Prof. Chwedoruk: ta minimalna przewaga wykazywana przez Andrzeja Dudę może zostać podtrzymana

2020-07-12 22:29 aktualizacja: 2020-07-13, 02:06
 Ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda (2L) wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą (L) i córką Kingą (3L) podczas wieczoru wyborczego w Pułtusku, 12 bm. W Polsce zakończyła się II tura wyborów prezydenckich. Fot. PAP/Leszek Szymański
Ubiegający się o reelekcję prezydent Andrzej Duda (2L) wraz z małżonką Agatą Kornhauser-Dudą (L) i córką Kingą (3L) podczas wieczoru wyborczego w Pułtusku, 12 bm. W Polsce zakończyła się II tura wyborów prezydenckich. Fot. PAP/Leszek Szymański
Ta minimalna przewaga wykazywana przez Andrzeja Dudę może zostać podtrzymana – ocenił w rozmowie z PAP wynik exit poll po II turze wyborów prezydenckich politolog prof. Rafał Chwedoruk.

Popierany przez PiS prezydent Andrzej Duda zwyciężył w drugiej turze wyborów prezydenckich z wynikiem 50,4 proc. głosów. Kandydat KO Rafał Trzaskowski uzyskał 49,6 proc. - wynika z sondażu exit poll Ipsos dla TVP, TVN i Polsat.

"Mimo wszystko ta minimalna przewaga wykazywana przez Andrzeja Dudę może zostać podtrzymana" – powiedział w niedzielę PAP politolog Uniwersytetu Warszawskiego prof. Rafał Chwedoruk. "Wśród tych, którzy nie chcą deklarować na kogo głosowali, są stronnicy obu kandydatów, ale myślę, że z różnych powodów nieco częściej mogą być to stronnicy Andrzeja Dudy, dlatego, że struktura społeczna wyborców PiS na to wskazuje" – wytłumaczył.

Podkreślił, że sytuacja, w której po raz pierwszy od lat po zakończeniu ciszy wyborczej nie wiadomo z całą pewnością, który z kandydatów wygrał jest pewną nowością. "We wszystkich wcześniejszych kampaniach pytanie, dla każdego kto realnie analizował politykę dotyczyło tylko skali zwycięstwa PiS-u" – dodał.

Zaznaczył, że ostateczny zwycięzca wyborów będzie miał bardzo silną legitymizację społeczną. "A gdyby przegranym okazał się Rafał Trzaskowski, to paradoksalnie również on jako polityk opozycji, de facto lider, będzie miał silną pozycję" – powiedział politolog.

Ekspert dodał, że nawet w przypadku porażki w granicach 1 proc. Rafał Trzaskowski będzie mógł uznawać się wśród opozycji za polityka zwycięskiego. "Startował w momencie, w którym wycofana kandydatka PO miała od 2 do 4 proc. w sondażach. Startował przy tym będąc wiceprzewodniczącym Platformy, jednym z jej czołowych polityków, mając za sobą bagaż ośmiu lat rządów i kompletnie odrzucił model opozycji totalnej w swojej kampanii" - zaznaczył.

Wśród przyczyn ewentualnej porażki Trzaskowskiego prof. Chwedoruk wymienił błędy partii opozycyjnych. "Zmarnowanie przez opozycję całej kadencji na strategię opozycyjności totalnej – atakowania na równym poziomie emocji wszystkich aspektów rządów PiS-u, zarówno tych, które dotyczyły spraw ważnych, jak i tych, które były kompletnie drugorzędne" – opisał.

Podkreślił, że opozycja "bagatelizowała" potrzeby materialne części wyborców. "Tej od której zależy wynik wyborów, którzy nie są zdeklarowanymi zwolennikami PiS-u, a którzy są ustosunkowani do życia społecznego bardziej solidarystycznie i bardziej egalitarnie niż wielkomiejski, liberalny elektorat" – powiedział.

W ocenie politologa Andrzej Duda nie przejął elektoratu Krzysztofa Boska, kandydata Konfederacji. "Moim zdaniem ten elektorat był wewnętrznie podzielony i taki wynik wyborów pokazuje, że ten elektorat wewnętrznie podzielony pozostał. I, że tak naprawdę obie strony rozpoczną teraz wyścig o to jak dotrzeć nie tyle do elektoratu Krzysztofa Boska, czy Konfederacji, ile do młodszych pokoleń, z których większość uczestniczących w I turze nie odnajdywała się w sporze na osi Duda-Trzaskowski" – powiedział.

Według prof. Chwedoruka wysoka frekwencja w II turze wyborów wskazuje, że spór polityczny między PiS i PO "ma też swoje blaski". "Po prostu interesujemy się bardziej polityką, po prostu odnajdujemy się w sporach, które toczą między sobą politycy głównych partii. To jednocześnie trochę osłabia argumenty, o tym, że demokracja w Polsce jest zagrożona, skoro mamy tak wysoką frekwencję wyborczą i mobilizację po obu stronach" – ocenił.

"To jest epicki niemal finał 15-letniego sporu. Finał, w którym uczestniczą dwaj kandydaci, których większość karier politycznych została ukształtowana już w czasie tego sporu. Podział na PO i PiS zaczął odzwierciedlać po kilku latach funkcjonowania główne osi dzielące polskie społeczeństwo i to znalazło dzisiaj swój bardzo spektakularny efekt końcowy" – ocenił politolog.(PAP)

Autor: Szymon Kiepel