ME piłkarzy ręcznych - Szwecja - Polska 28:26

2020-01-14 22:13 aktualizacja: 2020-01-15, 06:31
Mecz Szwecja - Polska. Fot. PAP/EPA/ADAM IHSE
Mecz Szwecja - Polska. Fot. PAP/EPA/ADAM IHSE
Polska przegrała w Goeteborgu ze Szwecją 26:28 (13:14) w ostatnim meczu grupy F pierwszej fazy mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych i odpadła z rywalizacji. Oprócz ekipy "Trzech Koron" awans do drugiej rundy z pierwszego miejsca wywalczyła Słowenia.

Słoweńcy we wcześniejszym wtorkowym spotkaniu pokonali Szwajcarów 29:25. Biało-czerwoni z zerowym dorobkiem punktowym - przegrali także ze Słowenią 23:26 i Szwajcarią 24:31 - zajęli ostatnie miejsce w tabeli.

Gospodarzami turnieju są Szwecja, Norwegia i Austria.

Szwecja - Polska 28:26 (14:13).

Szwecja: Andreas Palicka, Mikael Appelgren – Max Darj, Philip Henningsson 2, Jack Thurin 2, Jerry Tollbring 4, Daniel Pettersson 5, Simon Jeppsson, Lucas Pellas, Jim Gottfridsson 5, Linus Arnesson, Andreas Nilsson 5, Kim Ekdahl du Rietz 5, Valter Chrintz, Lukas Nilsson.

Polska: Adam Morawski, Mateusz Kornecki – Michał Olejniczak 1, Piotr Chrapkowski 1, Dawid Dawydzik 1, Krystian Bondzior, Rafał Przybylski 2, Maciej Gębala 3, Piotr Jarosiewicz, Arkadiusz Moryto 3, Kamil Syprzak 3, Maciej Pilitowski 1, Antoni Łangowski, Maciej Majdziński 2, Szymon Sićko 8, Jan Czuwara 1.

Był to zdecydowanie najlepszy mecz w wykonaniu podopiecznych trenera Patryka Rombla na mistrzostwach. Choć końcową ocenę zepsuł kilkuminutowy przestój w drugiej połowie, który zaważył o porażce. Tymczasem w 19. minucie kibice przecierali oczy ze zdumienia, gdyż po czterech golach z rzędu - dwóch Arkadiusza Moryty, po jednym 18-letniego Michała Olejniczaka i Szymona Sićki - Polska prowadziła 10:7.

Początek był wyrównany, wynik był "na styku", korzystny raz dla jednej raz dla drugiej strony. Biało-czerwoni grali jednak falami. Od stanu 10:7 przez następne prawie osiem minut nie zaliczyli trafienia, za to rywale zdobyli pięć kolejnych goli i w 26. min wygrywali 12:10. Jeszcze przed przerwą udało się Polakom wyrównać, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy.

Podobać się mogła ambitna gra młodego Olejniczaka, który imponował zadziornością, ale popełniał też proste błędy, po których Polacy tracili piłkę. Poważnym mankamentem biało-czerwonych była nieskuteczna gra w przewadze i nie wykorzystanie kilku rzutów karnych.

Bardzo dobrze w polskiej bramce przez cały mecz spisywał się Adam Morawski. W miarę upływu czasu rozkręcał się Sićko, który rzucał niemal z każdej pozycji - obok atomowych strzałów zaprezentował też kilka nietypowych, które jednak nie zawsze znajdowały drogę do bramki. Spora w tym zasługa golkiperów i szczelnej obrony gospodarzy.

Po przerwie gra w wykonaniu Polaków mogła się podobać do 40. minuty. Od stanu 20:20 wicemistrzowie Europy Szwedzi powoli zaczęli budować przewagę. Morawski dwoił się i troił w bramce, ale jego koledzy w ataku zupełnie sobie nie radzili. W 48. min goście przegrywali już 21:26. Zespół "Trzech Koron" także dopadła strzelecka niemoc i prawie przez osiem minut nie potrafili zdobyć gola. Tylko dlatego na zakończenie występu w ME biało-czerwonym udało się zmniejszyć rozmiary porażki. (PAP)

co/ cegl/