Biedroń: konsekwentnie walczyć z suszą

2020-05-23 11:23 aktualizacja: 2020-05-23, 11:45
Kandydat Lewicy w wyborach prezydenckich Robert Biedroń (5L), polityk Lewicy Cezary Olejniczak (P) oraz posłowie Lewicy Tomasz Trela (2P) i Anita Sowińska (3L) podczas wizyty na miejskim targowisku w Łowiczu. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Kandydat Lewicy w wyborach prezydenckich Robert Biedroń (5L), polityk Lewicy Cezary Olejniczak (P) oraz posłowie Lewicy Tomasz Trela (2P) i Anita Sowińska (3L) podczas wizyty na miejskim targowisku w Łowiczu. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Rolnictwo i przetwórstwo rolno-spożywcze potrzebują programu retencji i przeciwdziałania suszy; branżę spożywczą należy uznać za część infrastruktury krytycznej – powiedział w sobotę w Łowiczu (woj. mazowieckie) kandydat Lewicy na prezydenta Robert Biedroń.

"Ziemia łowicka jest znana; tutaj nie brakuje dobrych gospodarzy, brakuje wsparcia państwa. Susza doprowadziła do poważnych problemów" - mówił Biedroń. Zaznaczył, że "susza nie jest oczywiście nowością", lecz efektem wieloletnich zaniedbań i "straszliwej polityki" skutkującej zmianami klimatycznymi.

"Dzisiaj potrzeba dobrej polityki dla rolnictwa, trzeba walczyć z suszą w sposób mądry, nie tylko przed wyborami, ale konsekwentnie" – stwierdził. Za konieczny uznał "dobry program retencji wody", którego celem będzie wspieranie rolników w zbieraniu wody i czyszczeniu studzien.

Według Biedronia także "jeśli chodzi o sektor spożywczy, potrzebne są realne działania. "Produkty są coraz droższe, polski przemysł spożywczy upada, coraz więcej rzeczy trzeba importować. Jest 15 tysięcy firm branży spożywczej, które dzisiaj czeka upadłość, problemy finansowe, masowe zwolnienia" – powiedział. Dodał, że przedsiębiorcy tej branży "muszą być objęci wsparciem w ramach infrastruktury krytycznej, strategicznej dla państwa".

Były poseł SLD, prowadzący gospodarstwo rolne w powiecie łowickim Cezary Olejniczak wyliczał problemy, z jakimi boryka się branża przetwórstwa owocowo-warzywnego: epidemię koronawirusa, suszę, "niebywałe" o tej porze roku przymrozki, drożyznę i brak rąk do pracy.

Pytany o pomysł na wsparcie dla przedsiębiorców, których firmy upadają, Biedroń przypomniał program Lewicy "którego rząd niestety nie przyjął", w tym postulat dopłat w wysokości 75 proc. wynagrodzeń do każdego miejsca pracy, które zostanie utrzymane, zniesienie – a nie zawieszenie podatków i składek na ZUS na co najmniej pół roku oraz wsparcie w najmie i w leasingu środków produkcji.

Zapowiedział udział posłanek i posłów Lewicy w protestach przedsiębiorców w Warszawie. "Będziemy solidarni z tymi, którzy w desperacji wychodzą na ryzykując zdrowiem, ale także wysokimi mandatami, by upomnieć się o interes wszystkich przedsiębiorców, ale także pracowników. Oni wychodzą w naszym wspólnym interesie. Jak oni upadną, nie będzie gdzie pracować" – mówił.

Na pytanie, czy można mówić o odmrożeniu kampanii wyborczej i powrocie do normy, europoseł odparł: "Nic nie wraca do normy, nie ma kampanii wyborczej, nie wiemy, kiedy będą wybory. Odbyły się wybory 10 maja? Kto z państwa głosował?".

Podczas wystąpienia Biedronia zwolennicy obecnego prezydenta zaczęli skandować "Andrzej Duda". Biedroń wdał się z nimi w dialog, zapraszając do wypowiedzi. "Wołajmy Andrzeja Dudę, niech w końcu tu przyjedzie i coś załatwi" – dodał. Po konferencji Biedronia okrzyki jego zwolenników zagłuszyły głosy stronników Dudy. (PAP)

autor: Jakub Borowski

brw/ godl/