Europoseł Jan Olbrycht: mechanizm praworządności wejdzie w życie niezależnie od zablokowania budżetu

2020-11-16 18:46 aktualizacja: 2020-11-17, 07:38
Poseł do Parlamentu Europejskiego Jan Olbrycht Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Poseł do Parlamentu Europejskiego Jan Olbrycht Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Mechanizm łączący dostęp do środków unijnych z praworządnością wejdzie w życie, niezależnie od tego, czy Polska i Węgry zdecydują się na zablokowanie wieloletniego budżetu i funduszu odbudowy - podkreślił europoseł PO Jan Olbrycht.

Tekst rozporządzenia w sprawie uwarunkowania funduszy unijnych od przestrzegania praworządności został potwierdzony większością kwalifikowaną państw członkowskich na poniedziałkowym posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich. Polska i Węgry zagłosowały przeciw. Przez zastrzeżenia tych dwóch krajów UE nie była w stanie osiągnąć jednomyślności w sprawie budżetu na lata 2021-2027 i funduszu odbudowy.

"To jest zablokowanie prac, ale jeszcze nie zablokowanie budżetu. Praworządność została przyjęta. W tej chwili bardzo szybko zostanie przegłosowana przez Parlament Europejski i wejdzie w życie" - powiedział PAP Olbrycht, który jest negocjatorem europarlamentu w sprawie wieloletnich ram finansowych.

Jak zaznaczył mechanizm praworządności, który ma wejść w życie 1 stycznia 2021 r., będzie funkcjonował również wobec ewentualnego prowizorium budżetowego, jeśli by do niego doszło.

Jego zdaniem o atmosferze w Radzie świadczy to, że choć Polska i Węgry poinformowały, że będą przeciwko wieloletniemu budżetowi, to państwa członkowie zdecydowały się przegłosować rozporządzenie w sprawie praworządności. "To jest bardzo ważny fakt polityczny, to świadczy o dużej determinacji rządów w tej sprawie" - wskazał polityk.

Jak ocenił, można oczekiwać, że z Polską i Węgrami będą prowadzone rozmowy, żeby przekonać te kraje do odblokowania procedur w sprawie budżetu na lata 2021-2027 oraz funduszu odbudowy. Olbrycht uważa, że służyć temu może jakiegoś rodzaju klauzula interpretacyjna dotycząca mechanizmu praworządności, którą miałyby przyjąć wszystkie stolice.

"Niemiecka prezydencja będzie robiła wszystko, żeby doprowadzić do zamknięcia procedur dotyczących dochodów własnych i budżetu. PE będzie czekał na to, co wydarzy się w Radzie UE" - zaznaczył polityk Platformy.

Olbrych przestrzegł, żeby nie robić sobie nadziei na prowizorium budżetowe, bo będzie ono zdecydowanie niekorzystne dla państw członkowskich, w tym dla Polski. Zwrócił uwagę, że nie będzie w nim środków na fundusz obudowy po koronawirusie, ani na nowy fundusz sprawiedliwej transformacji, którego Polska ma być największym beneficjentem.

Europoseł zaznaczył, że nie ma żadnych awaryjnych rozporządzeń na wypadek braku wieloletnich ram finansowych, co w praktyce oznacza, że w prowizorium środki będą tylko na wydatki takie, jak - na przykład - administracja, projekty będące w toku, czy dopłaty dla rolników, a nie będzie mowy o finansowaniu jakichkolwiek nowych inwestycji.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)