Ekspert ONZ do spraw Birmy: konieczne jest globalne embargo na broń dla junty

2021-03-04 22:13 aktualizacja: 2021-03-05, 07:30
Ekspert ONZ ds. Brimy Thomas Andrews, badający przypadki łamania praw człowieka w tym kraju, zażądał w czwartek od RB ONZ wprowadzenia globalnego embarga na sprzedaż broni dla rządzącej tym krajem junty wojskowej i objęcia jej ukierunkowanymi sankcjami.

Sesja Rady Bezpieczeństwa ONZ poświęcona sytuacji w Birmie odbędzie się w piątek.

Andrews ocenił, że ze względu na brutalne tłumienie protestów sprawa łamania praw człowieka w Birmie przez wojsko, które przeprowadziło zamach stanu, powinna trafić do Międzynarodowego Trybunał Karnego.

Ekspert zarekomendował też nałożenie sankcji na kontrolowany obecnie przez armię birmański koncern naftowy Oil and Gas Enterprise, który stał się źródłem największych dochodów junty.

Protesty antyrządowe w Birmie. Przybywa ofiar śmiertelnych 

Wcześniej w czwartek przeciwnicy wojskowego puczu w Birmie ponownie wyszli na ulice. Policja znów otworzyła do nich ogień, między innymi w mieście Basejn, około 100 km na zachód od Rangunu. Nie pojawiły się jak dotąd doniesienia o ofiarach śmiertelnych.

Nad Mandalaj, drugim co do wielkości mieście Birmy, w czwartek rano latały wojskowe myśliwce – przekazali mieszkańcy. Uznano to za pokaz siły militarnej reżimu.

Mimo zagrożenia przeciwnicy puczu w dalszym ciągu manifestują na ulicach, strajkują i wzywają do uwolnienia demokratycznie wybranej przywódczyni kraju Aung San Suu Kyi.

Łącznie w toku antywojskowych protestów zginęło już ponad 50 osób, a wiele zostało rannych – podkreśliła w środę wieczorem emisariuszka ONZ ds. Birmy Christine Schraner Burgener.

Aung San Suu Kyi i jej Narodowa Liga na rzecz Demokracji (NLD) odniosły wysokie zwycięstwo w listopadowych wyborach parlamentarnych. Armia twierdzi, że wybory były sfałszowane, choć komisja wyborcza nie dopatrzyła się nieprawidłowości.

Po puczu przywódca junty gen. Min Aung Hlaing zapowiedział kolejne wybory, ale nie ogłosił konkretnej daty. Wielu Birmańczyków nie wierzy w te zapowiedzi i obawia się, że zamach stanu będzie początkiem długotrwałej, opresyjnej dyktatury wojska. (PAP)

kgr/