Narciarskie Mistrzostwa Świata. Żyła czwarty na dużej skoczni, złoto Krafta

2021-03-05 19:54 aktualizacja: 2021-03-06, 08:18
Polak Piotr Żyła w 2. serii konkursu indywidualnego w skokach HS 137 podczas mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym, na skoczni "Schattenbergschanze" Fot. PAP/Grzegorz Momot
Polak Piotr Żyła w 2. serii konkursu indywidualnego w skokach HS 137 podczas mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym, na skoczni "Schattenbergschanze" Fot. PAP/Grzegorz Momot
Piotr Żyła zajął czwarte miejsce w konkursie narciarskich mistrzostw świata na dużej skoczni w Oberstdorfie. Złoty medal zdobył Austriak Stefan Kraft, a pozostałe miejsce na podium zajęli Norweg Robert Johansson i Niemiec Karl Geiger.

Kraft wyprzedził Johanssona o 4,4 pkt. Geiger stracił do zwycięzcy 9,1 pkt, a Żyła - mistrz świata z normalnego obiektu - 12,1 pkt.

Po pierwszej serii i skoku na odległość 130,5 m Żyła zajmował piąte miejsce. Od prowadzącego już wówczas Krafta miał o 9,4 pkt mniej, a od trzeciego stopnia podium dzieliło go 3,3 pkt. 

W finale Polak zrobił wszystko co mógł, aby wedrzeć się do najlepszej trójki, ale ostatecznie zabrakło mu dwóch metrów. Skoczył aż 137 m - najdalej ze wszystkich zawodników tego dnia. Okazało się jednak, że miał bardzo sprzyjający wiatr i odjęto mu aż 17,8 pkt.

Geiger skoczył 132 m, ale w trudniejszych warunkach i jego dorobek zmniejszono tylko o 4,1 pkt. Kraft oraz Johansson uzyskali, odpowiednio, 134 i 135,5 m, przy nieco ponad 12-punktowej "karze" za wiatr.

Słabiej spisali się pozostali reprezentanci Polski

Dawid Kubacki po ósmej lokacie na półmetku ostatecznie zajął 15. miejsce (130,5 i 119 m), 19. był Kamil Stoch (120 i 129,5 m), a 21. Andrzej Stękała (121,5 i 122,5 m).

Kraft po raz trzeci w karierze zdobył indywidualnie złoty medal MŚ; dublet ustrzelił w 2017 roku w Lahti. Na podium imprezy tej rangi stawał natomiast podczas każdej z czterech edycji MŚ od 2015 roku. Łącznie w dorobku ma jeszcze po cztery srebrne i brązowe medale.

Austriak powetował sobie niezwykle pechowy początek sezonu. W Pucharze Świata szybko stracił szansę na obronę Kryształowej Kuli. Najpierw dopadło go zakażenie koronawirusem, a potem kontuzja pleców. Z Oberstdorfu miał jednak dobre wspomnienia - w 2014 odniósł na skoczni Schattenberg pierwsze w karierze zwycięstwo PŚ, później powtórzył sukces w 2016, a dodatkowo wygrał dwa konkursy na tutejszym "mamucie".

W Oberstdorfie natomiast Covid-19 wyeliminował Halvora Egnera Graneruda. Norweg po 11 zwycięstwach w obecnym cyklu PŚ i zapewnieniu sobie triumfu w klasyfikacji generalnej był jednym z faworytów MŚ, ale w środę okazało się, że jest zakażony.

Piątkowa rywalizacja przebiegała w trudnych warunkach atmosferycznych - przy padającym śniegu i zmiennym wietrze. Przy lądowaniu problemy sprawiał świeży puch na zeskoku. Już w pierwszej serii upadł Japończyk Ryoyu Kobayashi, a w drugiej broniący tytułu wywalczonego dwa lata temu w Innsbrucku Niemiec Markus Eisenbichler.

Na sobotę zaplanowano konkurs drużynowy. W 2019 roku Polacy uplasowali się na czwartym miejscu, za Niemcami, Austrią i Japonią.(PAP)

io/