Wiceszef MSZ dla AP: Polska zadowolona, że Niemcy mogą zmienić zdanie w sprawie NS2

2020-09-08 20:48 aktualizacja: 2020-09-09, 08:22
Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Fot. PAP/Piotr Nowak
Wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Fot. PAP/Piotr Nowak
Polski rząd z zadowoleniem przyjmuje sygnały, że Niemcy mogą wstrzymać budowę gazociągu Nord Stream 2 z powodu próby otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego - oświadczył we wtorek w wywiadzie dla Associated Press wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński.

Wiceminister wyraził przekonanie, że dobrze się stało, że niektórzy niemieccy politycy "przebudzili się". Dodał, że godne ubolewania jest to, że "wymagało to tak strasznego zdarzenia".

"Dobrze, że tym razem nie zostało to przeoczone - przynajmniej tak się wydaje po reakcji Heiko Maasa" - powiedział Jabłoński, nawiązując do wypowiedzi niemieckiego ministra spraw zagranicznych, który w weekend ocenił, że od rosyjskiej reakcji zależy, czy Niemcy zmienią swoje wieloletnie poparcie dla gazociągu.

"Nasze stanowisko było jasne i konsekwentne przez te wszystkie lata" - wyjaśnił Jabłoński. "Wskazywaliśmy na to, że jest to nie tylko projekt ekonomiczny, ale przede wszystkim projekt polityczny, który może być również użyty jako narzędzie militarne, wojenne na wypadek, gdyby Putin zdecydował się zatrzymać przepływ gazu przez Ukrainę" - zaznaczył.

Wiceszef MSZ zwrócił uwagę, że dzięki wieloletniej pracy nad dywersyfikacją źródeł dostaw Polska nie jest już zależna od rosyjskiej ropy i gazu. Stało się to dzięki budowie terminalu LNG w Świnoujściu, do którego trafia gaz importowany z USA i innych krajów. Polska buduje także Gazociąg Bałtycki, który za kilka lat dostarczy norweski gaz na polski rynek.

Jabłoński podkreślił, że w strategicznym interesie Polski leży, by jej sąsiedzi nie byli podporządkowani Rosji. Jeśli Moskwie uda się przywrócić formę czegoś na wzór sowieckiej kontroli nad sąsiednią Białorusią i Ukrainą, to "byłoby to bardzo niebezpieczne dla Polski" - powiedział.

AP zauważa, że Warszawa od dawna opowiada się za demokratycznymi przemianami na Białorusi, licząc na stabilność i demokrację na swojej wschodniej granicy, która jest również wschodnią granicą Unii Europejskiej i NATO.

W ostatnich tygodniach Polska udzieliła wsparcia członkom białoruskiej opozycji - dodaje agencja. Dziesiątki białoruskich demonstrantów zostało przetransportowanych do Polski w celu leczenia obrażeń, a premier Mateusz Morawiecki ma się spotkać w środę w Warszawie z liderką białoruskiej opozycji, Swiatłaną Cichanouską.

Nawalny, jeden z liderów opozycji w Rosji, został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii, ponieważ poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny został przetransportowany lotniczym ambulansem do Berlina, gdzie w jednej z klinik został poddany szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu.

W zeszłą środę niemiecki rząd poinformował, że istnieją "jednoznaczne dowody" na to, iż Nawalnego próbowano otruć środkiem bojowym z grupy Nowiczok. W poniedziałek szpital poinformował o wybudzeniu Nawalnego ze śpiączki, w której się znajdował od czasu próby otrucia. (PAP)