Wiceszef MSZ: sankcje pokazują determinację USA i podnoszą koszty rosyjskich działań wobec Ukrainy i Gruzji

2021-04-20 07:22 aktualizacja: 2021-04-20, 09:59
Wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk (C) Fot. PAP/Marek Zakrzewski
Wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk (C) Fot. PAP/Marek Zakrzewski
Sankcje nałożone na Rosję pokazują determinację USA do obrony własnych interesów i znacząco podnoszą koszty rosyjskich działań wobec Ukrainy i Gruzji; to dobry krok, ograniczający rosyjską bezkarność - ocenił w rozmowie z PAP wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk.

Biały Dom ogłosił w czwartek, że prezydent USA Joe Biden podpisał rozporządzenie wykonawcze, nakładające dodatkowe sankcje na Rosję w związku z jej ingerencją w amerykańskie wybory i ataki hakerskie. Obejmują one m.in. rosyjskie obligacje rządowe i wydalenie 10 dyplomatów.

Do polskiego MSZ wezwano ambasadora Rosji, któremu wręczono notę dyplomatyczną zawierającą informację o uznaniu za personae non gratae trzech pracowników Ambasady Federacji Rosyjskiej w Warszawie. MSZ podkreślił też, że solidaryzuje się z decyzją USA dotyczącą sankcji.

Szymon Szynkowski vel Sęk pytany przez PAP o czwartkową decyzję władz amerykańskich dotyczącą sankcji odparł, że jest do adekwatna odpowiedź na działania szpiegowskie Rosji, a także cyberataki i próbę otrucia Aleksieja Nawalnego.

"Biorąc pod uwagę agresywne działania Rosji w ostatnim czasie, odpowiedź jest adekwatna. Jest kompleksowa i obejmuje wszystkie niezbędne elementy, w tym konkretne sankcje wobec osób i podmiotów prowadzących nielegalne działania. Została tez doskonale skorelowana z przekazem sojuszników oraz UE – to dobry znak, że Rosja nie może liczyć na rozbicie Zachodu" - dodał wiceszef polskiej dyplomacji.

Poza Warszawą na wydalenie rosyjskich dyplomatów zdecydowała się też Praga. Czeskie władze poinformowały w sobotę o wydaleniu z kraju 18 rosyjskich dyplomatów z powodu podejrzeń, że rosyjski wywiad miał związek z eksplozją w składzie amunicji w 2014 roku. Pracownicy ambasady Federacji Rosyjskiej zostali zidentyfikowani jako oficerowie rosyjskich służb specjalnych.

USA w ramach nowych sankcji nałożonych w czwartek zakazały amerykańskim instytucjom finansowym obrotu rosyjskimi obligacjami oraz wskazały sześć firm jako partnerów rosyjskich służb w atakach hakerskich. Dodatkowo sankcje personalne wprowadzono wobec 32 osób zamieszanych w próby ingerowania w amerykańskie wybory w 2020 r. Zdecydowano też o wydaleniu 10 rosyjskich dyplomatów podejrzanych o szpiegostwo.

W Donbasie, gdzie w lipcu 2020 r. weszło w życie zawieszenie broni, obserwowana jest eskalacja konfliktu

 Rosja zwiększa liczebność swych wojsk przy granicy z Ukrainą, oficjalnie uzasadniając to ćwiczeniami wojskowymi. Ukraińskie władze stale monitorują sytuację i alarmują NATO i organizacje międzynarodowe o działaniach Rosji.

Wiceszef MSZ pytany przez PAP czy w jego ocenie sankcje okażą się skutecznym naciskiem na Rosję w kwestii działań prowadzonych na wschodzie Ukrainy, odparł, że sankcje pokazują determinację USA.

"Sankcje pokazują dość wyraźnie determinację USA do obrony własnych interesów i znacząco podnoszą koszty rosyjskich działań wobec Ukrainy czy Gruzji. Osoby i podmioty objęte sankcjami to te same osoby lub ich +wspólnicy+, którym udowodniono już wcześniej podważanie integralności terytorialnej Ukrainy" - podkreślił Szynkowski vel Sęk.

"To jest dobry krok, ograniczający rosyjską bezkarność. Wiele zależeć będzie jednak także od reakcji Europy – czy UE będzie w stanie podjąć decyzje równie adekwatne i równie stanowcze. Do osiągnięcia efektu niezbędne jest współdziałanie w podejmowaniu konkretnych kroków" - ocenił.

UE nie zdecydowała jednak o nałożeniu nowych sankcji na Rosję

 Szef unijnej dyplomacji Josep Borrell oświadczył w poniedziałek, że Unia nie przygotowuje obecnie nowych sankcji przeciwko Rosji. Obecne sankcje UE - nakładane i rozszerzane od 2014 r. dotyczą obecnie177 osób i 48 podmiotów, którym zarzuca się aneksję Krymu i podważanie integralności terytorialnej Ukrainy.

Wiceszef MSZ pytany, jak amerykańskie sankcje mogą wpłynąć na bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO odparł, że są one dowodem na zaangażowanie USA w regionie

"Sankcje pokazują zaangażowanie USA w regionie oraz niezgodę na działania Rosji, które łamią powszechnie obowiązująca normy stosunków międzynarodowych. Silne przywództwo Waszyngtonu, obecność w regionie i polityka oparta na pryncypiach to kluczowy wkład w bezpieczeństwo regionu" - ocenił Szynkowski vel Sęk.

Pytany przez PAP o oficjalną odpowiedź Rosji na uznanie trzech dyplomatów rosyjskich za personae non gratae wiceszef MSZ podkreślił, że Polska nie otrzymała do chwili obecnej (do poniedziałku - PAP) "oficjalnej odpowiedzi strony rosyjskiej".

Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow poinformował w piątek, że w odpowiedzi na czwartkowe decyzje Warszawy Rosja wydali pięciu polskich dyplomatów. Moskwa nakazała również do północy z poniedziałku na wtorek wyjazd 20 pracowników placówki czeskiej. Według mediów rosyjskich, które powołują się na wypowiedzi przedstawicieli Czech, w Moskwie pozostanie jedynie pięciu dyplomatów czeskich. Rosja w ramach retorsji zabroniła czeskiej placówce w Moskwie zatrudniania obywateli Rosji.

Departament Stanu USA zapewnił w niedzielę o swoim wsparciu dla Pragi w jej "zdecydowanej odpowiedzi na działania wywrotowe Rosji" na terytorium Czech. (PAP)

autor: Mateusz Roszak

liv/