Trzaskowski: trzeba pójść 12 lipca do wyborów; jak zrobimy to razem - wygramy

2020-06-30 14:23 aktualizacja: 2020-07-01, 08:15
Tczew, 30.06.2020. Prezydent Warszawy, kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta RP Rafał Trzaskowski (C) podczas spotkania z mieszkańcami miasta. Fot. PAP/Adam Warżawa
Tczew, 30.06.2020. Prezydent Warszawy, kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta RP Rafał Trzaskowski (C) podczas spotkania z mieszkańcami miasta. Fot. PAP/Adam Warżawa
Trzeba w tej chwili skoncentrować energię na tym, by pójść 12 lipca do wyborów; jak zrobimy to razem to wygramy - podkreślił we wtorek w Kartuzach (woj. pomorskie) kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski. W ramach kampanii przed II turą wyborów Trzaskowski podróżuje we wtorek po Pomorzu.

W Kartuzach Rafał Trzaskowski przemawiał na rynku, gdzie słuchało go kilkaset osób, w tym samorządowcy z Pomorza, a wśród nich marszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk, prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Sopotu Jacek Karnowski i burmistrz Kartuz Mieczysław Gołuński.

Odnosząc się do ogłoszonych we wtorek przez PKW wyników I tury wyborów, Trzaskowski podkreślił, że 57 proc. Polaków "zagłosowało za zmianą". "I właśnie tej zmiany potrzebujemy; potrzebna nam jest Polska dumna ze swojej różnorodności, w której wszyscy doceniamy naszych samorządowców" - mówił. Jak ocenił, to dzięki nim Polska się zmieniła w sposób, z którego można być dumnym. "I nie damy sobie odebrać tej dumy" - zaznaczył kandydat KO.

Przekonywał, że kraj musi mieć prezydenta silnego, niezależnego. "I o tym, są całe te wybory" - podkreślił.

Trzaskowski zauważył, że na Pomorzu "wynik (w I turze - PAP) był dobry", ale gdy doda się wyniki "kandydatów zmiany", to zwycięstwo nad Andrzejem Dudą możliwe jest w większości regionów. "I o to chodzi, żeby w tej chwili skoncentrować pełną energię na tym, by pójść 12 lipca do wyborów i jestem przekonany, że jak zrobimy to wszyscy razem, to wygramy te wybory" - oświadczył. Odpowiedziały mu okrzyki: "Zwyciężymy, zwyciężymy!".

Trzaskowski: gwarantuję weto na podnoszenie obciążeń dla Polek i Polaków

Według kandydata KO rząd ukrywa przed Polakami stan finansów państwa. Dlatego Trzaskowski domagał się, by prezydent Duda powiedział obywatelom, jaka jest prawda. Podkreślił, że "+dziura Morawieckiego+ się powiększa". W związku z tym ponownie zapowiedział "weto" na podnoszenie podatków dla Polek i Polaków. "Nie damy na siebie przerzucać kolejnych obciążeń" - oświadczył.

Kandydat KO zaapelował też do prezydenta Dudy, by stanął z nim do debaty. W poniedziałek debatę zaproponowały Trzaskowskiemu i Dudzie stacje TVN, TVN24 oraz portale Onet i Wirtualna Polska. Kandydat KO zadeklarował już chęć udziału w niej. Obecny prezydent proponuje, żeby debatę zorganizowały wspólnie trzy największe telewizje, w tym TVP.

Trzaskowski w czasie spotkania z mieszkańcami Kartuz zwrócił się do Dudy: "Panie prezydencie (...) nazwał pan kiedyś swoich konkurentów cykorami. No więc dzisiaj niestety jeżeli ucieka pan od debaty, to o panu młodzież będzie mówiła dokładnie w ten sam sposób" - powiedział kandydat KO.

