Zuber: zwiększenie długu publicznego jest potrzebne

2020-10-08 07:37 aktualizacja: 2020-10-08, 10:04
Była minister rozwoju Jadwiga Emilewicz (2L), poseł PiS Przemysław Czarnek (L) oraz burmistrz Miasta Nałęczów Wiesław Pardyka (C), wicewojewoda lubelski Bolesław Gzik (2P) i senator PiS Józef Zając (P) podczas konferencji prasowej poświęconej inwestycjom. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Była minister rozwoju Jadwiga Emilewicz (2L), poseł PiS Przemysław Czarnek (L) oraz burmistrz Miasta Nałęczów Wiesław Pardyka (C), wicewojewoda lubelski Bolesław Gzik (2P) i senator PiS Józef Zając (P) podczas konferencji prasowej poświęconej inwestycjom. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Zwiększenie długu publicznego jest dziś potrzebne m.in. na realizację rozpoczętych projektów komunikacyjnych, ale też na krajowy wkład własny do środków z Europejskiego Planu Odbudowy - powiedział PAP ekonomista, analityk finansowy Marek Zuber.

Analityk odniósł się w ten sposób do apelu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który wezwał rządy krajów do zwiększenia inwestycji publicznych, po to by pobudzić światową gospodarkę sparaliżowaną pandemią koronawirusa. Szefowie MFW wskazali, że inwestycje te trzeba przeprowadzić nawet kosztem zwiększenia długu publicznego.  

Zuber powiedział, że z uwagi na zastój w inwestycjach prywatnych, państwo powinno wziąć na siebie ciężar rozruszania gospodarki, nawet kosztem zwiększenia zadłużenia. Zaznaczył jednak, że pieniądze, które zwiększą dług, a także rezerwy, które państwo posiada, powinny być przeznaczone na inwestycje, o "wysokiej efektywności". Jako przykład podał program modernizacji linii kolejowych związanych z Centralnym Portem Komunikacyjnym, czy dokończenie budowy dróg.

Podkreślił również, że jak najwięcej środków, które zwiększą dług publiczny, powinno stanowić wkład własny budżetu na realizację inwestycji finansowanych z Europejskiego Planu Odbudowy. "To będą w sumie setki miliardów złotych, które powinny iść na przedsięwzięcia związane z ekologią, nowymi technologiami, zdrowiem" - powiedział.

Wskazał również, że skala zwiększenia długu publicznego będzie różna w poszczególnych krajach. "Dla jednych państw wzrost zadłużenia będzie mniej ryzykowny, dla innych bardziej" - zaznaczył. Jego zdaniem np. Niemcy, którym udało się przez ostatnie 6 lat zredukować dług publiczny o 20 pkt proc., mają większe pole do zwiększenia długu niż Polska, która w czasach koniunktury ograniczyła zadłużenie o 5-7 pkt. proc. Zauważył, że skala redukcji była u nas mniejsza m.in. z uwagi na wprowadzenie programów socjalnych takich jak 500 plus. "To jest bardzo potrzebny program, który w czasach prosperity przyczynił się zwiększenia konsumpcji i wzrostu gospodarczego, ale nowa sytuacja nie pozwala na wprowadzanie kolejnych tego typu przedsięwzięć" - powiedział. Dodał też, że niskie stopy procentowe, sprawiają, że zadłużenie, które państwa zaciągną będą stosunkowo łatwe do spłacenia. (PAP) 

autor: Ewa Wesołowska