Akcja protestacyjna "Nie chodźcie do cyrków ze zwierzętami”

2016-10-08 22:02 aktualizacja: 2018-09-27, 01:51
Aktorka Maja Ostaszewska (2L) i Marek Kossakowski (4L) z partii Zieloni podczas protestu przeciwko spektaklom cyrkowym z udziałem zwierząt Fot. PAP/Leszek Szymański
Aktorka Maja Ostaszewska (2L) i Marek Kossakowski (4L) z partii Zieloni podczas protestu przeciwko spektaklom cyrkowym z udziałem zwierząt Fot. PAP/Leszek Szymański
"Nie chodźcie do cyrków, w których wykorzystuje się zwierzęta” – apelowali w sobotę aktywiści Fundacji Viva! Akcja dla Zwierząt oraz Koalicja Cyrk Bez Zwierząt podczas protestu przed Cyrkiem Zalewski w Warszawie.

Wolontariusze obu organizacji trzymali transparenty z napisami "Cyrk jest śmieszny? Nie dla zwierząt" oraz "Nie ucz dzieci znęcania nad zwierzętami".

Aktorka Maja Ostaszewska, która dołączyła do protestu trzymając transparent "Lubię cyrk bez zwierząt", powiedziała dziennikarzowi PAP, że w imię rozrywki dzieciom tak naprawdę pokazuje się w cyrku maltretowanie zwierząt, a nie występy artystyczne, które mają zabawiać dziecko.

"Zwierzęta w cyrkach są zahukane i zaszczute, a tresowanie małych misiów to tak jak znęcanie się nad jednymi dziećmi, żeby inne zabawić. To niepojęte, że w dzisiejszych czasach nadal legalnie trzyma się zwierzęta w tak złych warunkach, jak to ma miejsce w cyrkach. Nie zgadzam się na to" - podkreśliła.

"Popieramy sztukę cyrkową reprezentowaną przez ludzi, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli prezentują swoje umiejętności. Wykorzystywanie zwierząt to anachronizm, którego miejsce jest na śmietnisku historii" – podkreślają w apelu przekazanym PAP podczas protestu jego organizatorzy Fundacja Viva! Akcja dla Zwierząt oraz Koalicja Cyrk Bez Zwierząt.

Ostaszewska zwróciła uwagę w rozmowie z PAP, że wszyscy weterynarze i ludzie zajmujący się zwierzętami na całym świecie przekonują, że nie można wytresować zwierzęcia bez użycia przemocy. „Nawet jeśli cyrk nie ma złych intencji wobec zwierząt, to są one przetrzymywane i przewożone w małych klatkach, czego nie można zaakceptować” - dodała.

Przewodniczący Partii Zieloni Marek Kossakowski podczas sobotniego protestu powiedział PAP, że jest zbulwersowany decyzją Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który uchylił zarządzenie Hanny Gronkiewicz-Waltz zakazujące występów w Warszawie cyrków ze zwierzętami. "W wielu miastach w naszym kraju są one już zakazane, m. in. w Poznaniu i Koninie. Stolica powinna do tych miast dołączyć" – ocenił.

Zdaniem Kossakowskiego cyrki znakomicie sobie radzą bez zwierząt i nic nie tracą, za to są bardziej przyjazne zarówno dla zwierząt, jak i dla ludzi. "Dręczenie zwierząt w cyrkach przypomina XIX-wieczne praktyki wożenia po całym świecie i pokazywania publicznie osób kalekich. To bezsensowne, dlatego wspieramy akcję +Cyrki bez zwierząt+” - dodał.

"Coraz więcej jest cyrków, w których nie ma zwierząt, można za to podziwiać kunszt wspaniałych i porywających artystów, a żadne zwierzę w nich nie cierpi. Dwoje moich dzieci zabieram wyłącznie do takich cyrków. Wiedzą, że zwierzęta cierpią w cyrku, i nie chcą tego oglądać" – powiedziała Ostaszewska.

Pytana, czy cyrki bez zwierząt będą w stanie przetrwać, aktorka odparła, że to bezpodstawna obawa. „Do wielu cyrków bez zwierząt trudno kupić bilety. Byłam na takich występach i wiem, że wiele osób chce je oglądać” – powiedziała.

Zdaniem aktorki dzieci są bardzo wrażliwe i same wyczuwają fałsz w pokazach ze zwierzętami. "Tresura to znęcanie się nad nimi, są bite i zmuszane do zajmowania nienaturalnej dla nich pozycji. Większość z nich jest poturbowana i zmaltretowana psychiczne. Przemieszczane są tysiące kilometrów, żeby na chwilę wyjść na scenę i zabawiać widzów, co nie sprawia im żadnej radości. Wręcz przeciwnie" - dodała.

Podczas sobotniego protestu przypomniano uchwałę Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk z 27 marca 2015 r., w której poparł on starania organizacji pozarządowych o zaprzestanie wykorzystywania zwierząt w działalności cyrków.


"Spektakle cyrkowe z udziałem zwierząt są pozbawione walorów edukacyjnych, a także potencjalnie szkodliwe dla procesu wychowania młodych ludzi. Wiele zwierząt, zwłaszcza dzikich, od młodości poddawanych jest brutalnym metodom tresury, aby wymusić na nich uległość i posłuszeństwo" - głosi przytoczony przez organizatorów fragment uchwały.

Prof. Piotr Oleś z Komitetu Psychologii PAN, który podpisał się po uchwałą, podkreśla w niej, że również występ na arenie jest dla zwierząt stresujący, ze względu na światła, głośną muzykę i tłum hałasujących ludzi.

„U wielu zwierząt cyrkowych takich jak lwy, tygrysy czy słonie można zaobserwować stereotypie, będące manifestacją powstających zaburzeń psychicznych. Przyczyną tych zachowań jest głównie permanentny stres, wynikający z izolacji oraz bardzo małej przestrzeni, w której te zwierzęta są przetrzymywane” - podkreśla uchwała.

Prof. Oleś dodał, że wiele krajów na świecie zakazało wykorzystywania wszystkich, bądź przynajmniej dzikich zwierząt w cyrkach. (PAP)

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

zbw/ brw/