Łukaszenka: USA i ich satelici realizowali antybiałoruski plan

2020-09-16 15:53 aktualizacja: 2020-09-16, 18:55
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Fot. PAP/EPA/ALEXANDER ASTAFYEV
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Fot. PAP/EPA/ALEXANDER ASTAFYEV
Zewnętrzni „agresorzy” w ciągu ostatnich 10 lat przygotowywali siedmioetapowy plan działań przeciwko Białorusi – oświadczył w środę prezydent Alaksandr Łukaszenka. Za działaniami tymi stały USA oraz ich „satelici” w Europie, a ich celem była kolorowa rewolucja - dodał.

„Żeby od razu zdjąć wszystkie maski, należy ich nazwać. Na poziomie globalnych ośrodków są to przede wszystkim Stany Zjednoczone Ameryki, a konkretnie sieć ich fundacji wsparcia dla tzw. demokracji” – powiedział Łukaszenka w środę podczas spotkania z „aktywem politycznym” Białorusi.

Według Łukaszenki „satelici USA na kontynencie europejskim” – Polska, Czechy, Litwa i Ukraina - mieli przypisane konkretne funkcje w planie realizowanym według „podręcznika kolorowych rewolucji” Gene’a Sharpa.

W sterowanym przez USA planie destabilizacji Białorusi Polska odgrywała rolę „inkubatora mediów”, a następnie – platformy dla alternatywnych władz na wygnaniu – oświadczył białoruski prezydent.

Jako „inkubator mediów” Polska miała działać m.in. poprzez telewizję Biełsat i opozycyjny kanał Telegram Nexta (jego administrator Sciapan Puciła mieszka w Polsce).

Według Łukaszenki „kontrolowane przez Warszawę kanały aktywnie propagują tzw. plan B, który przewiduje formowanie równoległych (rzekomo społecznych) ministerstw, sabotaż gospodarki i strefy socjalnej”.

Czechy, jak oznajmił, pełniły funkcję „koncentratora zasobów”, Litwa – "tarana" relacji Białorusi i UE, a Ukraina – forpoczty prowokacji politycznych.

Białoruski lider powiedział, że plan oponentów, a nawet „agresorów”, składał się z siedmiu etapów.

Pierwszy z nich miał się ujawnić w czasie protestów w 2017 r. przeciwko tzw. dekretowi nr 3, zwanemu również dekretem o pasożytnictwie. Wtedy, zdaniem Łukaszenki, przetestowano metody protestu społecznego na „żelaznym elektoracie prezydenta” – mieszkańcach regionów, pracownikach budżetówki, emerytach.

Etap drugi, jak wyjaśnił, to testowanie technologii destabilizacji przy pomocy sieci kanałów w komunikatorze Telegram podczas wyborów parlamentarnych jesienią 2019 r.

Trzecim i czwartym etapem miało być podburzanie społeczeństwa w czasie kampanii wyborczej - przez „dobieranie klucza i tworzenie bohaterów” dla poszczególnych grup społecznych, stosowanie metod kolorowych rewolucji, pikiet wyborczych, przekształcanie polityki w show.

Potem była próba zrealizowania scenariusza Majdanu przez nieuznanie wyników wyborów, a następnie organizowanie protestów powyborczych.

Ostatni, siódmy etap – to zdaniem Łukaszenki w istocie plan B, spowodowany niepowodzeniem poprzednich. Polega na próbie stworzenia alternatywnych struktur władzy poza granicami kraju i sabotowaniu gospodarki.

Według Łukaszenki na różnych etapach tego planu próbowano stosować metody używane wcześniej w krajach arabskich, Wenezueli, na Ukrainie, Polsce, Hongkongu, Armenii itd.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)