Zaapelował do Dudy, by razem z nim stanął do debaty, ale - jak podkreślił - nie takiej, która jest "ułożona, która jest fikcją tak, jak w TVP, tylko do prawdziwej debaty, o prawdziwych problemach". "Trzeba mieć odwagę, żeby stanąć do debaty na równych prawach, bo wszyscy zasługujemy na poważną rozmowę o Polsce, a niestety dzisiaj słyszymy tylko zaklęcia, słyszymy tylko slogany i słyszymy niestety sporo krzyku, który mocno męczy" - powiedział Trzaskowski.

Zapewnił też, że – w razie jego wygranej – będzie współpracował z rządem tam, gdzie będzie chciał on podejmować "trudne, racjonalne decyzje" lub "naprawiać to, co sam zniszczył". "I tam będzie współpraca, natomiast tam, gdzie będzie podnoszenie podatków, gdzie będzie próba niszczenia niezależnych instytucji, gdzie będzie próba uwłaszczania się na państwie (...) tam będzie twarde weto" - powiedział kandydat KO.

Zadeklarował też, że jako prezydent poprze wszystkie inicjatywy, których celem będzie wsparcie Polek i Polaków i polepszenie ich losu. Pytał też gdzie Andrzej Duda "był przez ostatnie pięć lat". "Dlaczego nie pobudzał rządzących do działania? Dlaczego nie podejmował dobrych inicjatyw, tylko same inicjatywy jednej partii? Dlatego dzisiaj jest potrzebny ktoś, kto się potrafi unieść ponad jedną partię" - podkreślił Trzaskowski.

Zapowiedział też, że on sam – jako prezydent - będzie słuchał wszystkich Polek i Polaków, zarówno tych, którzy głosowali za zmianą, ale również tych, którzy w pierwszej turze poparli obecnego prezydenta.

Polityk polemizował też ze zwolennikiem Andrzeja Dudy - należącym do PiS, byłym radnym pomorskiego sejmiku samorządowego - Waldemarem Bonkowskim, który pojawił się na jego spotkaniu z transparentem z hasłem: "Czego tu chcesz? Tu jest Polska, a nie Berlin czy Moskwa. Pogrążyłeś Warszawę, Polski nie pozwolimy". "Tu jeden pan trzyma transparent: +tu jest Polska+. Nie musi pan nas tego uczyć, my świetnie wiemy, gdzie jest Polska" - powiedział Trzaskowski. "To, że pan trzyma ten transparent, to znaczy, że pan pewnie nie wie gdzie jest Polska. Otóż tu jest Polska" - dodał.

Podkreślił, że Polska jest wszędzie tam, gdzie są dumne Polki i Polacy. "Jesteśmy również dumni ze swojej różnorodności, ze swojej tradycji, wywodzimy się z tej tradycji, będziemy wspierali tę tradycję, będziemy wspierali różnorodność i nie damy się podzielić tym, którzy zadają głupie pytania" - oświadczył kandydat KO. Zwracając się do sympatyka urzędującego prezydenta, Trzaskowski zaznaczył, że "Kaszuby zawsze były i będą Polską".

Poza Bonkowskim w tłumie znajdowali się też inni przeciwnicy prezydenta Warszawy, którzy w trakcie całego spotkania gwizdali. W trakcie mitingu wokół kartuskiego rynku jeździło auto z doczepionym do niego banerem z podobiznami m.in. Trzaskowskiego i Szymona Hołowni. Na plakacie widniał napis: "Czy podpisał by Pan ustawę: zastępujące złotówkę walutą euro, likwidującą program 500 plus, podwyższają wiek emerytalny do 67 lat, wprowadzającą małżeństwa, a potem adopcję dzieci przez pary homoseksualne". Na banerze widniał podpis - materiał wyborczy Andrzeja Dudy.

Trzaskowski do kandydatów opozycyjnych: rozmawiajmy, przede wszystkim o programie

Apeluję do wszystkich kandydatów na prezydenta po stronie opozycyjnej: rozmawiajmy, przede wszystkim o programie - podkreślił w Kościerzynie Rafał Trzaskowski. Szczególny apel skierował do Szymona Hołowni. Będę gotów uwzględnić w naszym programie wasze postulaty - zapewnił.

Kandydat KO nawiązał najpierw do ewentualnej debaty telewizyjnej ze swoim kontrkandydatem Andrzejem Dudą. "Niech się pan nie boi" - mówił. Zaznaczył, że nie chodzi mu o debatę w TVP Info. "Może byłoby fajnie, gdyby nie znał pan wszystkich pytań przed debatą, może będzie pan naturalny" - zwracał się Trzaskowski do Dudy. Odpowiedziały mu okrzyki zebranych: "Do debaty, do debaty!".

Według Trzaskowskiego wyniki sondaży są takie, że w drugiej turze idą z Dudą "łeb w łeb". Jak zauważył, czeka go "wyrównana walka do samego końca". Zaznaczył, że łącznie na kandydatów opozycji zagłosowało w I turze większa liczba Polaków. "Nas, ludzi dobrej woli, po prostu jest więcej" - podkreślił polityk KO.

Jak zauważył, ostatnio opozycji udało się "odbić" Senat. "Teraz mamy wielką szansę, by prezydentem została osoba niezależna, która słucha Polek i Polaków" - przekonywał. "Rafał, Rafał!" - odpowiedzieli zgromadzeni.

Trzaskowski powiedział, że szanuje wszystkich Polaków, także tych, którzy oddali głos na Andrzeja Dudę. Zwrócił się też do Szymona Hołowni, niezależnego kandydata, który w I turze uzyskał trzeci wynik - 13,87 proc. poparcia. Jak zauważył, po południu miał on oznajmić, na kogo zagłosuje w II turze wyborów. "Panie Szymonie, jestem gotów absolutnie na rozmowę o programie. Wiem, że na bardzo wielu rzeczach panu zależy i pana wyborcom i na pewno będę gotów, by te postulaty programowe, które są dla was wszystkich ważne, uwzględnić w naszym programie" - oświadczył Trzaskowski.

"To jest też apel do wszystkich innych kandydatów po stronie opozycyjnej - rozmawiajmy, przede wszystkim o programie" - mówił polityk KO.

Zapowiedział, że jeśli zostanie prezydentem, Kancelaria Prezydenta "będzie otwarta na różne pomysły i ludzi". "Trzeba tę kancelarie przewietrzyć, otworzyć" - podkreślił kandydat KO. 

Trzaskowski: marzy nam się samodzielny prezydent, który czyta to, co podpisuje

Marzy nam się prezydent, który będzie całkowicie samodzielny, będzie czytał to, co podpisuje i będzie miał odrobinę czasu, żeby nie musieć podpisywać ustaw w nocy - mówił kandydat KO na prezydenta Rafał Trzaskowski. Przekonywał też, że potrzebna jest równowaga władz.

Trzaskowski podkreślał, że ludzi, którzy chcą zmiany jest więcej. "Jest więcej ludzi, którzy chcą po prostu prezydenta, który samodzielnie myśli, który czyta to, co podpisuje, ale chcemy też prezydenta, który ma odrobinę czasu, tak żeby nie musiał w nocy podpisywać tych ustaw" - żartował kandydat KO. "W nocy słabo widać, drodzy państwo" - ironizował.

Dodał, że "marzy nam się prezydent", który proponuje projekty ustaw i będzie "całkowicie samodzielny". "Idą ciężkie czasy, w związku z powyższym potrzebna jest równowaga, potrzebny jest prezydent, który patrzy władzy na ręce" - mówił Trzaskowski.

Według niego wszyscy czujemy, że rząd nie do końca poradził sobie z epidemią. "Kiedy jest piękna pogoda, to łatwo rządzić; kiedy zbierają się chmury, jest trudniej" - stwierdził Trzaskowski i pytał, "czy to jest na pewno moment, w którym chcemy być wszyscy na łasce jednej osoby". "Czy wszyscy chcemy być na łasce pana prezesa, który będzie podejmował sam decyzje i nikt nie będzie mógł powiedzieć: +a może panie prezesie pan nie ma racji?+" - dopytywał Trzaskowski.

