Wiceprezes NFZ: konieczna pomoc finansowa dla szpitali, w tym dla jednoimiennych

2020-06-30 18:20 aktualizacja: 2020-06-30, 18:25
Zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Bernard Waśko. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Bernard Waśko. Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Nikt nie przewiduje zamykania szpitali jednoimiennych, które przekształcono w jednostki leczące tylko chorych na COVID-19. Ograniczana jest tylko ich liczba, a pomoc jest potrzebna wszystkim szpitalom – powiedział we wtorek PAP zastępca prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia Bernard Waśko.

Dyrektorzy szpitali jednoimiennych, które na początku pandemii przekształcono w ośrodki medyczne leczące wyłącznie chorych na COVID-19, obawiają się o środki na utrzymanie swoich placówek. Szefowie szpitali jednoimiennych, którzy spotkali się na konferencji w Łodzi, napisali list do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, w którym wyrażają troskę o przyszłość placówek medycznych leczących tylko chorych na COVID-19.

"Mając na uwadze zagrożenia związane z realizacją świadczeń medycznych na rzecz pacjentów zakażonych oraz podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2, z obawami wybiegamy w przyszłość, co do dostępności i jakości świadczonych usług (...), które są mocno ograniczane" – napisali dyrektorzy szpitali jednoimiennych z całej Polski do ministra zdrowia.

Chodzi o różnice w finansowaniu szpitali przed pandemią i po tym, jak zostały przekształcone w placówki leczące wyłącznie chorych na COVID-19. Ten system jest – zdaniem szefów szpitali jednoimiennych – niekorzystny dla ich placówek.

"Zostaliśmy wyznaczeni jako szpitale jednoimienne, ale nikt nas o to nie pytał, jest to decyzja administracyjna premiera. Nikt się nie zastanawiał, czy przekształcenie danego szpitala w jednoimienny, to jest dobre rozwiązanie. Ale jesteśmy takim szpitalem. Zaczęliśmy działać. Dziś jesteśmy w takiej sytuacji, że odbiera się środki finansowe, które obiecano nam na początku pandemii" – powiedział PAP we wtorek po południu dyrektor ds. medycznych szpitala jednoimiennego w Tychach (Śląskie) Jarosław Madowicz i dodał, że jego szpitalowi odebrano kontrakt za maj.

"Mamy gorsze finansowanie, musieliśmy zapłacić personelowi o wiele więcej niż w normalnym czasie. Zostaliśmy właściwie ogołoceni z personelu. Pracownicy albo odeszli od nas, albo są na zwolnieniach, albo korzystają z opieki nad dzieckiem" – mówił dyrektor Madowicz.

Reprezentujący podczas konferencji w Łodzi Narodowy Fundusz Zdrowia, jego wiceprezes Bernard Waśko, zapewnił, że fundusz stara się w tej sytuacji epidemicznej pomóc nie tylko szpitalom jednoimiennym.

"Taka pomoc będzie musiała być udzielona dla wszystkich szpitali, dlatego że wszystkie szpitale, tylko w innej skali, dotknął ten sam problem, to znaczy ograniczenie działalności, ograniczenie liczby przyjmowanych pacjentów" – powiedział PAP wiceprezes NFZ.

"Pandemia spowodowała, że we wszystkich szpitalach, nie tylko w tych jednoimiennych, liczba pacjentów znacząco spadła – podkreślił Waśko.

"Ponieważ szpitale są wynagradzane, kiedy pacjenci tam się znajdą, to ten mechanizm tak działa, że my zaliczkowo wykonujemy płatności jednej dwunastej kontraktu (miesięczne koszty funkcjonowania szpitala – PAP), żeby zachować płynność, tworząc pewien mechanizm ochrony finansowej dla tych jednostek" – wyjaśniał wiceprezes NFZ.

Dyrektor szpitala jednoimiennego w Raciborzu (Śląskie) Ryszard Rudnik podkreślił, że jego szpital utrzymuje się teraz wyłącznie z płatności NFZ.

"Przed przekształceniem w szpital jednoimienne dostawaliśmy tzw. ryczałty podstawowego zabezpieczenia zdrowotnego, oprócz tego mieliśmy inne produkty odmiennie finansowane. Z chwilą przekształcenia nas w placówki leczące wyłącznie chorych na COVID– 19 i podejrzanych o zakażenie SARS-CoV-2, te wszystkie dodatkowe przychody w postaci świadczeń odrębnie finansowanych nam zabrano, to znaczy, że nie mamy teraz przychodów świadczonych komercyjnie, na przykład z tytułu wykonywania diagnostyki" – wyliczał dyrektor Rudnik.

Kilkunastu dyrektorów uczestniczących w łódzkiej konferencji wysłało do ministra zdrowia 11 postulatów, które dotyczą funkcjonowania i finansowania szpitali jednoimiennych. Wiceprezes NFZ zapewnił, że resort na pewno przyjrzy się uważnie propozycjom dyrektorów, a rozmowy mogą odbyć się wczesną jesienią. Bernard Waśko uważa, że nie ma podstaw, aby szefowie szpitali przekształconych na potrzeby zakażonych koronawirusem teraz i po pandemii martwili się o ich przyszłość.

"To daleko idące spekulacje, nikt nie przewiduje, aby szpitale jednoimienne były zamykane. Wręcz przeciwnie, od 1 czerwca trwa proces +odmrażania+. Z ponad 7 tys. łóżek +dedykowanych+ w szpitalach jednoimiennych, w tej chwili, mamy 4 tysiące. W lipcu będzie ich jeszcze mniej. Wykorzystanie zasobów przeznaczonych do walki z COVID-19 jest bardzo małe. I bardzo dobrze" – powiedział PAP wiceprezes NFZ.

Według danych resortu zdrowia w marcu tego roku, na początku pandemii, utworzono 89 szpitali jednoimiennych, a w maju w Polsce było 21 szpitali leczących wyłącznie pacjentów podejrzanych o zakażenie koronawirusem i chorych na COVID-19.(PAP)

autor: Hubert Bekrycht