Gowin: wygrana Trzaskowskiego oznaczałaby trzy lata bezustannego konfliktu

2020-06-30 20:21 aktualizacja: 2020-06-30, 20:23
Prezes Porozumienia Jarosław Gowin. Fot. PAP/Łukasz Gągulski
Prezes Porozumienia Jarosław Gowin. Fot. PAP/Łukasz Gągulski
Gdyby doszło do wyboru Rafała Trzaskowskiego na prezydenta, to oznaczałoby ostrą walkę na górze, trzy lata bezustannego konfliktu - ocenił we wtorek b. wicepremier, prezes Porozumienia Jarosław Gowin. Dodał, że to ostatnia rzecz, jakiej w tej chwili potrzebuje Polska.

W drugiej turze wyborów prezydenckich, która ma się odbyć 12 lipca, zmierzą się urzędujący prezydent Andrzej Duda oraz kandydat Koalicji Obywatelskiej Rafał Trzaskowski. Duda w niedzielnym głosowaniu uzyskał 43,5 proc., a Trzaskowski 30,46 proc. poparcia.

Gowin ocenił w Polskim Radiu 24, że druga tura wyborów będzie "starciem między kandydatem wyraźnie lepszym - prezydentem Andrzejem Dudą i wyraźnie gorszym - panem Rafałem Trzaskowskim".

"Wybór Andrzeja Dudy pozwoli na stabilizację i harmonijne działania rządu, który przecież musi stawić czoło i pandemii, i kryzysowi gospodarczemu wywołanemu epidemią, natomiast gdyby doszło do wyboru Trzaskowskiego, to oznaczałoby ostrą walkę na górze, trzy lata bezustannego konfliktu" - uważa Gowin. Dodał, że "to jest ostatnia rzecz, jakiej w tej chwili Polska potrzebuje".

Jak mówił, zwycięstwo w drugiej turze nie jest przesądzone, dlatego "na razie wszystkie ręce na pokład". "Wszyscy, także ja sam, codziennie pracujemy w kampanii" - podkreślił.

Gowin nawiązywał również do wypowiedzi Trzaskowskiego z 2018 r., gdy ówczesny kandydat na prezydenta stolicy powiedział - zaznaczając, że to są jego osobiste przekonania - że chciałby być pierwszym prezydentem Warszawy, który mógłby udzielić ślubu parze homoseksualnej. "To są jego szczere poglądy i ja szanuję szczerość, ale z jego poglądami się nie zgadzam" - powiedział Gowin.

Ocenił jednocześnie, że Trzaskowski "jako prezydent Polski występowałby z inicjatywami legislacyjnymi, które byłyby odrzucane przez Zjednoczoną Prawicę, co z kolei doprowadzałoby do niepotrzebnego antagonizowania społeczeństwa w sprawach, które powinny być domeną życia prywatnego". "Orientacja seksualna to prywatna sprawa każdego z nas. Nie powinna być przedmiotem debaty politycznej" - dodał. Ocenił, że środowiska polityczne, do których należy m.in. Trzaskowski "mają skłonność do niepotrzebnego wyciągania tych tematów i wciągania w spory polityczne". (PAP)

autor: Dorota Stelmaszczyk

dst/ mok/