Emilewicz: wg mnie wyborów 10 maja nie będzie, musimy przygotować wybory korespondencyjne

2020-04-06 20:54 aktualizacja: 2020-04-06, 20:55
Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Fot. PAP/Andrzej Lange
Minister rozwoju Jadwiga Emilewicz. Fot. PAP/Andrzej Lange
Moim zdaniem wybory 10 maja się nie odbędą, bo nie będzie to możliwe; co nie zmienia faktu, że musimy przygotować procedury do wyborów korespondencyjnych, bo tego dziś potrzebujemy - powiedziała w poniedziałek minister rozwoju Jadwiga Emilewicz.

Emilewicz została w poniedziałek zarekomendowana przez Porozumienie na stanowisko wicepremiera, po tym jak Jarosław Gowin poinformował, że podaje się do dymisji. Jako powód podał to, że nie udało mu się przekonać koalicjantów ze Zjednoczonej Prawicy, by ustawa o głosowaniu korespondencyjnym miała trzymiesięczne vacatio legis. Oznaczałoby to przełożenie wyborów prezydenckich na inny termin.

Emilewicz podkreśliła, że gest Gowina to "bardzo odważna, trudna, ale szybko podjęta decyzja". "To nie czas na to, aby dyskutować o wyborach, przygotowywaniu do wyborów, kampanii wyborczej. Dlatego przygotowaliśmy projekt, który był wyciągnięciem ręki do opozycji, wszystkich liderów politycznych, jacy są w parlamencie" - mówiła w TVN 24.

Minister była pytana o to, dlaczego część posłów Porozumienia w poniedziałek rano głosowała za wprowadzeniem do porządku obrad Sejmu projektu PiS ws. głosowania korespondencyjnego. "Biorąc pod uwagę stan prawny, w jakim jesteśmy, gdybyśmy nie przyjęli ordynacji, która umożliwia głosowanie korespondencyjne, wówczas bylibyśmy zmuszeni w terminie konstytucyjnym przeprowadzić głosowanie przy urnach wyborczych, zdecydowanie bardziej niebezpieczne" - powiedziała.

Dodała, że rozwiązanie z głosowaniem korespondencyjnym dla wszystkich wyborców jest znacznie lepsze niż "korekta, jaka została włożona do tarczy antykryzysowej w weekend ubiegłego tygodnia", przewidująca takie głosowanie tylko dla osób powyżej 60 r.ż.

"Dziś głosując te ustawę (PiS ws. głosowania korespondencyjnego, PAP) - najpewniej następnie zajmie się nią Senat i trafi ona na początku maja z powrotem do Sejmu - jeśli wówczas będziemy mieli 20-40 tys. przypadków zachorowań, przepełnione szpitale lub tymczasowe szpitale, wówczas nikt o zdrowych zmysłach, żaden polityk rządzącej koalicji nie podejmie decyzji o przeprowadzeniu w takich warunkach wyborów. A to, że potrzebujemy dziś możliwości przeprowadzenia wyborów korespondencyjnych jest oczywiste, po to żeby nie łamać konstytucji" - wskazała.

Przypomniała, że Porozumienie złożyło propozycję przesunięcia wyborów o rok, którą poparło wstępnie PSL, a potem projekt zmiany w Konstytucji i wydłużenia kadencji prezydenta do 7 lat. "Dzisiaj pod tą propozycją mamy wystarczającą liczbę podpisów. (...), złożyliśmy korektę regulaminu sejmowego, abyśmy mogli przeprowadzić zmianę konstytucyjną przed 10 maja. A zatem jeszcze raz apeluję do opozycji: jeśli troska o zdrowie i bezpieczeństwo Polaków leży Państwu naprawdę na sercu, prosimy ponownie pochylić się nad tą propozycją. O tę większość konstytucyjną będzie w najbliższym czasie zabiegać Jarosław Gowin w swojej nowej, sejmowej roli" - powiedziała.

W poniedziałek po południu PiS złożyło nowy projekt ws. głosowania korespondencyjnego. Zakłada on m.in., że wybory prezydenckie w 2020 r. zostaną przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Projektowane przepisy stanowią też, że w stanie epidemii marszałek Sejmu może zarządzić zmianę terminu wyborów, określonego wcześniej w postanowieniu. Nowy termin wyborów prezydenta określony przez marszałka Sejmu musi odpowiadać terminom przeprowadzenia wyborów prezydenta określonym w konstytucji. Po wznowieniu poniedziałkowych obrad posłowie debatują nad projektem. (PAP)

Autor: Karolina Mózgowiec

kmz/ pat/