Kidawa-Błońska: żądam od prezydenta zawetowania noweli dającej rekompensatę TVP i PR

2020-02-17 14:57 aktualizacja: 2020-02-17, 15:20
Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Kandydatka PO na prezydenta Małgorzata Kidawa-Błońska zaapelowała do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oraz abonamentowej, która zakłada 1,95 mld zł rekompensaty w 2020 r. dla TVP i Polskiego Radia. Według niej, środki te powinny trafić na onkologię.

"Panie prezydencie, żądam, żeby pan zawetował tę ustawę. Niech pan ma odwagę i powie ludziom, że są najważniejsi, że muszą być leczeni dobrymi metodami i te pieniądze powinny trafić do tych, którzy tego naprawdę potrzebują" - oświadczyła Kidawa-Błońska na konferencji prasowej w Płocku (woj. mazowieckie). Jak dodała, podczas spotkania z seniorami słyszała od nich, że nie mogą zrozumieć, jak to się dzieje, że "ich pieniądze (...) zamiast na potrzeby ludzi, na to czego Polacy oczekują, idą na telewizję publiczną".

"Jeżeli pan jest taki dobry, to wygra pan te wybory bez telewizji publicznej. Zaoszczędźmy te 2 mld zł i przekażmy je polskim pacjentom. Rak jest straszną chorobą, rak nie wybiera, musimy być tu solidarni" - dodała kandydatka PO. Jej zdaniem, w sprawie weta wobec nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oraz abonamentowej, prezydent musi wykazać się niezależnością.

"Do tego (weta - PAP) potrzeba samodzielności i odwagi. Nie wiem czy to zrobi (prezydent Duda). Apeluję do niego i żądam tego, to musi się stać. Prezydent musi być niezależny i samodzielny" - podkreśliła Kidawa Błońska. Jednocześnie oceniła, że problemów polskiej służby zdrowia nie rozwiąże samodzielnie żadna partia i żaden polityk.

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski powiedział PAP, że Andrzej Duda "ma 21 dni na podjęcie decyzji o podpisaniu się pod nowelizacją". Spychalski powiedział PAP, że "byłoby dobrze, gdyby politycy PO pamiętali o uchwalonej niedawno inicjatywie prezydenta - Narodowej Strategii Onkologicznej". "Dzięki Strategii zostanie dodatkowo przeznaczone 5 mld zł na kwestie związane z onkologią" - dodał.

Narodowa Strategia Onkologiczna, jak podaje resort zdrowia, jest tzw. cancer planem, czyli kompleksowym programem walki z rakiem. "Strategia jest odpowiedzią na wzrost zachorowań na choroby nowotworowe w Polsce. NSO wytycza kierunki rozwoju systemu opieki zdrowotnej w zakresie onkologii, wskazując na 5 obszarów strategicznych, kluczowych dla poprawy skuteczności terapii onkologicznych i dostosowania rozwiązań systemowych do potrzeb pacjentów z chorobą nowotworową" - informuje ministerstwo zdrowia.

Kidawa-Błońska była też pytana o obecność na sobotniej konwencji wyborczej prezydenta byłych działaczy Młodzieży Wszechpolskiej, którzy w 2018 r. spalili kukłę z podobizną Ryszarda Petru. "To jest przykład tego, że prezydent mówi o pojednaniu, a nie napiętnuje osób, które palą kukły, które wieszają podobizny europarlamentarzystów na szubienicach. Jeżeli nie będziemy głośno mówili, że pewnych rzeczy nie należy robić, jeżeli nie będą robili tego politycy, to nie będzie mowy o zasypywaniu podziałów" - oświadczyła wicemarszałek Sejmu.

Kidawa-Błońska podkreślała, że musimy wszyscy w Polsce pojednać się ze sobą, ale do tego - jej zdaniem - potrzebna jest prawda. "Polacy muszą zakopać ten rów, który jest między nimi, ale do tego potrzebny jest szacunek i prawda. Bez tego nie posuniemy się o krok do przodu" - oceniła. Według niej, prezydent Duda bardzo mocno przyczynił się do podziału między Polakami.

Odnosząc się do gestu posłanki PiS Joanny Lichockiej, który posłowie opozycji oraz część mediów uznali za obraźliwy, Kidawa-Błońska oceniła, iż w tym przypadku powinien zareagować prezes PiS Jarosław Kaczyński. "Ciągle słyszę zarzuty, że jestem za kulturalna, że człowiek nie może być kulturalny, bo jest słaby - więc ja będę kulturalna, bo nie mogę patrzeć na to, że chamstwo, złe zachowanie jest w domenie naszego życia i nikt tego nie krytykuje. Tutaj jest zadanie pana prezesa Kaczyńskiego. To on powinien zareagować i powiedzieć, że tak nie należy w Sejmie się zachowywać, chociaż to nie jest pierwszy przypadek w ostatnich latach, kiedy mieliśmy do czynienia z takim zachowaniem" - mówiła kandydatka PO.

Po czwartkowym głosowaniu media społecznościowe obiegło zdjęcie Lichockiej, na którym widać, jak posłanka trzyma wyciągnięty w górę środkowy palec. Lichocka zapewniła, że nie wykonała wulgarnego gestu, a jedynie przesuwała "energicznie dwukrotnie palcem pod okiem, bo była zdenerwowana", co - według niej - widać na upublicznionych w sieci materiałach filmowych. Zadeklarowała, że jest gotowa złożyć wyjaśnienia na forum sejmowej komisji etyki. W piątek przeprosiła wszystkich, którzy poczuli się urażeni. (PAP)

mb/ mrr/