyjskiej.

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski stwierdził, że słowa prezydenta Rosji świadczą o nim samym. Dodał, że są one elementem hybrydowej wojny informacyjnej. "Nie udało się Putinowi to, na co liczył - zainteresować opinię publiczną europejską i światową swoimi rewelacjami, nie udało mu się zmienić biegu historii i prawdy historycznej" - mówił Zgorzelski. Jak dodał, "jedno jest pewne, Polska nigdy nie była, o czym świadczą historyczne dokumenty i dowody, państwem, które inicjowało wybuch II wojny światowej".

Zgorzelski podkreślił, że akcja pisania listów ma być wyrazem niezadowolenia Polaków z tego, jak traktuje się historię.

W ubiegłym tygodniu prezydent Rosji skrytykował wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Putin wyraził m.in. ocenę, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 r. Podkreślił też wykorzystanie przez Polskę układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych dotyczących Zaolzia. Przekonywał m.in., że we wrześniu 1939 r. Armia Czerwona w Brześciu nie walczyła z Polakami i w tym kontekście "niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał".

Putin sformułował też zarzuty wobec przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech Józefa Lipskiego, który - według rosyjskiego prezydenta - miał obiecywać postawienie w Warszawie pomnika Hitlerowi, jeśli wysłałby on polskich Żydów na zagładę do Afryki. "Łajdak, antysemicka świnia, inaczej powiedzieć się nie da. W pełni solidaryzował się on (Lipski - PAP) z Hitlerem w jego antysemickim nastawieniu i, co więcej, obiecywał wystawić mu w Warszawie pomnik za niegodziwości wobec narodu żydowskiego" - mówił Putin, uczestnicząc w posiedzeniu kolegium kierowniczego resortu obrony Rosji.

W niedzielę do słów prezydenta Rosji odniósł się premier Mateusz Morawiecki. Jak mówił wcześniej PAP szef gabinetu prezydenta RP Krzysztof Szczerski oświadczenie to zostało uzgodnione z prezydentem Andrzejem Dudą. "Prezydent Putin wielokrotnie kłamał na temat Polski. Zawsze robił to w pełni świadomie. Zwykle dzieje się to w sytuacji, gdy władza w Moskwie czuje międzynarodową presję związaną ze swoimi działaniami. I to presję nie na historycznej, a na jak najbardziej współczesnej scenie geopolitycznej" - czytamy w oświadczeniu szefa polskiego rządu.

Oświadczenie zostało przetłumaczone na język angielski i rosyjski. Wersja angielska dostępna jest m.in. na stronie KPRM, a rosyjska na stronie Ambasady RP w Moskwie. (PAP)

autor: Monika Zdziera

mzd/ godl/