Fogiel o wniosku sprawie kontrolerów w Smoleńsku: mam nadzieję, że to nas przybliży do wyjaśnienia sprawy

2020-09-17 07:50 aktualizacja: 2020-09-17, 07:52
Warszawa, 07.09.2020. Zastępca rzecznika prasowego Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel. Fot. PAP/Mateusz Marek
Warszawa, 07.09.2020. Zastępca rzecznika prasowego Prawa i Sprawiedliwości Radosław Fogiel. Fot. PAP/Mateusz Marek
Mam nadzieję, że to nas przybliży do wyjaśnienia sprawy, że w końcu dowiemy się, co wydarzyło się tego fatalnego dnia w Smoleńsku - podkreślił wicerzecznik PiS Radosław Fogiel komentując wniosek Prokuratury Krajowej o areszt dla trzech kontrolerów na lotnisku w Smoleńsku.

Rzecznik Prokuratury Krajowej Ewa Bialik poinformowała w środę PAP, że zespół śledczy nr 1 w Prokuraturze Krajowej wystąpił do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotów z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie trzech kontrolerów pełniących w 2010 r. służbę na lotnisku Smoleńsk Północny. To pierwszy krok do wydania międzynarodowego listu gończego. Po ewentualnym wydaniu przez sąd postanowienia o tymczasowym aresztowaniu kontrolerów, śledczy będą mogli podjąć działania zmierzające do ich zatrzymania.

"Zarzuty, które postawiono kontrolerom dotyczą umyślnego spowodowania katastrofy w ruchu powietrznym, skutkującego śmiercią wielu osób" -­ przekazała Ewa Bialik.

Fogiel podkreślił w Programie 1 Polskiego Radia, że jeżeli wydano takie postanowienie, to wnioski śledczych muszą być w prowadzonej sprawie jednoznaczne. "W tej sytuacji, jak rozumiem, powinniśmy zwrócić się o pomoc prawną do Rosji. Pytanie, czy Rosjanie będą chcieli współpracować" - dodał. "Jak do tej pory we wszystkich sprawach dotyczących tego, co wydarzyło się w Smoleńsku w 2010 roku, Rosjanie byli dość niechętni do współpracy, ale to też nie znaczy, że nasza prokuratura ma też po prostu, mówiąc kolokwialnie, odłożyć sprawę na półkę. Postępowanie musi się toczyć" - powiedział.

"Czy to nas przybliży do wyjaśnienia sprawy? Mam nadzieję. Mam nadzieję, że to jest jeden z takich małych kroczków i że w końcu dzięki uporowi, dzięki determinacji dowiemy się tak, żeby nikt nie miał wątpliwości, co wydarzyło się tego fatalnego dnia w Smoleńsku" - mówił Fogiel

W ramach śledztwa prowadzonego przez Zespół Śledczy Nr 1 Prokuratury Krajowej kilkukrotnie dokonywał oględzin szczątków wraku, przechowywanych w rejonie lotniska Smoleńsk-Północny. PK wystąpiła do Federacji Rosyjskiej z wnioskami o wykonanie czynności w ramach pomocy prawnej, między innymi o ogłoszenie zarzutów i przesłuchanie podejrzanych. Spośród kilkudziesięciu wniosków kierowanych przez polską prokuraturę, strona rosyjska nie zrealizowała kluczowych czynności procesowych.

W wyniku ponownej analizy materiału dowodowego prokuratorzy ustalili, że radiolokacyjny system lądowania, z którego korzystała obsługa wieży kontrolnej w Smoleńsku, był niesprawny. Na monitorach, przed którymi siedzieli kontrolerzy, zanikał punkt oznaczający pozycję samolotu. W efekcie większość informacji o położeniu samolotu, które kontrolerzy przekazywali pilotom, było nieprawdziwych. Mimo że kontrolerzy nie znali faktycznego położenia samolotu, wydawali pilotom komendy zezwalające na zniżanie i warunkowe podejście do lądowania.

10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotu Tu-154, wiozącego delegację na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka Maria, najwyżsi dowódcy wojska i ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski.(PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski