"Może polać się krew". Kosiniak-Kamysz odniósł się do apelu generałów i admirałów w stanie spoczynku

2020-11-03 09:35 aktualizacja: 2020-11-03, 14:02
Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. PAP/Piotr Nowak
Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. PAP/Piotr Nowak
Nie można przejść obojętnie obok listu generałów i admirałów w stanie spoczynku, który dotyczy nastrojów społecznych - ocenił we wtorek prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że jeśli nastroje będą "podkręcane", wszystko może się wydarzyć.

Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz był pytany we wtorek w Radiu ZET m.in. o to, czy w Polsce "może polać się krew", przed czym przestrzegają w apelu opublikowanym dwa dniu temu m.in. generałowie i admirałowie w stanie spoczynku.

Lider PSL odniósł się do apelu 

"To jest poważny list 12 generałów, admirałów, wojska, policji, Biura Ochrony Rządu, straży pożarnej, (...) funkcjonariuszy i żołnierzy, którzy służyli państwu polskiemu przez wiele lat i dbali o jego bezpieczeństwo, nie można przejść obok takiego listu obojętnie" - ocenił Kosiniak-Kamysz.

"Jeżeli będzie podkręcanie nastrojów z jednej i z drugiej strony, jeżeli będzie eskalowanie ze strony władzy i brak rozmowy, to wszystko się może wydarzyć" - dodał.

W ten sposób lider ludowców odniósł się do apelu, który opublikował w niedzielę Onet. Ponad 12 generałów i admirałów w stanie spoczynku wyraziło w nim "głęboki niepokój w związku z rozwojem sytuacji w kraju".

"W czasie rozwijającej się pandemii, groźby niewydolności służby zdrowia i kryzysu gospodarczego wprowadzane są rozwiązania skutkujące ogromnym niezadowoleniem społecznym. Zaostrzenie przepisów aborcyjnych wywołało sprzeciw obywateli i masowe protesty uliczne" - zauważono. W ocenie sygnatariuszy listu dalsza eskalacja działań, podsycanie i nieodpowiedzialne zachowania polityków doprowadzi do tragicznych i nieodwracalnych konsekwencji.

"Czasami nadmiar emocji, niekontrolowany rozwój wydarzeń może skutkować rozlewem krwi. Obawiamy się sytuacji, w której ponownie na ulicach polskich miast może dojść do użycia siły i niepotrzebnych ofiar" - podkreślono w liście.

Prośba o powstrzymanie się od wszelkich aktów przemocy

Mundurowi zaapelowali do rządzących, aby uwzględnili wolę większości społeczeństwa i doprowadzili do zmiany nieakceptowanych rozwiązań; do policjantów i innych mundurowych, aby działali zawsze zgodnie z prawem, pamiętając, że służą społeczeństwu; do organizatorów i uczestników protestów o powstrzymanie się od wszelkich aktów przemocy, w tym niszczenia mienia, zabytków i obiektów kultu religijnego; do autorytetów politycznych, moralnych i społecznych o odważną obronę wartości nadrzędnych i przekonywanie decydentów, aby niezwłocznie przystąpili do rozmów ze wszystkimi stronami konfliktu i do wypracowania kompromisu, który uspokoi nastroje społeczne.

List nawiązuje do sytuacji związanej z falą protestów w całym kraju, zapoczątkowanych wyrokiem Trybunał Konstytucyjny z 22 października ws. jednego z przepisów tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. TK orzekł, że przepis zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją. 

Rozwiązaniem mającym wyjść naprzeciw protestującym przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego ma być propozycja prezydenta. Andrzej Duda skierował w piątek do Sejmu swój projekt zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Zgodnie z nim wprowadzona ma zostać przesłanka umożliwiająca przerwanie ciąży w przypadku tzw. wad letalnych płodu. (PAP)