Lekarze bez Granic: nieadekwatna reakcja władz na epidemię doprowadziła do tysięcy zgonów w Brazylii

2021-04-18 15:52 aktualizacja: 2021-04-18, 21:39
Rio de Janeiro. Fot. PAP/EPA/ANTONIO LACERDA
Rio de Janeiro. Fot. PAP/EPA/ANTONIO LACERDA
W brazylijskich szpitalach brakuje lekarstw, nie ma ich też dla podłączanych do respiratorów - alarmuje organizacja Lekarze bez Granic (MsF). "Nieadekwatna odpowiedź rządu na epidemię doprowadziła do tysięcy zgonów, których można było uniknąć" - oceniła MsF.

Nieodpowiedzialna polityka rządu Brazylii "doprowadziła do katastrofy humanitarnej, a sytuacja będzie się tylko  pogarszać" - wskazał przewodniczący organizacji Lekarzy bez Granic, dr Christos Christou podczas czwartkowej konferencji prasowej.

"Każdy tydzień przynosi ponurą statystykę zakażeń i zgonów. Szpitale są na granicy swej wydolności, a wciąż nie widać, by władze były gotowe do skoordynowanej centralnie odpowiedzi" - powiedział.

Dyrektor generalna MsF Meinie Nicolai podkreśliła, że dramatyczna sytuacja epidemiczna w Brazylii nie wynika jedynie z tego, że szerzy się tam wyjątkowo zaraźliwy wariant koronawirusa. "Brazylijska odmiana znana jako P.1 stanowi oczywiście poważny problem, ale nie wyjaśnia to bynajmniej trudności, jakich doświadcza obecnie Brazylia" - podkreśliła.

Przedstawiciele Lekarzy bez Granic mówili też, powołując się na środowy reportaż w stacji telewizyjnej Globo, że w Brazylii zdarzają się przypadki, gdy "chorzy są podłączani do respiratorów bez podania im jakichkolwiek środków przeciwbólowych czy uspokajających. Przywiązuje się ich po prostu do łóżek" - wskazywali.

Dotychczasowy bilans przypadków śmiertelnych wzrósł wzrósł w Brazylii do 365 444. Tylko w Stanach Zjednoczonych zmarło więcej osób z powodu Covid-19 niz to miało miejsce w Brazylii jest drugim krajem na świecie, najbardziej dotkniętym przez epidemię koronawirusa.

Od marca ubiegłego roku w Brazylii koronawirusem zaraziło się już 13 mln 746 681 osób - poinformowało w czwartek ministerstwo zdrowia.

Walska o zdrowie i życie pacjentów w brazylijskich szpitalach staje się coraz trudniejsza

Brazylijskie szpitale walczą o zdrowie i życie pacjentów, ale staje się to coraz trudniejsze. Szczególnie dramatyczna sytuacja panuje w Rio de Janeiro oraz w Sao Paolo. Szef departamentu zdrowia we władzach Sao Paolo przestrzegł, że "zdolność miejscowej służby zdrowia do ratowania najbardziej chorych na Covid-19 jest na wyczerpaniu". Jego słowa cytuje Reuters.

Aureo do Carmo Filho, dyrektor oddziału intensywnej opieki medycznej w jednym ze szpitali Rio de Janeiro, powiedział w rozmowie z korespondentem agencji Reutera: "nigdy nie sądziłem, że dożyję czegoś takiego, a mam za sobą dwadzieścia lat pracy na oddziałach intensywnej terapii".

"Używanie mechanicznego wspomagania lub zastępowania mięśni pacjenta w wykonywaniu pracy oddechowej bez środków przeciwbólowych i uspokajających jest bardzo złą praktyką. Pacjent jest poddawany strasznym torturom" - zaznaczył. Ludzki organizm w sposób naturalny broni się przed taką ingerencją, dlatego podanie takich środków jest nieodzowne, żeby respirator mógł zadziałać - wyjaśnił.

W wielu szpitalach brakuje miejsc na oddziałach intensywnej opieki medycznej. Powstają tymczasowe oddziały tego typu, ale często brak im odpowiedniego wyposażenia i nie ma tam odpowiednio wyszkolonej kadry.

Szpital kliniczny im. Alberta Schweitzera w Rio de Jainero potwierdził, że faktycznie brakuje podstawowych środków do stosowania anestezjologii, ale "lekarze czynią wszystko, co możliwe, by zapewnić pacjentom pomoc wykorzystując zbliżone odpowiedniki brakujących środków". Dyrekcja szpitala wskazała, że spodziewa się dostawy brakujących medykamentów do końca tygodnia. (PAP)

mst/