Sejmowa speckomisja wysłuchała informacji ws. możliwej defraudacji w CBA

2020-02-14 19:11 aktualizacja: 2020-02-14, 19:15
Siedziba Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) w Warszawie. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Siedziba Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) w Warszawie. Fot. PAP/Tomasz Gzell
Sejmowa komisja ds. służb specjalnych wysłuchała w piątek informacji szefa CBA na temat możliwych nadużyć finansowych w CBA; komisja opowiedziała się przeciw przedstawieniu tej informacji na forum Sejmu.

Według przewodniczącego Waldemara Andzela (PiS) informacja przedstawiona przez szefa CBA Ernesta Bejdę była wyczerpująca; Maciej Gdula (Lewica) zaznaczył, że szef CBA nie mógł podawać szczegółów.

Tematem posiedzenia komisji było rozpatrzenie i zaopiniowanie dwóch wniosków: Lewicy - o przedstawienie na posiedzeniu Sejmu "informacji prezesa Rady Ministrów na temat wyprowadzenia znaczącej kwoty pieniędzy z funduszu operacyjnego Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz niewłaściwego sprawowania nadzoru nad tą służbą" oraz - na wniosek KO - informacji premiera "w sprawie możliwych nadużyć w dysponowaniu środkami pochodzącymi z funduszu operacyjnego CBA, a także działań jakie zostały podjęte w wyniku wykrycia ewentualnych nieprawidłowości, w szczególności udzielenia odpowiedzi, czy rzeczywiście została złożona oraz nieprzyjęta dymisja szefa CBA".

"Szef CBA Ernest Bejda przedstawił szczegółową i  wyczerpującą informację. Nie rekomendujemy, aby była ona przedstawiana na forum Sejmu" – powiedział PAP przewodniczący komisji Waldemar Andzel. 

Maciej Gdula zaznaczył, że szefa CBA wiąże tajemnica śledztwa, dlatego "nie mógł powiedzieć za dużo" na temat defraudacji środków.

"Pytaliśmy go o różne rzeczy, ale szczegółowych informacji nie mógł podać. Pokazywał pewne procedury kontrolne, które funkcjonowały wcześniej, mimo to doszło do defraudacji. Chciał nam pokazać, że służby miały pewne mechanizmy kontrolne, że to nie było całkowite zaniedbanie, ale dla nas było dość jasne, że ta odpowiedzialność ciąży na instytucji i instytucja zdaje sobie z tego sprawę" – dodał Gdula.

O sprzeniewierzeniu środków z funduszu operacyjnego CBA pisały w styczniu media. Malwersacji miała się dopuścić pracująca w CBA kasjerka, której nikt nie kontrolował. Według "Gazety Wyborczej" CBA od miesięcy ukrywało informacje o nadużyciach w kasie funduszu operacyjnego na kwotę od 6,5 do 15 mln zł. "Puls Biznesu" podawał, że w związku z nadużyciami Bejda miał złożyć dymisję, jednak po rozmowie z ministrem koordynatorem służb specjalnych Mariuszem Kamińskim pozostał na stanowisku.

Samo Biuro zaprzeczyło, by utraciło jakiekolwiek środki finansowe, i zapowiedziało, że jej szef przedstawi informacje speckomisji.

Informacje o nadużyciach finansowych było jednym z powodów wymienionych we wniosku o wotum nieufności wobec Kamińskiego, odrzuconym w czwartek przez Sejm.(PAP)

autor: Jakub Borowski

brw/ itm/