Morawiecki o projekcie budżetu: to dobry budżet "pokoronawirusowy"

2020-08-29 10:20 aktualizacja: 2020-08-29, 16:29
Premier Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Paweł Supernak
Premier Mateusz Morawiecki. Fot. PAP/Paweł Supernak
Projekt budżetu państwa na 2021 r. dziś będzie przekazany do Rady Dialogu Społecznego; to dobry budżet "pokoronawirusowy" - powiedział w sobotę premier Mateusz Morawiecki. Podkreślił, że jest zwolennikiem przeprowadzenia dyskusji na temat poziomu wynagrodzeń, także u polityków.

Premier był pytany w rozmowie wyemitowanej w sobotę przez wrocławskie Radio Rodzina, czy sprawa podwyżek dla polityków jest już w tej kadencji zamknięta. "Tego nie wiem na ten moment. Ale sam fakt, że sędzia sądu rejonowego zaraz po studiach zarabia więcej niż wiceminister uważam, że jest naruszeniem pewnego balansu, równowagi w wynagradzaniu. I dlatego sądzę, że wiele osób będzie chciało to przedyskutować" - odpowiedział szef rządu.

Dodał, że on sam "jest zwolennikiem tego, by taką dyskusję przeprowadzić". "Dobrą dyskusję, na jakim poziomie są wynagrodzenia poszczególnych grup zawodowych, także takich, które są opłacane przez państwo, budżetówki szeroko rozumianej tak, by była utrzymana pewna proporcjonalność, porównywalność" - zaznaczył. "I sądzę, że ludzie powinni móc się w tej kwestii wypowiedzieć" - podkreślił.

Szef rządu był pytany także czy projekt budżetu na rok 2021 został już przekazany do Rady Dialogu Społecznego. "Tak, dziś jest ten termin, kiedy ma być przekazany projekt budżetu do RDS. To budżet dobry, taki pokoronawirusowy" - odpowiedział premier.

Na uwagę, że przyjęty w czwartek przez rząd projekt ustawy budżetowej na rok 2021 zakłada bardzo duży deficyt - 82,3 mld zł - premier powiedział, że to "na poziomie takim jaki odziedziczyliśmy po Platformie Obywatelskiej; 3,5 - niecałe cztery procent, w czasie gdy nie było koronawirusa". "Myślę, że takie porównanie bardzo wiele państwu powie" - podkreślił.

Morawiecki został też także zapytany dlaczego prezydent podpisał ustawę o tzw. podatku cukrowym.

W czwartek prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o tzw. opłacie cukrowej, która nakłada m.in. podatek na słodzone napoje. Wprowadza ona zmiany w różnych przepisach w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów, m.in. tzw. opłatę cukrową i opłatę za sprzedaż napojów alkoholowych o objętości nieprzekraczającej 300 ml, czyli tzw. małpek.

"Wolałbym, żebyśmy to nazywali +zdrowotną opłatą cukrową+. Tak się możemy umówić, bo uważam, że to, co trafia do Narodowego Funduszu Zdrowia, to jest dla naszego zdrowia" - odpowiedział Morawiecki.

"Chyba 95 proc. ludzi, tak strzelam z sufitu, bo nie znam statystyk, zgodziłaby się z tym, że nadmierna ilość cukru jest niezdrowa. To mówią wszyscy lekarze i inne mądre osoby. W związku z tym, idąc śladem państw dojrzałych, dbając o zdrowie obywateli rzeczywiście postanowiliśmy jako klasa polityczna dla dobra obywateli taką opłatę nałożyć po to, by różnego rodzaju napoje i różnego rodzaju dania z użyciem cukru, były w taki sposób całościowo w gospodarce potraktowane, by w efekcie finalnym więcej środków trafiało na leczenie również tych osób, które wynikają z nadmiernego użycia cukru, jak np. choroby serca choroby wieńcowe czy cukrzyca" - dodał szef rządu.

Na pytanie jak to się ma do jego własnych przedwyborczych wypowiedzi, że "jedynym gwarantem tego, że podatki będą służyły Polakom i nie będą podnoszone jest prezydent Andrzej Duda", odparł: "To właśnie nie jest podatek; to jest zdrowotna opłata cukrowa. Jeżeli coś służy obywatelom, to jest dobre i taka opłata jest właśnie dobra, bo jest dla zdrowia obywateli".

Premier: państwo polskie dobrze zdało egzamin z leczenia ludzi w czasach koronawirusa

Trudno mi oceniać samego siebie, ale generalnie sądzę, że państwo polskie, jako całość, zdało dobrze egzamin z leczenia ludzi w czasach koronawirusa, pomimo wielu tragicznych sytuacji, które się zdarzyły - ocenił w sobotę premier Mateusz Morawiecki.

Szef rządu był gościem katolickiej rozgłośni "Radio Rodzina". Podczas rozmowy został zapytany m.in. ocenę walki z pandemią koronawirusa. "Trudno mi oceniać samego siebie, niech to inni zrobią, ale generalnie sądzę, że państwo polskie, jako całość, zdało dobrze egzamin z leczenia ludzi w czasach koronawirusa, pomimo wielu tragicznych sytuacji, które się zdarzyły" - powiedział Morawiecki.

"To, w jaki sposób my przez tę pandemię przeszliśmy, można najlepiej porównać na przykładzie Polska vs bardzo bogate kraje Europy Zachodniej. Otóż tam liczba przypadków śmiertelnych na 100 tys. mieszkańców była o wiele wyższa niż w Polsce, czasami kilkukrotnie" - ocenił premier.

