Siedmioosobowa rodzina zakażona - izolacja w siedmiu pokojach

2020-11-24 07:40 aktualizacja: 2020-11-24, 09:55
Kobieta na spacerze z psem przed jednym ze szpitali w Genui. Fot. PAP/EPA/LUCA ZENNARO
Kobieta na spacerze z psem przed jednym ze szpitali w Genui. Fot. PAP/EPA/LUCA ZENNARO
Cała siedmioosobowa rodzina z okolic Padwy na północy Włoch - rodzice i ich pięciu dorosłych synów - zakaziła się koronawirusem. Wszystkich skierowano na izolację, którą każdy z członków tej rodziny odbywa w osobnym pokoju.

Rodzice i ich synowie w wieku od 19 do 27 lat zarażali się w ciągu 9 dni - podała włoska prasa.

Ich dom w miejscowości Terrassa Padovana z każdym potwierdzanym przypadkiem zakażenia zamieniał się stopniowo od końca października w miejsce izolacji kolejnych osób. W krótkim czasie koronawirusa potwierdzono u wszystkich. W siedmiu pokojach zamknęła się cała siódemka, co uznano za swoisty rekord epidemii. Po raz pierwszy poinformowano o tak licznej jednocześnie zakażonej rodzinie.

"Na szczęście mamy duży dom" - powiedział 27-letni Filippo, cytowany przez dziennik "Il Messaggero". Dodał: "Nasz dom stał się małą pustelnią, a życie rodzinne uległo kompletnej rewolucji".

"Ten, kto się dobrze czuje, robi jedzenie i sprząta. Każdy jest w izolacji. Siedem osób w siedmiu osobnych pokojach. Z zakupami pomaga nam ciocia i koledzy ojca" - wyjaśnił student prawa. Podkreślił, że każdy spożywa posiłki w swoim pokoju, a potem jeden z braci zbiera talerze i myje je w wodzie o temperaturze 90 st. Celsjusza. Choć zamknięci są blisko siebie, rozmawiają przez ścianę albo przez telefon czy nawet w czasie wideokonferencji.

Z mieszkającą obok babcią widują się tylko przez szybę.

"Jesteśmy tak blisko siebie, ale jednocześnie tak od siebie daleko" - zauważył Filippo, który po ponad trzech tygodniach uzyskał negatywny wynik testu i już może wychodzić.

Rodzina różnie przechodzi infekcje; niektórzy nie mają objawów, inni - gorączkę i kaszel.

27-latek powiedział gazecie: "W tej trudnej sytuacji uważamy się wszyscy za szczęśliwców, bo wirus okazał się  dla nas łaskawy".

Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)