Rozmowy ugodowe między Igą Świątek i Warsaw Sports Group w przyszłym tygodniu

2020-10-23 22:45 aktualizacja: 2020-10-24, 10:44
Triumfatorka wielkoszlemowego turnieju tenisowego French Open Iga Świątek. Fot. PAP/Andrzej Lange
Triumfatorka wielkoszlemowego turnieju tenisowego French Open Iga Świątek. Fot. PAP/Andrzej Lange
W przyszłym tygodniu ma dojść do rozmów ugodowych między przedstawicielami Igi Świątek i grupy Warsaw Sports Group, która w przeszłości prowadziła karierę tenisistki. Spór dotyczy rozliczeń za czas obowiązywania umowy wypowiedzianej przez ojca zawodniczki w ubiegłym roku.

Strony już wcześniej prowadziły rozmowy, ale nic z nich nie wyszło. Teraz mają się spotkać po raz kolejny. Reprezentujący Świątek mecenas Jarosław Chałas już wcześniej podawał w mediach, że jego kancelaria zaproponowała WSG termin w przyszłym tygodniu. Jeszcze w piątkowe popołudnie nie miał on informacji, by druga strona się ustosunkowała do tego. Wieczorem jednak prezes grupy Artur Bochenek zapewnił PAP, że do spotkania dojdzie.

"To my wyszliśmy z inicjatywą tych negocjacji ugodowych jeszcze podczas French Open. Spotkamy się na nich w przyszłym tygodniu. Mam nadzieję, że załatwimy to podczas jednego spotkania. Nie chcemy, by ta sprawa się ciągnęła, bo nie zachęca to innych do inwestowania w młodych zawodników. Liczę, że dojdziemy do porozumienia, będziemy mogli przybić sobie piątkę i każdy skupi się na swoich dalszych działaniach" - przekonywał.

Prawnik 19-letniej tenisistki, która 10 października wygrała wielkoszlemowe zmagania na kortach im. Rolanda Garrosa, jest sceptycznie nastawiony.

"Ja od razu zakładałem, że te deklaracje pana Bochenka co do ugody i rozmów to tylko pustosłowie. Już raz widziałem te rozmowy. Podnosił nieracjonalne i nieuzasadnione kwestie. Do rozmów potem nie wróciliśmy, więc zdecydowaliśmy się złożyć pozew do sądu. Pan Bochenek twierdzi, że złożył swój pozew wiele miesięcy temu, ale jakoś sprawdziliśmy i nie ma żadnego. Sprawdzaliśmy przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Może w Sądzie Rejonowym? Też sprawdzamy i jak na razie nie mamy żadnego potwierdzenie, żebyśmy takowy pozew mieli" - wyliczał w rozmowie z PAP Chałas.

Szef WSG deklaruje jednak, że został on złożony. "Czytałem go. Nie potrafię teraz dokładnie wskazać, w którym z warszawskich sądów, ale zapewniam, że został złożony. Miało to miejsce kilka miesięcy temu, więc nie jest tak, że zrobiliśmy to po French Open" - przekonywał.

Ojciec tenisistki - Tomasz Świątek - wypowiedział umowę z tą grupą tuż przed ukończeniem przez córkę 18. roku życia. Jej prawnik zapewnił, że na konto WSG już trafiła pewna suma stanowiąca zwrot udokumentowanych wydatków poniesionych na rozwój 17. rakiety świata. Nie wyklucza też, że wykonany zostanie kolejny.

"Jeśli dostaniemy wykaz pozycji udokumentowanych w postaci faktury czy przelewu, to nie ma problemu. Na dziś nie mam jednak takich. A nie, że jest przygotowana na komputerze lista bez odniesienia do niczego" - zaznaczył.

Jak dodał, owa lista zmieniała na przestrzeni czasu swój rozmiar.

"Raz była dłuższa, raz krótsza. Potem znów coś doszło. Nie wiem, jaka jest teraz, bo zmienia się właściwie po każdej rozmowie" - podsumował.

Bochenek przyznał, że obie strony inaczej podchodzą do kwestii rozliczenia zobowiązań.

"Oni chcą zwrócić jedynie udokumentowane wydatki, które według ich oceny były zasadne i faktycznie przysłużyły się do rozwoju kariery Igi. Jest to błąd w rozumowaniu. Idea nie jest taka, by przez kilka lat finansować początkującego zawodnika aż dojdzie do wysokiego poziomu i odzyskać tylko dokładnie poniesione koszta. Umowa była tak skonstruowana, że w przypadku niepowodzenia w karierze - bez znaczenia na powód - zawodniczka nie musiałaby zwracać nam jakichkolwiek wydatków, ani złotówki... Jeśli zaś się jej uda, to dochodzi jeszcze suma będąca zwrotem poniesionego ryzyka oraz wysiłku pracujących na to osób. Był to określony procent z premii turniejowych i kontraktów marketingowych. To całkowicie naturalny zapis w takich umowach" - zapewnił.

Dodatkowym punktem według niego jest sprawa opcji wykupu (klauzula buy-out). Bochenek twierdzi, że z tego tytułu jego agencji także należą się pieniądze.

"Przy zapisie o opcji wykupu wzorowaliśmy się na umowach zawieranych z czeskimi tenisistami. Tyle że – dostosowując ją do polskich realiów – podaliśmy sumę osiem razy niższą" - zaznaczył.

Jak dodał, druga strona zarzuca WSG, że źle prowadziła karierę Świątek oraz niestarannie realizowaliśmy umowę i na tej podstawie została ona zerwana w ubiegłym roku.

"Uważam, że wywiązaliśmy się z niej pełni. W efekcie tego mamy teraz 19-letnią zwyciężczynię turnieju wielkoszlemowego" - wskazał.

Przedstawiciele Świątek zapewniają, że swój pozew złożyli ponad miesiąc temu. Domagają się w nim stwierdzenia pełnego rozliczenia z tytułu wypowiedzianej umowy i potwierdzenia, że nie wiąże ona już stron.

"Mamy wiele zarzutów, bo ta umowa jest tak skandalicznie napisana, że mam wątpliwości prawne, czy ona kiedykolwiek weszła w życie. Została zawarta sprzecznie z samym postanowieniem Sądu Rodzinnego. Jest bardzo wiele wątków, które sprawiają, że pozostaje pytanie, czy w ogóle weszła w życie, a dwa - kiedy wygasła" - stwierdził Chałas.

Zarzucił też Bochenkowi, że nie wspomina w wypowiedziach na łamach mediów, że owa umowa została zawarta na czas określony, na trzy lata. Szef WSG broni się, że była ona skonstruowana tak, że miała być kontynuowana po ukończeniu przez zawodniczkę 18. roku życia.

"Przed jej zawarciem analizował ją Sąd Rodzinny w Pruszkowie, który sprawdzał, czy jest korzystna dla tenisistki. Zarzucanie, że była źle skonstruowana, jest kwestionowaniem decyzji sądu" - argumentował Bochenek. 

Agnieszka Niedziałek (PAP)
 

TEMATY: