Warszawscy restauratorzy boją się o przyszłość swoich lokali

2020-10-23 15:55 aktualizacja: 2020-10-24, 07:52
Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Fot. PAP/Darek Delmanowicz
Od soboty lokale gastronomiczne nie będą mogły działać stacjonarnie, w związku z tym stołeczni restauratorzy zamierzają serwować dania na wynos. Nie ukrywają jednak, że obawiają się o przyszłość swoich lokali oraz branży gastronomicznej.

Mariusz Diakowski reprezentujący restaurację Stary Dom ocenił, że lokale gastronomiczne mogą być zamknięte dłużej niż ok. 2 tygodnie oraz wskazał, że liczy się z tym, że może to zająć kilka miesięcy. "Na razie robimy eksperymentalny tydzień sprzedawania dań na wynos oraz dostaw. Oczywiście mowa o takich potrawach, które nadają się do spakowania na wynos. Podczas pierwszego lockdownu nie mieliśmy tej opcji, teraz już jesteśmy na tę ewentualność przygotowani" - wyjaśnił PAP.

Jak dodał, obawia się, że obostrzenia mogą mocno uderzyć w polską gastronomię. "Zastanawiamy się, jak duża część lokali przetrwa. Widzimy po pierwszym lockdownie, że uderza to szczególnie w tzw. fine dining" - zaznaczył.

Bieniamin Bielecki z Bibendy również powiedział PAP, że wydawane na wynos i dostarczane do domów będą tylko te dania, które można potem samemu podgrzać. "Nie da się ukryć, że pomimo tego rozwiązania, będzie trudno" - przyznał.

Według Sylwii Potockiej z restauracji Shuk, obroty mogą spaść podczas zamknięcia stacjonarnego lokalu o 50 proc. "Mimo tak drastycznych decyzji rządu, nie poddajemy się. Pracujemy nad tym, aby udostępnić nasze śniadania na wynos. Przygotowaliśmy również nowe menu, które będzie dostępne tylko na wynos lub w dostawie do domu. Będziemy musieli znowu przebranżowić naszych pracowników, żeby dostarczali jedzenie" - wskazała.

Zgodnie z nowymi obostrzeniami rządu, od soboty będzie obowiązywał zakaz stacjonarnej działalności lokali gastronomicznych i restauracji; będą mogły sprzedawać swoje dania jedynie na wynos przez okres dwóch tygodni z możliwością przedłużenia. (PAP)

autorka: Alicja Skiba