Straż pożarna spróbuje zdusić pożar w rejonie składowiska odpadów w Sosnowcu

2020-09-16 22:38 aktualizacja: 2020-09-17, 07:53
Sosnowiec, 16.09.2020. Pożar składowiska odpadów w dzielnicy Radocha. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Sosnowiec, 16.09.2020. Pożar składowiska odpadów w dzielnicy Radocha. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Straż pożarna przygotowuje się do próby zduszenia pożaru składowiska odpadów przy ul. Radocha w Sosnowcu – poinformował w środę wieczorem na briefingu śląski komendant PSP Jacek Kleszczewski. Po godz. 21 pożar nadal był nieopanowany, pracowało przy nim 46 zastępów strażaków.

Według strażaków dym z pożaru nie spowodował dotąd bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców; ich zdaniem jednak "rozsądnie jest mieć zamknięte okna".

Podczas wieczornego briefingu w Sosnowcu śląski komendant Państwowej Straży Pożarnej relacjonował, że zgłoszenie o pożarze napłynęło o godz. 17.19.; gdy po 10 minutach pierwszych pięć zastępów było na miejscu, pożar był już rozwinięty.

"W tym momencie mamy objęte pożarem prawie 8 tys. mkw. różnych substancji – są to zgromadzone plastiki, są to substancje w DPL-ach (plastikowych zbiornikach – PAP) o pojemności 1 tys. l o nieznanym nam jeszcze składzie chemicznym, ale bardzo palne. Mamy dużą emisję dymu i trudne warunki działań: jest duże promieniowanie cieplne, strażacy cały czas pracują w ochronie dróg oddechowych" – wyliczał nadbrygadier Kleszczewski.

Jak zaznaczył, pożar nie został jeszcze opanowany, natomiast udało się obronić budynki w bezpośrednim sąsiedztwie. "Ogień na tę chwilę nie rozprzestrzenia się, natomiast nie mamy pewności, że się nie rozprzestrzeni, dlatego nie stwierdzamy, że jest opanowany. (…) Skupiamy się na ograniczeniu rozwoju tego pożaru i na jego ugaszeniu" – wskazał.

"W tym momencie przygotowujemy się: budujemy zaopatrzenie wodne w bardzo dużej ilości, aby rozstawić kilka, kilkanaście działek i jednym uderzeniem spróbować zdusić ten pożar środkami gaśniczymi" – zapowiedział, podając, że dotąd w akcję zaangażowanych zostało 46 zastępów z regionu; blisko 130 działających naprzemiennie strażaków.

"Potencjalnie to na pewno będzie długotrwała akcja, aby to wszystko ugasić" – ocenił szef śląskiej PSP. "To będzie zależało od okoliczności, jak uda nam się ująć wodę i zapewnić odpowiednią ilość wody i ciśnienie. Przy takich działaniach hydranty nie dają rady, na szczęście mamy tutaj rzekę Przemszę" – zaznaczył.

"Na ten moment wody nam nie braknie, natomiast będziemy jej bardzo dużo potrzebowali w jednym momencie" – zobrazował. Zapowiedział, że jeśli wydajność hydrantów i budowana magistrala wodna z Przemszy pozwolą, strażacy spróbują przeprowadzić takie działanie jeszcze w środę wieczorem.

Podkreślił też, że dotąd w pożarze nikt nie został poszkodowany i nie było prowadzonej jakiejkolwiek ewakuacji. Wyjaśnił, że część substancji, które płonęły, była składowana na świeżym powietrzu; natomiast spłonęła też część 160-metrowej hali m.in. z nieokreślonymi pojazdami – pożar tam został zatrzymany.

Dopytywany o palące się substancje Kleszczewski mówił, że strażacy podejrzewają, że są to materiały ropopochodne, ew. rozpuszczalniki. Uściślił też, że odgłosy mogące kojarzyć się z wybuchami wynikają z gwałtownego rozszczelniania się płonących pojemników pod wpływem temperatury.

Pytany o szkodliwość dymu z pożaru Kleszczewski zastrzegł, że w bezpośrednim kontakcie jest on toksyczny, natomiast unosi się do góry – grupa chemiczna strażaków na bieżąco analizuje skład powietrza i dotąd nie było bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców. "Natomiast rozsądnie jest mieć po prostu zamknięte okna" – wskazał.

Strażacy starają się też ochronić przepływającą w bezpośrednim pobliżu pożaru rzekę Przemszę. "Monitorujemy, aby substancje popożarowe, czyli zanieczyszczona ciecz, do niej nie wpływała – będziemy to ograniczać poprzez stosowanie zastawek i wszystkich dostępnych nam instrumentów" – zapowiedział.

W środę wieczorem rzeczniczka wojewody śląskiego Alina Kucharzewska podała, że pracownicy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska i strażacy jednostki chemicznej przygotowywali się do rozpoczęcia pobierania serii próbek wody z Przemszy.

Przed godz. 20 służby kryzysowe wojewody śląskiego zaczęły rozsyłać komunikat, że w związku z pożarem zaleca się zamknięcie okien i unikanie przebywania na zewnątrz na obszarze miast: Sosnowiec i Dąbrowa Górnicza oraz na obszarze powiatów będzińskiego, myszkowskiego i zawierciańskiego.

Zalecenie to ma obowiązywać co najmniej do czasu ustalenia dokładnego rodzaju palących się substancji.

W środę wieczorem przedstawiciele samorządu Sosnowca akcentowali, że w ostatnich miesiącach miasto zawiadamiało prokuraturę i służby środowiskowe o nielegalnym składowisku odpadów znajdującym się na prywatnej działce w rejonie ul. Radocha. (PAP)

autor: Mateusz Babak