Hiszpańskie media: wśród zakażonych nawet 80 proc. może nie mieć objawów Covid-19

2020-03-22 15:09 aktualizacja: 2020-03-22, 15:14
Fot. PAP/EPA/CAROLINE BLUMBERG
Fot. PAP/EPA/CAROLINE BLUMBERG
Według szacunków Imperial Collage w Londynie nawet 80 proc. wszystkich zakażonych nie ma żadnych objawów Covid-19. Największa liczba zainfekowanych zakaża się właśnie od osób asymptomatycznych, które mogą zostać zidentyfikowane tylko przez przeprowadzone testy.

„Powszechnie uważa się, że (asymptomatyczni) nie są niebezpieczni, a oni sami myślą, że mogą żyć normalnie, np. młodzi Brytyjczycy uważają, że mogą chodzić do pubów" – powiedział w wywiadzie dla El Mundo profesor londyńskiego uniwersytetu, Paolo Vineis. "To prawda, że śmiertelność wśród młodych jest dużo niższa, ale ci młodzi bezobjawowi są źródłem zarażenia osób starszych, które znajdują się w sytuacji ryzyka” - zaznaczył epidemiolog.

Według specjalisty należy robić testy na Covid-19 wszystkim, którzy ze względu na swoją pracę mają kontakt z dużą ilością osób, a przede wszystkim personelowi sanitarnemu. Ci z pozytywnymi wynikami testu powinni zostać odizolowani. Powinno się także zrobić testy próbne ogółowi społeczeństwa, co pozwoliłoby poznać szacunkową liczbę zarażonych asymptomatycznych, lepiej obliczyć wskaźnik śmiertelności i śledzić ewolucję epidemii.

"Nie jest możliwe natomiast oszacowanie czasu trwania epidemii koronawirusa" – twierdzi Vineis. "Istnieją wprawdzie modele matematyczne, które biorą pod uwagę dane z Chin, a następnie sukcesywnie włączają do nich dane z innych krajów, próbując w ten sposób przewidzieć ewolucję epidemii, ale to nie są pewne kalkulacje" - dodaje. Jego zdaniem pandemia najprawdopodobniej potrwa miesiące i nie wiadomo, kiedy osiągnie punkt kulminacyjny.

Epidemiolog uważa, że takie szacunki można robić tylko na poziomie lokalnym, np. w Lombardii, ale nie na poziomie globalnym. „Wiele zależy od efektywności podjętych środków i od ich respektowania przez ludność” - podkreślił Vineis.

Największym błędem, według epidemiologa, było początkowe niedocenienie zagrożenia, uznanie, że to jest tylko rodzaj grypy. Jednak to jest nowy wirus, którego zachowania nie znamy i dopiero teraz poznajemy, jak bardzo jest niebezpieczny - mówi Vineis. "Europa powinna mieć jeden plan zwalczania epidemii, taki sam we wszystkich krajach" - dodaje.

„Powinniśmy być lepiej przygotowani na wypadek tego typu zagrożeń. Pięć lat temu, Bill Gates w proroczym video powiedział, że pilnie przygotowujemy się do wojny, ale nie na wypadek pandemii, która może być dużo gorsza” - przypomniał.

Według naukowca należy też zastanowić się, dlaczego wirus rozprzestrzenił się. „Dość szybko postępowały po sobie epidemie SARS, MERS, eboli, wirusa Zika" – twierdzi Vineis, wyjaśniając, że istnieją ku temu przyczyny związane, na przykład, z coraz szybciej postępującą deforestacją i związkami człowieka z dziką przyrodą. "Należy zająć się skutkami globalizacji" – apeluje w wywiadzie.

Paolo Vineis jest profesorem w Imperial College w Londynie, szefem Departamentu Epidemiologii Genetycznej i Molekularnej we włoskim Instytucie Medycyny Genetycznej. Jego działalność naukowa koncentruje się na epidemiologii molekularnej, jest ekspertem w dziedzinie patogenów, takich jak koronawirus.

Grażyna Opińska (PAP)

opi/ baj/

PAP/Adam Ziemienowicz