KSP: odeszli nasi niebiescy bracia; policjanci pożegnali swoje psy, które zginęły po awarii ciepłowniczej

2020-02-22 16:17 aktualizacja: 2020-02-22, 20:41
Rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak. Fot. PAP/Paweł Supernak
Rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak. Fot. PAP/Paweł Supernak
W piątek wieczorem odeszli nasi towarzysze służby. Magnet, Jogin, Edamis, Lasso, Jerk i Long. Brakuje słów, by opisać rozmiar tej tragedii. Żegnajcie nasi niebiescy bracia - napisali w sobotę na swojej stronie internetowej stołeczni policjanci.

W piątek około godz. 18 doszło do awarii ciepłowniczej na ul. Jagiellońskiej na warszawskiej Pradze-Północ. W wyniku zalania wodą laboratorium kryminalistycznego zginęło sześć psów policyjnych.

"W piątek wieczorem odeszli nasi Towarzysze Służby. MAGNET, JOGIN, EDAMIS, LASSO, JERK i LONG. Brakuje słów, by opisać rozmiar tej tragedii. Żegnajcie nasi niebiescy bracia. Najgłębsze wyrazy współczucia składamy na ręce opiekunów psów: Agnieszki, Aleksandry i Krzysztofa" - napisali w sobotę na swojej stronie internetowej funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji. W sobotę strona internetowa była czarno-biała.

"Jest to dla nas ogromna tragedia. Opiekunom psów udzielono wsparcia psychologicznego" - podkreślił rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak.

Jak tłumaczył nadkomisarz, psy były wyszkolone w kierunku osmologii. "Będziemy się zwracać o pomoc do innych komend wojewódzkich, żeby zapewnić kontynuację pracy" - dodał rzecznik KSP.

Z kolei rzecznik Komendy Głównej Policji napisał na profilu Facebookowym Polskiej Policji, że psy były dla przewodników, ale i policji "oczkiem w głowie". "Miały bardzo dobre warunki i były niesamowicie zadbane. Nie były w żadnej piwnicy. Duże, specjalne, ocieplane, o standardach światowych kojce dla psów ustawione były standardowo na powietrzu. Cały czas opiekowali się nimi przewodnicy" - napisał inspektor.

"Awarii miejskiej linii ciepłowniczej położonej w pobliżu obiektu policyjnego nie da się przewidzieć - to zdarzenie losowe. Cała tragedia trwała krótko i nie było szans na udzielenie pomocy. Każdy, kto nawet próbowałaby szybko udzielić pomocy mógłby sam zginąć. Ciśnienie, para wodna i wrząca woda nie dały szans, to były sekundy. Będziemy wszystko dokładnie wyjaśniać, ale na chwilę obecną nie widzimy żadnych uchybień z naszej strony" - podkreślił rzecznik KGP.

Spółka Veolia przekazała w komunikacie, że przerwa w dostawach ciepłej wody dotyczy jedenastu budynków przy ul. Jagiellońskiej. Są to nieruchomości pod numerami: 45, 47, 47B, 47C, 47D, 47E, 47F, 47H, 49B, 51 i 55. Przerwa trwa od godz. 18 w piątek, a zakończyć się ma o godz. 18 w sobotę. Wcześniej rzecznik Veolii Aleksandra Żurada poinformowała PAP, że w nocy planowane jest odwadnianie rurociągu. "Po odwodnieniu przystąpimy do robót montażowych i spawalniczych" - dodała. (PAP)

Autor: Bartłomiej Figaj