Europoseł Aguilar przekonuje, że Polska "oddala się od wartości europejskich"

2020-09-14 18:03 aktualizacja: 2020-09-14, 18:30
Europoseł Juan Fernando Lopez Aguilar. EPA/OLIVIER HOSLET
Europoseł Juan Fernando Lopez Aguilar. EPA/OLIVIER HOSLET
Polska oddala się od wartości europejskich - powiedział europoseł Juan Fernando Lopez Aguilar podczas debaty w PE. Według niego powody, dla których w PE jest debata na ten temat, są poważne; chodzi o inicjatywy ustawodawcze, które oznaczają poważne ryzyko naruszenia wartości europejskich.

W Parlamencie Europejskim w Brukseli rozpoczęła się debata na temat stanu praworządności w Polsce. Dyskusja związana jest z projektem raportu, nad którym europosłowie mają głosować w czwartek, a którego sprawozdawcą jest Juan Fernando Lopez Aguilar z frakcji socjaldemokratów.

Aguilar mówił, że bardzo niepokoi go "podkopywanie wartości europejskich i demokracji w Polsce", które oznacza "podkopywanie tych wartości w Unii Europejskiej".

Wskazał, że to kolejna debata i rezolucja na temat Polski w PE. Dodał, że UE nie może się zgodzić, by rezolucje te były systematycznie lekceważone przez jakiekolwiek państwo europejskiego.

"Chodzi nam o przesłanie, w którym chcemy, by Polska wróciła do wartości Unii Europejskiej. UE nie jest obcym mocarstwem ani statkiem pozaziemskim. Reprezentujemy też obywateli polskich w tym zgromadzeniu" - podsumował Hiszpan.

Projekt rezolucji, przygotowany przez Komisję Wolności Obywatelskich, wskazuje na "przytłaczające dowody" łamania praworządności, w tym zagrożenia dla niezawisłości sądów, niewłaściwego funkcjonowania systemu legislacyjnego i wyborczego oraz zagrożenia dla praw podstawowych.

Według europosłanki PiS Jadwigi Wiśniewskiej, dokument "forsuje oderwaną od rzeczywistości wizję sytuacji w Polsce". 

Jourova: KE wkrótce zdecyduje o kolejnych krokach w sprawie Polski 

KE wkrótce zdecyduje o kolejnych krokach w procedurze o naruszenie prawa przeciw Polsce w związku z ustawami dotyczącymi sądownictwa - zapowiedziała wiceszefowa KE Viera Jourova. W debacie w PE zaznaczyła też, że w UE nie ma miejsca na dyskryminację osób LGBTI.

Chodzi o ustawę wprowadzającą zmiany dotyczące dyscyplinowania sędziów. Zdaniem KE uchwalone w grudniu przepisy podważają niezależność polskich sędziów i są sprzeczne z zasadą nadrzędności prawa UE.

"Komisja otrzymała odpowiedź od polskich władz i wkrótce zdecyduje o kolejnych krokach w tej procedurze" - podkreśliła Jourova.

Ustawa, która weszła w życie lutym, przewiduje m.in. odpowiedzialność dyscyplinarną za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego. Komisja oceniła, że regulacje te uniemożliwiają sądom bezpośrednie stosowanie niektórych przepisów prawa UE, które chronią niezależność sądownictwa.

Jourova odnosiła się też do najnowszych zapowiedzi ministerstwa sprawiedliwości ws. kolejnych reform sądownictwa. "Zawsze cieszymy się z reform wymiaru sprawiedliwości mających na celu poprawę jego skuteczności, ale kolejne zmiany nie powinny pogłębiać istniejących obaw dotyczących praworządności" - zaznaczyła wiceszefowa KE.

Jourova odnosiła się też do kwestii tzw. stref wolnych od LGBT, czyli uchwał niektórych władz lokalnych w Polsce w tej sprawie. "Komisja Europejska stanowczo potępia wszelkie formy dyskryminacji, przemocy i nienawiści wobec LGBTI" - zaznaczyła.

Poinformowała, że KE dokładnie bada sytuację w świetle zakazu dyskryminacji wynikającego z prawa UE. Zapowiedziała, że jeśli dopatrzy się naruszeń, Komisja jako "strażnik traktatów UE, skorzysta ze swoich uprawnień".

Halicki: rezolucja w sprawie Polski to akt oskarżenia władzy, która stawia się ponad prawem 

Projekt rezolucji dotyczący Polski to akt oskarżenia władzy, która stawia się ponad prawem, ponad konstytucją, oraz szykanuje tych, którzy myślą inaczej - powiedział w poniedziałek europoseł Andrzej Halicki (PO), przemawiając podczas debaty w PE w imieniu grupy EPL.

Halicki zaznaczył, że projekt rezolucji stanowi zbiór faktów i jest "bardzo zbalansowany".

"Nie ma zgody na to, aby władza dyskryminowała kogokolwiek w żadnym państwie europejskim. Jeżeli tak jest, to musimy w tej izbie mówić, że tak być nie może. Nie ma zgody na to, aby władza upartyjniała sądy i sama chciała być sądami w imię własnych interesów. Nie ma zgody na to, by zagrażać niezależności mediów tylko dlatego, że czyjaś opinia się władzy nie podoba. Nie ma także zgody na mowę nienawiści, a jeśli płyną słowa agresji z ust polityków najwyższego poziomu, to trzeba reagować" - powiedział eurodeputowany.

Dodał w imieniu grupy Europejskiej Partii Ludowej, że projekt rezolucji trzeba przyjąć, bo jest "niestety prawdziwy". Powiedział też, że chciałby, aby projekt ten nigdy nie powstał. "Mam nadzieję, że będzie taki moment, w którym polskie społeczeństwo na tyle dobrze wybierze władzę, że ta nie będzie stawiała siebie ponad prawem" - powiedział. (PAP)