Premier dla "Faktu" o Żołnierzach Wyklętych: dziękuję im za wolną Polskę

2021-03-01 09:21 aktualizacja: 2021-03-01, 09:24
Premier RP Mateusz Morawiecki Fot. PAP/Łukasz Gągulski
Premier RP Mateusz Morawiecki Fot. PAP/Łukasz Gągulski
Dziękuję im za wolną Polskę. Ich poświęcenie nie poszło na marne - podkreślił premier Mateusz Morawiecki w tekście opublikowanym w "Fakcie" z okazji Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych".

Premier przypomniał, że prawda o Żołnierzach Wyklętych była w latach jego młodości wiedzą zakazaną. Wspominał, że osobiście kilku żyjących jeszcze żołnierzy wyklętych poznał w Solidarności Walczącej, w której zaangażowało się wielu bohaterów Armii Krajowej i innych niepodległościowych organizacji.

"Bardzo często wtedy bywałem w domu Zbigniewa Lazarowicza +Bartka+, poznałem też niezłomnych żołnierzy podziemia – Romana Lipińskiego i Józefa Tallata. To byli ludzie o wielkich patriotycznych sercach. Zahartowani w boju, pełni odwagi. Zostali skazani na śmierć, ale szczęśliwie wyroki te nie zostały wykonane" - przypomniał premier.

Dodał, że losy niezłomnych bohaterów poznawał również dzięki opowieściom w domu. "Od mojego Taty i wuja Rolanda Winciorka usłyszałem najwięcej. Wujek Roland sam w czasie wojny był żołnierzem AK, brał udział w ratowaniu Żydów oraz w walkach o Wilno. Za to spotkały go po wojnie represje ze strony UB. Uniknął  aresztowania tylko dlatego, że wyjechał na Dolny Śląsk. Wówczas trafił do Świebodzic i tu organizował opór w ramach organizacji Wolność i Niezawisłość" - napisał premier.

premier wskazał, że największe wrażenie zrobiła na nim historia płk. Adama Lazarowicza ps. Klamra

Płk Lazarowicz jako osiemnastolatek zaciągnął się do Wojska Polskiego, aby w 1920 r. "gonić bolszewika" i odnieść rany w walkach pod Ostrołęką. Po klęsce wrześniowej walczył w szeregach AK. Po wyzwoleniu nie złożył broni, działał w podziemiu niepodległościowym, był m.in. wiceprezesem Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość". Aresztowany przez UB w 1947 r. nie dał się złamać. W 1950 r. został skazany na czterokrotną karę śmierci. Został stracony w więzieniu mokotowskim wraz z innymi członkami IV Zarządu WiN 1 marca 1951 r.

"Po wielu tygodniach brutalnych przesłuchań przez komunistycznych oprawców, bicia, przetrzymywania nago w ciemnych lochach, stalinowscy siepacze skazali polskiego bohatera na czterokrotną karę śmierci i 33 lata więzienia. Liczyli, że pamięć o nim zaginie, ale poświęcenie jego i jego kolegów stało się zaczynem wolnej Polski. Warto o tym pamiętać, bo pogrobowcy tamtych katów wciąż podnoszą głowę" - podkreślił Morawiecki.

"Wielkim zaszczytem było poznać syna +Klamry+, pana Zbigniewa, również żołnierza podziemia niepodległościowego, a także Romualda, syna Zbigniewa. Romek był niestrudzonym drukarzem w Solidarności Walczącej, jednym z najbliższych współpracowników mojego Taty. Na własne oczy widziałem, jak ten podziemny nurt patriotyzmu wzbiera w postaci potężnej fali, która doprowadziła do powstania +Solidarności+ i obalenia komunistycznego imperium. Co roku wspominam płk Lazarowicza, wspominam całe to przepiękne trio, całą tę sztafetę  pokoleń – Adama, Zbigniewa i mojego kochanego Romka, i dziękuję im za wolną Polskę. Ich poświęcenie nie poszło na marne" - napisał premier.(PAP)

io/