UE: w PE ostre zarzuty pod adresem Polski; Ziobro przekonuje, że bezpodstawne

2020-04-23 11:11 aktualizacja: 2020-04-23, 14:04
 Szef komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE,Juan Fernando Lopez Aguilar, Fot. PAP/EPA/DANIEL KASAP
Szef komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE,Juan Fernando Lopez Aguilar, Fot. PAP/EPA/DANIEL KASAP
Przedstawiciele grup w PE i komisarz UE ds. sprawiedliwości skrytykowali reformy polskich władz w sądownictwie. Wyrazili też obawy ws. wyborów prezydenckich. KE chce, by tematem zajęła się Rada UE. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przekonywał, że zarzuty ws. sądownictwa są bezpodstawne.

Minister Ziobro wziął udział w czwartkowej debacie komisji wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych (LIBE) europarlamentu, na co zdecydował się w ostatniej chwili. Posiedzenie odbyło się w Brukseli, jednak większość uczestników brała w nim udział zdalnie.

Minister sprawiedliwości przekonywał, że Polska nie ma problemów z demokracją i praworządnością, a krytyka pod jej adresem jest niesprawiedliwa i nieprawdziwa. Zapewnił, że władzom w Warszawie zależy na zapewnieniu profesjonalizmu i odpowiednich standardów w sądownictwie, dlatego przeprowadzają reformy. "Jestem pewien, że jest to zgodne z wartościami europejskimi" - oznajmił.

Zupełnie inną ocenę przedstawił szef komisji LIBE, hiszpański europoseł Socjalistów i Demokratów Juan Fernando Lopez Aguilar, który przekonywał, że zmiany w polskim systemie sądownictwa zostały dokonane z naruszeniem zasad rządów prawa, jednej z podstawowych wartości UE. "Reforma polskiego systemu sprawiedliwości doprowadziła do upolitycznienia go. Władza wykonawcza zwiększyła dramatycznie swój nacisk na wymiar sprawiedliwości w Polsce" - mówił.

Również maltańska eurodeputowana Europejskiej Partii Ludowej (EPL) Roberta Metsola zarzucała polskim władzom, że chcą wykorzystywać instytucje państwowe w sposób niezgodny z wartościami Unii Europejskiej i wartościami bliskimi Polakom. "Chodzi mi o ustawę kagańcową, która mówi m.in., że sędziowie muszą informować o przynależności do wszelkich organizacji, uczestnictwie w fundacjach, partiach itd." – mówiła europosłanka.

Unijny komisarz sprawiedliwości Didier Reynders poinformował, że KE kończy już analizę tej ustawy. "Nadchodzi czas, aby zapadła decyzja polityczna. Jako komisarz ds. sprawiedliwości nie zawaham się przed poproszeniem kolegium KE o podjęcie odpowiednich środków" - zadeklarował. Bruksela może rozpocząć procedurę o naruszenie prawa UE w związku z tą ustawą.

Komisarz zapowiedział, że KE będzie bacznie obserwować sytuację w Sądzie Najwyższym, gdzie z końcem kwietnia kończy się kadencja I prezes Małgorzaty Gersdorf. Belg nazwał Sąd Najwyższy "ostatnim bastionem sądów w Polsce".

Na posiedzeniu poruszono też kwestie planowanych w maju wyborów prezydenckich w Polsce. Do tej pory Komisja wstrzymywała się z negatywną oceną działań polskich władz w tej sprawie, ale wypowiedzi Reyndersa to zmieniły. "Decyzje (w sprawie tego, czy wybory mogą się odbyć, czy powinny być przełożone - PAP) muszą być zgodne z zobowiązaniami nakładanymi na państwo przez prawo międzynarodowe. Te wybory muszą być wolne i równe. Muszą być zgodne z art. 2 Traktatu o UE. Tylko w ten sposób te wybory będą mogły zostać uznane za ważne" - oświadczył.

Jak zaznaczył, wytyczne Komisji Weneckiej mówią o tym, że zmian w prawie wyborczym nie powinno się przeprowadzać w roku poprzedzającym wybory. "Musimy trzymać się tych przepisów, aby wybory mogły zostać uznane za ważne" - powiedział.

Przypomniał, że na początku kwietnia Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) wydała stanowisko, w którym mówi, że obecne ograniczenia w przemieszczaniu i spotykaniu się uniemożliwiają prowadzenie kampanii wyborczej. "Jeśli wybory odbędą się w obecnej sytuacji, mogą nie sprostać szeregowi norm międzynarodowych" - ostrzegł komisarz. Jak poinformował, KE chce przeprowadzenia debaty w Radzie UE w ramach procedury z art. 7 na ten temat. Sprawa ta jest omawiana obecnie z chorwacką prezydencją.

Niemiecka eurodeputowana z grupy S&D Birgit Sippel mówiła, że wybory nie mogą być niezależne w sytuacji, gdy urzędujący prezydent jest codziennie w telewizji, a inni kandydaci nie mają możliwości prowadzenia kampanii wyborczych.

Zarzuty odpierał europoseł PiS Patryk Jaki, który podkreślał, że głosowanie za pomocą poczty nie stwarza zagrożenia dla demokracji, bo w ten sposób zorganizowano głosowanie w Bawarii. "To w Niemczech można, a w Polsce nie można? Na podstawie jakiego traktatu?" - pytał.

Jaki zarzucał też deputowanym krytykującym polskie władze posługiwanie się kłamstwami. Jak przekonywał, nieprawdą jest np. to, że za stosowanie prawa europejskiego są wszczynane procedury dyscyplinarne wobec sędziów. "Chodzi prawdopodobnie o pytania prejudycjalne. To sprawdźcie, że mamy w tym zakresie orzeczenie TSUE, które odrzuciło wniosek polskich sędziów" - mówił.

Z kolei minister sprawiedliwości tłumaczył, że konieczność reform wynikała z licznych skandali w środowisku sądowniczym, które wywoływały oburzenie opinii publicznej. Wskazał też, że w jeden z takich skandali w sądzie regionalnym zamieszany był były premier Donald Tusk i jego rodzina. Ziobro mówił, że wszystko to powodowało spadek zaufania do sądownictwa i dlatego w 2015 r. rząd postanowił, że reforma systemu będzie priorytetem.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka i Łukasz Osiński (PAP)

stk/ luo/ kar/