Lewica po wniosku do TSUE apeluje do PiS, aby wycofał się z ustawy dot. sędziów

2020-01-15 11:58 aktualizacja: 2020-01-15, 12:00
Anna Maria Żukowska Fot. PAP/Mateusz Marek
Anna Maria Żukowska Fot. PAP/Mateusz Marek
Jako Lewica chcemy zaapelować do Prawa i Sprawiedliwości, żeby wycofało się z tej ustawy, żeby jej nie procedowało - mówiła posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska, odnosząc się do decyzji KE, która ma wystąpić do TSUE o środki tymczasowe ws. przepisów dotyczących sędziów.

Komisja Europejska zdecydowała we wtorek, że wystąpi do Trybunału Sprawiedliwości UE o środki tymczasowe ws. przepisów dotyczących reżimu dyscyplinarnego wobec polskich sędziów. Jeśli TSUE przyjmie ten wniosek, Izba Dyscyplinarna SN zostanie zawieszona.

Rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska stwierdziła podczas konferencji prasowej w Sejmie, że Polska jest na oczach wszystkich rozliczana "z głupich, nieprzemyślanych ustaw, które proponuje nam Prawo i Sprawiedliwość", które - w jej ocenie - "nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego".

"Niestety grożą nam również kary finansowe, jeżeli Izba Dyscyplinarna nie posłucha tej decyzji Komisji Europejskiej i będzie procedowała, wtedy tak samo jak w przypadku decyzji dotyczącej wycinki Puszczy Białowieskiej; jeżeli złamiemy to postanowienie jako kraj grożą nam bardzo wysokie kary finansowe i w dalszej perspektywie powiązanie tego łamania praworządności z obciętym budżetem dla Polski" - podkreślała. "Jako Lewica chcemy jeszcze raz zaapelować do Prawa i Sprawiedliwości, żeby wycofało się z tych decyzji, wycofało się z tej ustawy, żeby jej nie procedowało" - dodała.

Rzeczniczka przypomniała, że wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka z Lewicy oceniała, że ustawa dyscyplinująca sędziów jest zła, nie da się jej poprawić i Senat będzie wnioskował o odrzucenie jej w całości. "Jako Lewica również do tego wzywaliśmy w Sejmie, jak i w tej chwili będziemy to robić w Senacie" - zaznaczyła.

Poseł Krzysztof Śmiszek ocenił, że wniosek do TSUE, który ma być złożony przez Komisję Europejską to przewidziana prawem procedura. "Ten wniosek został wydany dosyć pilnie, tzn. że jest inaczej niż myśli Prawo i Sprawiedliwość, że opinia międzynarodowa, że organy Unii Europejskiej nie wiedzą, co się dzieje w Polsce" - dodał.

"Unia Europejska nie ma kompetencji do regulacji organizacji wymiaru sprawiedliwości, ale ta ustawa procedowana przez Prawo i Sprawiedliwość dzisiaj przez Senat nie ma nic wspólnego z organizacją wymiaru sprawiedliwości. Ta ustawa może zgodnie z traktatami podlegać badaniu przez TSUE, ponieważ dotyczy podstawowych wartości jakimi rządzi się Unia Europejska, czyli państwo prawa, wolne sądy, niezawisłość sędziów" - ocenił Śmiszek.

Z kolei poseł Maciej Konieczny stwierdził, że rząd idzie na "beznadziejną wojnę z Unią Europejską". Wojnę, której nie można wygrać, na której możemy tylko stracić, co gorsza - wojnę, w której wszyscy, całe polskie społeczeństwo, jesteśmy zakładnikami" - dodał. "Koszty tej wojny będą ogromne i będą sięgały bardzo daleko w przyszłość, bo mówimy nie tylko o tych dużych, ogromnych karach, które już zaraz będziemy jako Polska płacić, jeżeli PiS się nie opamięta, nie wykaże się dla odmiany rozsądkiem i troską o polski interes, poza tymi karami wchodzą w grę ogromne pieniądze i tak naprawdę szanse rozwojowe Polski" - stwierdził i zaznaczył, że konflikt między Polską a UE jest w momencie negocjacji budżetu europejskiego.

"Ta obsesja ministra (sprawiedliwości, Zbigniewa) Ziobry, ta obsesja kontroli Prawa i Sprawiedliwości, ta rządza czystek w wymiarze sprawiedliwości to jest coś, co będzie nas kosztowało przyszłość Polski, to jest coś, co będzie kosztowało nas nasze szanse rozwoje i miliardy złotych czy euro, które możemy stracić na tym konflikcie" - stwierdził.

Konieczny apelował także do PiS: "Jeszcze nie jest za późno, żeby się opamiętać, żeby zacząć normalnie rozmawiać". "My wiemy, że także w ramach Unii Europejskiej trzeba troszczyć się o polskie interesy, trzeba walczyć o polskie interesy, ale do tego trzeba być przy stole, do tego trzeba umiejętnie rozmawiać" - podkreślił.

W grudniu ub. roku Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego wydała wyrok, w którym stwierdziła, że Krajowa Rada Sądownictwa w obecnym składzie nie jest organem bezstronnym i niezawisłym od władzy ustawodawczej i wykonawczej, a Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa unijnego i polskiego. Była to konsekwencja orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE, który 19 listopada wskazał, że Sąd Najwyższy ma badać niezależność nowej Izby Dyscyplinarnej powołanej przez KRS.

W efekcie I prezes SN wezwała sędziów Izby Dyscyplinarnej do "powstrzymania się od wszelkich czynności orzeczniczych w prowadzonych sprawach", apel ten został jednak odrzucony. Jej prezes sędzia Tomasz Przesławski oświadczył wówczas, że Izba Dyscyplinarna SN w dalszym ciągu wykonywać będzie powierzone jej przez konstytucyjne organy RP czynności orzecznicze, mając na uwadze dobro wymiaru sprawiedliwości oraz poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo prawne.(PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski

gb/ itm/