Piłkarska Liga Narodów: Polska pokonała Bośnię i Hercegowinę 3:0

2020-10-14 22:35 aktualizacja: 2020-10-15, 09:14
Wrocław, 14.10.2020. Piłkarz reprezentacji Polski Robert Lewandowski podczas meczu grupy A1 Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną. Fot. PAP/Maciej Kulczyńsk
Wrocław, 14.10.2020. Piłkarz reprezentacji Polski Robert Lewandowski podczas meczu grupy A1 Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną. Fot. PAP/Maciej Kulczyńsk
Polska pokonała Bośnię i Hercegowinę 3:0 (2:0) w meczu piłkarskiej Ligi Narodów we Wrocławiu. Dwie bramki zdobył Robert Lewandowski, a jedną Karol Linetty. Goście od 15. minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Anela Ahmedhodzica. Biało-czerwoni zostali liderami grupy A1.

Polska - Bośnia i Hercegowina 3:0 (2:0).

Bramki: Robert Lewandowski dwie (40, 51), Karol Linetty (45-głową).

Żółte kartki: Polska - Mateusz Klich, Jan Bednarek; Bośnia i Hercegowina - Miralem Pjanic, Sead Kolasinac, Haris Hajradinovic.

Czerwona kartka: Bośnia i Hercegowina - Anel Ahmedhodzic (15).

Sędzia: Craig Pawson (Anglia). Widzów ok. 10 tys.

Polska: Wojciech Szczęsny – Tomasz Kędziora (72. Bartosz Bereszyński), Kamil Glik, Jan Bednarek, Arkadiusz Reca – Kamil Jóźwiak (72. Michał Karbownik), Karol Linetty, Jacek Góralski, Mateusz Klich (64. Krzysztof Piątek), Kamil Grosicki (64. Damian Kądzior) – Robert Lewandowski (58. Arkadiusz Milik).
 
Bośnia i Hercegowina: Ibrahim Sehic – Branimir Cipetic, Anel Ahmedhodzic, Sinisa Sanicanin, Sead Kolasinac – Gojko Cimirot, Miralem Pjanic (32. Dennis Hadzikadunic), Amir Hadziahmetovic (74. Haris Hajradinovic) – Edin Visca (58. Amer Gojak), Edin Dżeko (58. Smail Previjak), Rade Krunic (74. Deni Milosevic).
 
Sędzia: Craig Pawson (Anglia). Widzów: około 10 tys.
 
Po przegranych barażach o wyjazd na Euro trener Dusan Bajevic nie ukrywał, że teraz najważniejszym celem dla niego i jego zespołu jest utrzymanie się w dywizji A Ligi Narodów. Po trzech kolejkach sytuacja Bośniaków w grupie A nie była dobra, bo mieli tylko dwa punkty na koncie i zajmowali ostatnie miejsce. Biało-czerwoni za to wiedzieli, że w przypadku remisu w drugim meczu grupy Włochy – Holandia, wygrywając wyjdą na pierwsze miejsce.
 
Pierwsi zaatakowali Bośniacy. Piłka trafiła do niepilnowanego Miralema Pjanica, ten huknął, ale Wojciech Szczęsny pewnie interweniował. Chwilę później szansę mieli biało-czerwoni. Kamil Grosicki wychodził na wolne pole i doszedłby do piłki, gdyby nie śmiała interwencja Ibrahima Sehica.
 
Tak wyglądały kolejne fragmenty gry – atak za atak, akcja za akcję. Aż do 14. minuty. Po prostopadłym zagraniu Robert Lewandowski wybiegał na wolne pole i miał szansę znaleźć się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Anel Ahmedhodzic próbował powstrzymać napastnika polskiej drużyny i ten padł na murawę. Angielski sędzia Craig Pawson nie wahał się ani chwili i ukarał środkowego obrońcę Bośni czerwoną kartką.
 
Od tego momentu zarysowała się przewaga Polaków i szybko powinna być udokumentowana golem. Po efektownym podaniu piętą Karola Linettego w polu karnym znalazł się Jacek Góralski, który dograł jeszcze na szósty metr do Lewandowskiego, ale ten posłał piłkę w trybuny zamiast do siatki.
 
Przewaga Polaków rosła i kilka minut później kapitan polskiej reprezentacji miał kolejną wyśmienitą okazję, ale tym razem rywali uratował słupek. W myśl zasady do trzech razy sztuka, Lewandowski kolejną sytuację już wykorzystał.
 
Piłka trafiła w pole karne do stojącego tyłem do bramki Kamila Jóźwiaka. Ten próbował się odwrócić, ale za daleko wypuścił sobie piłkę. Pierwszy dopadł do niej Lewandowski i nie dał szans Sehicovi. Dla najlepszego strzelca w historii polskiej reprezentacji był to dopiero pierwszy gol zdobyty na Stadionie Wrocław.
 
Zespół Jerzego Brzęczka nadal atakował i jeszcze przed przerwą zdołał podwyższyć prowadzenie. Po koronkowej akcji i świetnym zagraniu Lewandowskiego do Linettego, ten mierzonym strzałem głową trafił do siatki.
 
Bośniacy od momentu czerwonej kartki praktycznie ani razu nie zagrozili bramce Szczęsnego. Stracili za to Miralema Pjanica, który z powodu kontuzji musiał zejść z boiska i zastąpił go Dennis Hadzikadunic.
 
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił – Polacy mieli przewagę, atakowali a rywale bronili się i szukali szans w kontratakach i stałych fragmentach gry.
 
Sześć minut po wznowieniu gry było już 3:0. Tym razem świetnym podaniem popisał się bardzo aktywny Mateusz Klich, a do bramki po raz drugi w środę trafił Lewandowski.
 
Po tym jak Krzysztof Piątek zastąpił Klicha, a wcześniej za Lewandowskiego wszedł Arkadiusz Milik, Polska przeszła na ustawienie z dwoma napastnikami, ale nie przełożyło się to na większą liczbę sytuacji bramkowych. Polacy nadal przeważali, ale brakowało ostatniego dokładnego podania. Spadło też tempo akcji i rywale mieli ułatwione zadanie w rozbijaniu ataków gospodarzy.
 
Najlepszą okazję na podwyższenie prowadzenia miał Piątek. W zamieszaniu w polu karnym polski napastnik uderzył z kilku metrów, ale jeden z rywali podbił piłkę i ta przeleciała nad poprzeczką. Piątek tylko złożył ręce i z niedowierzaniem pokręcił głową.
 
Goście w drugiej połowie tylko raz poważniej zagrozili bramce Szczęsnego. Prawą stroną przedarł się Branimir Cipetic i dośrodkował w pole karne, ale wyszedł mu strzał, po którym piłka omal nie wpadła pod poprzeczkę.
 
Po ostatnim gwizdku we Wrocławiu dotarła dobra wiadomość z Bergamo, gdzie Włosi zremisowali z Holandią 1:1, a to oznaczało, że Polska została liderem grupy.

Autor: Mariusz Wiśniewski (PAP)