Nepal otwiera się w październiku na himalaistów i turystów

2020-09-16 10:29 aktualizacja: 2020-09-16, 10:26
Mount Everest. Fot. PAP/EPA/NARENDRA SHRESTHA
Mount Everest. Fot. PAP/EPA/NARENDRA SHRESTHA
Władze Nepalu postanowiły otworzyć od 17 października wspinaczom i turystom dostęp do himalajskich szczytów, w tym najwyższej góry globu Mount Everestu, po sześciu miesiącach przerwy spowodowanej pandemią koronawirusa. Decyzja ma powody finansowe.

Przy przekraczaniu granicy wymagany będzie negatywny wynik testu na obecność koronawirusa wykonany w ciągu 72 godzin poprzedzających podróż.

W Nepalu, na którego terytorium znajduje się osiem z 14 najwyższych gór świata, dochody z turystyki wysokogórskiej, a szczególnie z tzw. zezwoleń na zdobywanie wierzchołków przez himalaistów, są znaczącą pozycją w budżecie państwa. Kraj rocznie zarabia z tego tytułu ponad 4,7 mln dolarów. W minionym półroczu, w szczycie sezonu wspinaczkowego, z powodu zamknięcia granic zyski były zerowe.

Władze szacują, że jeszcze w październiku może do Nepalu przyjechać 15 tysięcy turystów, co i tak jest kroplą w morzu w porównaniu do tego, co było przed pandemią, gdy po kilkanaście tysięcy osób dziennie przebywało tylko na jednej trasie trekkingowej, wiodącej do bazy pod Everestem. W maju 2019 r. na Everest weszło rekordowe 885 osób, w tym 644 od strony nepalskiej.

Sezon jesienny, który trwa od września do listopada, przyciąga do tego państwa około 33 procent turystów z ogólnej liczby 1,2 miliona ludzi odwiedzających nepalskie Himalaje.

"Ze względu na niską gęstość zaludnienia w regionach górskich nie ma tam praktycznie przypadków koronawirusa. Skutki gospodarcze pandemii sprawiły, że miliony biednych ludzi są na krawędzi głodu. Nie możemy pozostać zamknięci na zawsze" - powiedział dyrektor generalny agencji turystycznej Seven Summit Trek Mingma Sherpa, który dodał, że jesienny powrót himalaistów i turystów pozwoli przygotować się lepiej do sezonu wspinaczkowego wiosna-lato 2021.

W Nepalu odnotowano do tej pory ponad 56 tys. zakażeń koronawirusem, a ponad 370 osób zmarło. W tym azjatyckim państwie mieszka ponad 29 mln ludzi. (PAP)