Według Morawieckiego w Francji czy Hiszpanii dochodziło do "tragicznych, dramatycznych, zupełnie nieludzkich i antychrześcijańskich decyzji". "Odłączamy ludzi od respiratorów. Nie leczymy starszych ludzi, nie mamy już łóżek szpitalnych. Takie decyzje podejmowały bardzo bogate państwa zachodu" - powiedział dodając, że w Polsce nie mieliśmy z niczym takim do czynienia. "W szczycie zachorowań zajętych było ok. 30 proc. łóżek i dwadzieścia parę procent respiratorów" - zaznaczył.

Zapytany o to, czy wrócą obostrzenia, premier odpowiedział, że przypuszcza, że nie będą musiały być z powrotem narzucane. "Nauczyliśmy się żyć z koronawirusem. Stosujemy lepiej zasady sanitarne, częściej nosimy maseczki w środkach komunikacji publicznej, czy w miejscach, w których musimy nosić, m.in. podczas mszy świętych w kościołach. To skłania mnie do takiego przypuszczenia, że takie obostrzenia, jakie były wdrażane kilka miesięcy temu, nie będą musiały z powrotem być narzucane" - powiedział.

Premier: odejście Łukasza Szumowskiego jest wielką stratą zarówno dla rządu jak i dla mnie

Odejście Łukasza Szumowskiego z funkcji ministra zdrowia jest ogromną stratą zarówno dla rządu jak i dla mnie, ponieważ to on świetnie opracowywał procedury i zmieniał procesy, które szybko musiały być dostosowane do sytuacji epidemii koronawirusa - powiedział w sobotę premier Mateusz Morawiecki.

Szef rządu pytany był w sobotę w Radiu Rodzina o ministrów, którzy w ostatnim czasie odeszli z rządu oraz o to, czy nie mogli poczekać na zapowiadaną rekonstrukcję rządu.

"To nie były dymisje, to były rezygnacje ministrów. Odbyły się one w tym okresie letnim, takim, który czasami nazywany jest po dziennikarsku sezonem ogórkowym, żeby tutaj podjąć decyzję zgodną ze swoimi własnymi planami zamierzeniami i my je oczywiście szanujemy" - powiedział premier. Według niego, "co chwilę w różnych okresach takie zmiany się zdarzają i nie są one niczym nadzwyczajnym".

Na pytanie, na jakim etapie jest odchudzanie resortów Morawiecki odparł, że toczone są rozmowy w sprawie rekonstrukcji rządu. "I te zmiany, z którymi mamy teraz do czynienia one wiążę się również z dyskusjami koalicyjnymi z naszymi koalicjantami w ramach Zjednoczonej Prawicy. I dopóki się nie porozumiemy, to trudno tutaj ogłaszać cokolwiek konkretnego" - zaznaczył premier.

Dopytywany, czy są już znane nazwiska osób, które zasiądą w rządzie Morawiecki powiedział, że znane już są nazwiska nowych ministrów zdrowia i spraw zagranicznych. Dodał, że nie jest znane jedynie nazwisko wiceministra zdrowia, który - jak mówił - "będzie odpowiedzialny za te tematy operacyjne, informatyczne czy cyfryzację". "To co tak znakomicie poprowadził pan minister Janusz Cieszyński. Natomiast personalia przyszłości, to jest kwestia uzgodnień politycznych" - podkreślił szef rządu.

Pytany, czym było dla niego odejście Łukasza Szumowskiego z funkcji ministra zdrowia, Morawiecki odpowiedział, że to odejście jest oczywiście wielką stratą zarówno dla rządu polskiego, jak i jego samego. "Ponieważ to pan prof. Szumowski świetnie opracowywał procedury i zmieniał procesy, które szybko musiały być dostosowane do sytuacji epidemii koronawirusa" - powiedział premier.

Natomiast - jak dodał - "pan minister już wcześniej takie plany zawodowe mi sygnalizował i ja to oczywiście szanuję". "A zachował się bardzo elegancko ponieważ jego wcześniejsze odejście miało nastąpić w marcu, w czasie, kiedy wybuchła właśnie pandemia. Dzisiaj Polacy uczą się żyć z tym koronawirusem nieszczęsnym i niedobrym, i latem pan minister uznał, że w tym czasie, kiedy jeszcze ta druga fala nie przyszła i może w ogóle nie przyjdzie w takim wymiarze jak się jej obawiamy(...), w takim momencie podjął tę decyzję. Ja myślę, że to był najbardziej właściwy moment" - ocenił Morawicki.

Szef rządu pytany był też, czy jest pewien deklaracji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, że pozostanie na stanowisku premiera. "Pewien jestem tylko tego, że gdzieś tam kiedyś w przyszłości umrę, a w między czasie chciałbym jak najwięcej zrobić dobrego dla Polski. Ambitnej Polski w ambitnej Europie" - odpowiedział.

Dopytywany o relacje w obozie Zjednoczonej Prawicy Morawiecki powiedział, że są one bardzo dobre. "My mamy poglądy i mocno narodowe i mocno prawicowe, konserwatywne, ale także wolnorynkowe, zdrowo rozumiane wolnorynkowe, które przebiją się coraz lepiej, deregulacyjne, a w środku jest największa partia, która doprowadziła do tego zwycięstwa, czyli Prawo i Sprawiedliwość ze swoim bardzo skonkretyzowanym programem, który realizujemy" - podkreślił premier.

Na pytanie, czy szef Porozumienia Jarosław Gowin może jeszcze objąć jakąś tekę ministerialną Morawiecki odparł, że "jeżeli będą takie uzgodnienia najpierw w ramach jego partii, a potem co również kluczowe, w ramach Zjednoczonej Prawicy w procesie negocjacji, to jak najbardziej tak". (PAP)

autorzy: Wiktoria Nicałek, Bartłomiej Figaj, Edyta Roś