Minął rok od wprowadzenia surowej kwarantanny w Wuhanie

2021-01-23 07:23 aktualizacja: 2021-01-23, 11:51
Kobieta nosząca ochronną maskę na twarz z psem przechodzi obok wolontariuszy służb bezpieczeństwa publicznego stojących obok ogrodzenia i sprawdzających kody zdrowotne ludzi. Fot. PAP / EPA/ ROMAN PILIPEY
Kobieta nosząca ochronną maskę na twarz z psem przechodzi obok wolontariuszy służb bezpieczeństwa publicznego stojących obok ogrodzenia i sprawdzających kody zdrowotne ludzi. Fot. PAP / EPA/ ROMAN PILIPEY
W sobotę mija rok, odkąd władze Chin objęły Wuhan kwarantanną, w praktyce odcinając go od świata na prawie trzy miesiące. Teraz w mieście nie ma już surowych restrykcji, a mieszkańcy mogą swobodnie wychodzić, ale z powodu obaw o nawrót pandemii w kraju odradza się podróże.

23 stycznia 2020 roku komunistyczne władze ChRL ogłosiły decyzję o zamknięciu Wuhanu, by nie dopuścić do dalszego rozprzestrzenienia się po kraju koronawirusa SARS-CoV-2, wykrytego tam po raz pierwszy pod koniec 2019 roku. Środki te uznawane były wówczas za bezprecedensowe.

Mieszkańcom 11-milionowego zakazano wychodzenia z osiedli, przedłużono noworoczną przerwę w pracy, wstrzymano komunikację publiczną i połączenia lotnicze, a drogi wyjazdowe z miasta zamknięto. W kolejnych dniach lockdown rozszerzono na okoliczne miasta prowincji Hubei, zamieszkane przez ponad 50 mln ludzi.

Jednak, jak przyznali miejscowi urzędnicy, przed zamknięciem Wuhanu z miasta zdążyły wyjechać miliony ludzi. Lokalne władze były potem krytykowane za spóźnioną reakcję na wybuch epidemii i próby jej tuszowania.

Dla wuhańczyków rocznica wprowadzenia lockdownu nie jest okazją do świętowania. Okres kwarantanny był dla nich bardzo trudny, a wiele przedsiębiorstw nie podniosło się po wstrzymaniu pracy. W mieście powszechna jest jednak opinia, że lockdown był potrzebny i okazał się skuteczny.

„(Środki podjęte przez władze) były dobre, bo od zniesienia lockdownu, (pandemia) nie wpływa już na nasze życie” – podkreślił w rozmowie z PAP mieszkaniec Wuhanu o nazwisku Yan, który prowadzi w mieście kawiarnię.

W słynącym z prężnej sceny punk-rockowej Wuhanie od wielu miesięcy nie obowiązują ograniczenia dotyczące zgromadzeń i imprez, w koncertów. Na przykład w punkowym barze Wuhan Prison zaplanowano na sobotni wieczór występ aż pięciu zespołów – powiedział PAP Jiang Daqiang, właściciel baru, a przy tym frontman grupy Nao Nao Si (chiń. „Śmierć Mózgowa Mózgu”).

Według Jianga życie nocne w Wuhanie wraca do normy po zniesieniu kwarantanny, a w czasie koncertów jego bar zapełnia się klientami. Władze mogą jednak znów wprowadzić restrykcje, jeśli sytuacja epidemiczna się pogorszy – uważa muzyk.

W ostatnich tygodniach Chiny zmagają się z nowymi ogniskami zakażeń w północnej części kraju, w tym w Pekinie i otaczającej go prowincji Hebei. Część miast wprowadziła lockdowny, a na obszarach, gdzie wykryto zakażenia, rozpoczęły się masowe testy przesiewowe. W Wuhanie i wielu innych miastach powróciły pomiary temperatury i konieczność okazywania „kodów zdrowotnych” na telefonach.

Jiang wyjaśnił, że sobotni koncert nie ma związku z rocznicą wprowadzenia lockdownu. Wcześniej wuhańscy punk-rockowcy uczcili jednak pamięć okulisty Li Wenlianga, ukaranego przez policję za ostrzeganie przed wirusem w początkowej fazie epidemii. Na plakacie dorocznego festiwalu Wuhan Prison Punk Fest w październiku 2020 roku znalazł się rysunek lekarza z punkową fryzurą, dmuchającego w gwizdek - w nawiązaniu do angielskiego słowa "whistleblower" (sygnalista).

Li pracował w Szpitalu Centralnym w Wuhanie, gdzie pod koniec 2019 roku wykryto pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem. Sam zakaził się koronawirusem od pacjentów i zmarł w lutym 2020 roku na Covid-19. Jego śmierć wywołała wśród Chińczyków olbrzymie poruszenie i falę apeli o wolność słowa. Policja pośmiertnie wycofała udzieloną mu naganę.

Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

liv/