Jak stwierdził, w obozie władzy PiS "nikt nie ma odwagi i kręgosłupa". "Jeżeli chcecie się zapytać pana prezydenta, czy on jest rzeczywiście niezależny, to zapytajcie go: panie prezydencie Andrzeju, czy pan może chociaż raz powiedzieć, że coś się panu nie podoba w PiS, że panu się coś nie podoba w panu prezesie" - zachęcał kandydat KO na prezydenta.

Ocenił jednocześnie, że wiele rzeczy, które robił rząd PO, nie było robionych optymalnie. "Jasno się przyznaję do tego, że 500 plus to była dobra diagnoza i że dlatego będziemy bronili 500 plus. Ja nie jestem bezkrytyczny, jestem w stanie rozmawiać o tym, co dobre, co złe" - dodał Trzaskowski, zaznaczając, że większość dorobku rządów jego partii jest pozytywna. 

Trzaskowski: trzeba rozmawiać o prawdziwych problemach jak wyrównywanie szans czy katastrofa klimatyczna

Podczas spotkania w Chojnicach, Trzaskowski zarzucił Prawu i Sprawiedliwości i prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że stale chcą rozmawiać o przeszłości, o "problemach urojonych" lub na "tematy zastępcze", tymczasem - jak podkreślał - on chciałby rozmawiać o prawach kobiet, darmowych żłobkach i przedszkolach w całej Polsce i wyrównywaniu szans. Stąd - przypomniał - jego obietnica prezydenckich stypendiów dla 50 tys. najzdolniejszych młodych ludzi z mniejszych miast i wsi.

"Powinniśmy rozmawiać o katastrofie ekologicznej, o katastrofie klimatycznej. Rządzący i TVP Info zadają pytania mi, używając czasami sformułowań takich jak Czarnobyl, przy awariach oni używają tego typu porównań. Natomiast my mamy prawo zapytać czy na pewno w momencie, kiedy to wy zanieczyszczacie środowisko, kiedy odwracacie się plecami do największych wyzwań, które stoją przed światem, czy to wy przypadkiem nie zaprzepaścicie szans naszej młodzieży, bo dzisiaj to są prawdziwe tematy, o których trzeba rozmawiać" - przekonywał Trzaskowski.

Dodał, że jak patrzy na twarze przedstawicieli obozu rządzącego, to ma wrażenie, że coś ukrywają. "I dochodzą do nas takie sygnały, że sami rządzący, że sam pan prezydent Andrzej Duda wiedzą, że sobie nie poradzą z tym, co nadchodzi, że podobno szykują nowe podatki, nowe obciążenia, że będą podejmowali bardzo trudne, niepopularne i złe decyzje dla obywateli i chyba dlatego spieszyło im się tak z organizacją wyborów" - powiedział Trzaskowski.

Raz jeszcze zapewnił, że zawetuje ustawy, które będą podnosić podatki i nakładać nowe obciążenia na Polaków. "I dzisiaj dokładnie po to jest potrzebny silny prezydent, po to, żeby odkryć prawdę, by zadawać trudne pytania, po to, żeby proponować konkretne rozwiązania. To jest dzisiaj potrzebne" - podkreślał kandydat KO na prezydenta.

Jego zdaniem Andrzej Duda nie pełni takiej roli. "Jeździ po Polsce, krzyczy na nas, rzadko chce się spotkać na otwartym spotkaniu, wszystko jest takie wyuczone, przygotowane przez kolegów partyjnych zamiast po prostu powiedzieć co chce zrobić jutro, zamiast jasno zadawać pytania rządzącym, zamiast przede wszystkim pobudzać rządzących do działania, bo przecież trzeba dzisiaj pomóc frankowiczom, podnieść kwotę wolną od podatków, pomyśleć o emerytach i o podatkach związanych z ich emeryturami. Przecież wszystko to pan prezydent Andrzej Duda obiecywał" - powiedział Trzaskowski.

