Socjolożka: w Polsce rektorami są zwykle panowie po 50; brakuje rektorek

2020-01-13 07:23 aktualizacja: 2020-01-13, 08:56
Inauguracja roku akademickiego 2019/2020 we Wrocławiu. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
Inauguracja roku akademickiego 2019/2020 we Wrocławiu. Fot. PAP/Maciej Kulczyński
W Polsce rektorami akademickimi uczelni publicznych są głównie mężczyźni po 50. roku życia z ponadprzeciętnymi dokonaniami naukowymi. Rektor bardziej niż zwierzchnikiem jest symbolem tradycji, wartości i norm uczelni. W taką ideę trudno się wpisać kobietom - mówi PAP socjolożka dr Anna Pokorska.

Dr Anna Pokorska wraz zespołem z Katedry Badań nad Szkolnictwem Wyższym i Nauką UMK w Toruniu badała, kim są rektorzy w uniwersytetach szerokoprofilowych. Szybko okazało się, że w gronie takich osób jest niezmiernie mało kobiet. Teraz na przykład wśród rektorów polskich uniwersytetów nie ma ani jednej kobiety. Podobnie było w poprzednich kadencjach.

Między 1990 a 2019 r. na publicznych nieuniwersyteckich uczelniach akademickich zaledwie jedna na 25 kadencji rektora sprawowana była przez kobietę (14 na prawie 350 kadencji). Zaś na publicznych uniwersytetach - tylko 1 na 45 kadencji (3 na 137). "Jesteśmy pod tym względem 'wybitni' na tle Europy" - komentuje socjolożka nauki.

Dla porównania podaje, że kobiety są rektorami na 34 spośród 200 najlepszych uniwersytetów na świecie ujętych w rankingu THE World University Ranking 2019.

"Na polskich uniwersytetach szerokoprofilowych rektorami są przede wszystkim mężczyźni z ponadprzeciętnymi dokonaniami naukowymi, zwykle po 50. roku życia" - podsumowuje dr Pokorska analizy z UMK.

Brak kobiet w gronie rektorów - mówi dr Pokorska - nie wynika ani z ograniczeń formalnych, ani z różnic w jakości pracy pomiędzy płciami. "W składzie kadry kierowniczej na uniwersytetach widać wiele ciężko pracujących kobiet. Mają one kompetencje i przygotowanie, które pozwoliłoby im kierować uczelnią. Mimo to niewiele z nich dochodzi do najwyższych funkcji" - opowiada dr Pokorska.

Na niższych stanowiskach kierowniczych jest jednak większy odsetek kobiet. Dr Pokorska wylicza, że na badanych uczelniach w kadencji 2016-2020 wśród prorektorów 27 proc. to kobiety, wśród dziekanów kobiety to 24 proc., a wśród prodziekanów 44 proc.

"Jest coś, co kobiety stopuje. Moim zdaniem to kultura organizacyjna uniwersytetu, która nie jest neutralna płciowo. Uniwersytet jest z gruntu męski" - ocenia badaczka.

Tłumaczy, że rektor to nie tylko funkcja, ale przede wszystkim symbol tradycji, wartości i norm uniwersytetu. „Modelowa kobiecość nie jest spójna z tak skonstruowanym archetypem lidera uniwersyteckiego. Z tego powodu wiele kobiet kończy swoją karierę w strukturach zarządczych uniwersytetu na stanowisku prorektorskim – jest przekonana, że uniwersytet nie jest gotowy na kobietę-rektora, a udział w wyborach rektorskich będzie wymagał albo walki z głęboko zakorzenionymi męskimi rytuałami albo dostosowania się do nich” - ocenia.

Problem ten dotyczy nie tylko uczelni. "Istotnym czynnikiem jest też syndrom 'think leader - think male'. Kiedy myślimy o tym, kim jest lider, to pierwsze, co nam się kojarzy, to że jest to mężczyzna. Ten stereotyp wiele osób ma zakorzeniony głęboko w głowie. Dotyczy to nie tylko świata akademickiego, ale i instytucji biznesowych" - zwraca uwagę badaczka.

"To, że rektorami są głównie mężczyźni po pięćdziesiątce pokazuje, że uniwersytet jest instytucją zachowawczą" - mówi dr Pokorska.

Podsumowuje, że ostatnie 30 lat w polskim systemie szkolnictwa wyższego było okresem turbulencji. Wiele się mówiło o tym, że uniwersytety muszą się reformować i szukać nowych rozwiązań - w tym organizacyjnych - aby sprostać stawianym im wymaganiom odnośnie jakości badań, umiędzynarodowienia, interdyscyplinarności.

„Wydawało się, że znajdzie to odzwierciedlenie w różnorodności profilów osób wybieranych na stanowisko rektora. Tymczasem ten profil pozostaje niezmienny od lat" – komentuje. - "A to by znaczyło, że wizja tego, kim powinien być uniwersytecki lider, jest ciągle obszarem poddanym restrykcyjnym normom i ma charakter symboliczny".

"To, czy kandyduje się na stanowisko rektorskie, zależy często nie tylko od jednostkowej decyzji, ale i wielu innych czynników. Przede wszystkim od przebiegu kariery. Liderem się nie zostaje się z dnia na dzień, na lidera się wyrasta na przestrzeni lat. Z jednej strony wymaga to postrzegania samej siebie w roli liderki, z drugiej bycia postrzeganym w ten sposób przez innych” – mówi dr Pokorska.

Jesienią 2020 r. na wszystkich uczelniach publicznych w Polsce odbędą się wybory nowych rektorów na kadencję 2020-2023. Zgodnie z nowymi przepisami (wprowadziła je Konstytucja dla Nauki) nowi rektorzy będą mieli większą niż dotąd swobodę w kierowaniu uczelnią. A w wyborach kandydatów na rektora proponować będą m.in. rady uczelni.

Autorka: Ludwika Tomala

lt/ zan/

TEMATY: