Trzaskowski: podpisy można zbierać dopiero w kampanii; słyszę o "oddolnych akcjach"

2020-05-29 18:10 aktualizacja: 2020-05-29, 18:12
Prezydent Warszawy, kandydat w wyborach prezydenckich Rafał Trzaskowski. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Prezydent Warszawy, kandydat w wyborach prezydenckich Rafał Trzaskowski. Fot. PAP/Marcin Bielecki
Podpisy poparcia dla kandydatów można zbierać dopiero w kampanii wyborczej; mówię o tym od wielu tygodni - podkreślił w piątek Rafał Trzaskowski. Dodał, że słyszy o "oddolnych akcjach" zbierania podpisów dla niego. Obarczył rząd winą za, jak to ujął, chaos związany z wyborami prezydenckimi.

Radni PiS z warszawskiej dzielnicy Praga-Południe złożyli w piątek zawiadomienia w Państwowej Komisji Wyborczej i Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga w sprawie nielegalnej zbiórki podpisów poparcia pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego. Politycy PiS w swoich zawiadomieniach opierają się na materiale portalu tvp.info.

Trzaskowski podkreślił w trakcie piątkowej konferencji w Nowym Tomyślu (woj. wielkopolskie), że podpisy poparcia dla kandydatów można zbierać dopiero, kiedy oficjalnie zacznie się kampania wyborcza i zarejestrowane zostaną komitety kandydatów na prezydenta. „Mówię o tym, od wielu, wielu tygodni” – zaznaczył.

„Słyszę o tych akcjach oddolnych, bo widać jaka jest nieprawdopodobna energia. I to jest całkowicie naturalne. Natomiast przede wszystkim trzeba kierować pytania do rządzących, dlaczego znajdujemy się dalej w takim chaosie, kiedy nie wyznaczona jest data wyborów, kiedy rząd próbował przygotowywać wybory w sposób całkowicie niedemokratyczny. To jest wydarzenie bez precedensu. I za ten chaos jest odpowiedzialny w pełni rząd” – ocenił Trzaskowski.

W środę portal tvp.info poinformował, że w biurze rachunkowym prowadzonym przez radną dzielnicy Praga-Południe Bożenę Manarczyk (KO) zbierane są podpisy na listach poparcia pod kandydaturą Rafała Trzaskowskiego, mimo że jeszcze nie zostały zarządzone wybory. Portal opublikował też nagranie pokazujące zbieranie podpisów.

W czwartek szef klubu KO w Radzie Warszawy Jarosław Szostakowski powiedział PAP, że rozmawiał z radną Bożeną Manarczyk. „Absolutnie zaprzecza, jakoby w jej biurze prowadzona była zbiórka podpisów" – podkreślił Szostakowski.

Jak wyjaśnił, radna twierdzi, że to "pisowska" prowokacja i zapewniła, że nic takiego nie miało miejsca w jej biurze. "Wydawano tam wyłącznie karty do zbierania podpisów z informacją, że zbiórkę można zacząć po ogłoszeniu wyborów" - dodał.(PAP)

Autorzy: Szymon Kiepel, Rafał Pogrzebny

szk/rpo/