Pytał, czy są wszystkie te propozycje. "Dlaczego zaplecze partyjne pana prezydenta tak niepoważnie pana prezydenta traktuje. Szkoda. I powiem wam jedno: mamy tego dość" - zaznaczył kandydat KO na prezydenta. 

Trzaskowski: nie trzeba mnie przekonywać, że musi być "zielone" weto i weto samorządowe

Nie trzeba mnie przekonywać do tego, że trzeba walczyć z katastrofą klimatyczną, że musi być twarde "zielone" weto, że musi być twarde weto demokratyczne i samorządowe - mówił Rafał Trzaskowski.

Trzaskowski nawiązał do postulatów Szymona Hołowni, niezależnego kandydata na prezydenta, który w niedzielnym głosowaniu uzyskał 13,87 proc. i trzecie miejsce. Hołownia - zaznaczył Trzaskowski -  "jasno mówił, na czym mu zależy: że musi być weto samorządowe, że musi być weto na wszystkie inicjatywy, które będą chciały szkodzić środowisku, mówił o tym, że potrzebne jest weto demokratyczne".

"Panie Szymonie, we wszystkim się z panem zgadzam i te postulaty będą częścią mojego programu" - powiedział zwracając się do Hołowni. Podziękował mu również "za ciężką pracę, którą wykonał i za mobilizację wielu osób, które do tej pory nie głosowały".

Trzaskowski podkreślił też, że jako samorządowca nie trzeba go przekonywać, że "samorządu trzeba bronić". "Wiadomo, że prezes (PiS, Jarosław) Kaczyński każe prezydentowi wziąć nas na celownik i wiadomo, co oni szykują - oni nie lubią samorządowców i będą nas próbowali zniszczyć" - mówił.

"Nie trzeba mnie przekonywać do tego, że trzeba walczyć z katastrofą klimatyczną, że musi być twarde zielone weto, że musi być twarde weto demokratyczne, gdzie obecna władza i obecny prezydent z PiS próbują łamać konstytucję, upolityczniać instytucje. Tu będzie twarde weto i twarde +mamy dość+" - powiedział Trzaskowski.

Odnosząc się do pytania Hołowni, czy zadba o to, by kancelaria prezydenta była apolityczna Trzaskowski odpowiedział: "jasne, że tak".

"Jak dzisiaj w Warszawie współpracuję z bardzo różnymi ludźmi, bardzo niewielu z nich ma legitymację partyjną - większość z nich jej nie ma, większość to społecznicy, specjaliści. Dokładnie tak samo będzie w kancelarii prezydenta Rzeczypospolitej" - zadeklarował.

Trzaskowski podkreślił, że "trzeba się otaczać specjalistami, społecznikami, ludźmi dobrej woli, ludźmi, którzy się znają na polityce także, ale to musi być kancelaria niezależna, bo to będzie niezależny prezydent".

Zwracając się do innych dotychczasowych kandydatów ze strony opozycyjnej Trzaskowski zapewnił, że wsłuchuje się w ich postulaty i one też staną się częścią jego programu. "Mówię dziś o wolności dla przedsiębiorców, o tym, żeby państwo nie było zbyt opresyjne. Stąd właśnie weto podatkowe" - zaznaczył. Zapewnił, że swój program będzie wzbogacał o rzeczy ważne dla innych kandydatów. "Również jeżeli chodzi o program dla wsi, również jeżeli chodzi o walkę ze wszystkimi, którzy są wykluczeni" - powiedział Trzaskowski. (PAP)

autorzy: Anna Kisicka, Marta Rawicz, Wiktoria Nicałek, Krzysztof Wójcik, Inga Domurat, Dorota Stelmaszczyk,