Premier: dzięki decyzjom ministra Szumowskiego jesteśmy w lepszym położeniu niż kraje zachodniej Europy

2020-05-22 19:06 aktualizacja: 2020-05-22, 19:08
Premier Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Sebastian Borowski
Premier Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Sebastian Borowski
Dzięki szybkim decyzjom ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego jesteśmy w dużo lepszym położeniu niż większość krajów zachodniej Europy; zarówno jeśli chodzi o ochronę zdrowia, jak i gospodarkę – mówił w piątek w Malczycach (Dolnośląskie) premier Mateusz Morawiecki.

Premier podczas piątkowej wizyty na Dolnym Śląsku m.in. zwiedził budowany stopień wodny w Malczycach na Odrze.

Podczas konferencji prasowej szef rządu pytany, czy stracił zaufanie do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego odparł, że dzięki jego szybkim decyzjom "jesteśmy w dużo lepszym położeniu niż większość krajów zachodniej Europy, zarówno jeśli chodzi o ochronę zdrowia, jak i gospodarkę”.

Morawiecki wskazał, że wszystkie państwa stawały przed dylematem „czy ratować życie i zdrowie swoich obywateli, czy gospodarkę”. „Niektóre (państwa) w bardzo darwinistyczny sposób podchodzą do tego dylematu. Wystarczy poczytać artykuły z zachodniej Europy o receptach na leczenie bądź brak leczenia niektórych grup ludności, aby złapać się za głowę i pomyśleć: co to za cywilizacja, co to za podejście. My uciekliśmy od tego dylematu” - zaznaczył premier.

Wskazał, że udało się to zrobić dzięki „szybkiemu zwiększeniu liczby łóżek w szpitalach zakaźnych”. „Poprzez skonstruowanie szybko systemu szpitali jednoimiennych - i tu rola ministra Szumowskiego była nieoceniona - znakomicie to wszystko zorganizował i przeprowadził” - mówił Morawiecki.

Dodał, że na początku rozwoju epidemii płynęły „wezwania do zakupu na całym świecie wszystkich możliwych sprzętów”. „Sądzę, że SMS posła Sławomira Neumana do wiceministra zdrowia Janusza Cieszyńskiego w tej kwestii wprawia naszych konkurentów politycznych Koalicji Obywatelską, Platformę Obywatelską, pana Trzaskowskiego w takie zakłopotanie, że różne redakcje dostały zadanie, zadają mi identyczne pytania, bo dziś już takich pytani dostałem parę” - podkreślił szef rządu.

Dodał, że odpowiada na te pytanie zgodnie z prawdą. „Cieszę się, że mamy tak dobrego, sprawnego ministra, którym jest minister Szumowski” - powiedział Morawiecki.

„Gazeta Wyborcza” napisała w poniedziałek, że zanim Łukasz Szumowski wszedł do rządu, był udziałowcem dwóch z wielu spółek, których założycielem był jego starszy brat - Marcin Szumowski. Chodzi o firmy Vestera i Szumowski Investments. W czerwcu 2017 roku, kilka miesięcy po tym, jak został wiceministrem nauki, Szumowski miał pozbyć się udziałów w spółkach, które następnie przejęła jego żona - Anna. Najwięcej, jak podaje gazeta, warte były udziały Szumowskiego w spółce Vestera, czyli 87 tysięcy udziałów, wartych 4 mln 390 tys. złotych.

Spółka Szumowski Investments jest jednym z udziałowców OncoArendi Therapeutics, której prezesem jest Marcin Szumowski. Według ustaleń "Faktu", w latach 2017–2020 spółka Marcina Szumowskiego otrzymała z publicznych środków co najmniej 74 miliony złotych z dotacji i grantów z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które podlega MNiSzW.

Ministerstwo Zdrowia wystąpiło we wtorek do "Gazety Wyborczej" o sprostowanie treści materiału z 18 maja "Biedny minister i jego bogaty brat. Tysiąckrotny skok biznesów rodziny Szumowskich". "Nieprawdą jest, jakoby minister zdrowia Łukasz Szumowski zbył swoje udziały w spółce Vestera 1 czerwca 2017 r. Minister zbył swoje udziały przed tym, jak w listopadzie 2016 r. został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego" – głosi sprostowanie.

"Nieprawdą jest także jakoby minister Łukasz Szumowski jako podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego miał w swoich zadaniach nadzorowanie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Łukasz Szumowski nie miał także pełnomocnictwa do wykonywania zadań w tym zakresie" – zaznaczono.

W czwartek "GW" napisała, że resort zdrowia wydał 125 mln zł na bezwartościowe testy antygenowe. Od firmy sprzedającej lotnie kupił po zawyżonej cenie respiratory za 200 mln zł. (PAP)

autor: Piotr Doczekalski

pdo/ par/