Jarosław Maciej Goliszewski: nowela ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej to wyrównanie krzywd

2021-04-23 10:10 aktualizacja: 2021-04-23, 14:09
 Były opozycjonista Jarosław Maciej Goliszewski. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Były opozycjonista Jarosław Maciej Goliszewski. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Nowelizacja ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych to wyrównanie krzywd; konsekwencje represji z okresu PRL ciągnęły się aż do teraz - mówi PAP Jarosław Maciej Goliszewski, jeden z inicjatorów noweli.

Inny z inicjatorów, Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, mówiąc o najważniejszych punktach nowelizacji podkreśla, że "przywraca ona sprawiedliwość i godność oraz częściowo rekompensuje ekonomiczne skutki represji osobom, którym potwierdzono status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych".

Prezydent Andrzej Duda podpisał 20 kwietnia nowelę ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych.

Prezydent podpisał nowelę ustawy dotyczącą osób dotkniętych komunistycznymi represjami

Goliszewski, pytany przez PAP, jakie znaczenie ma nowela dla osób o tym statusie, powiedział, że "przede wszystkim likwiduje ona pewną ewidentną fikcję istniejącą od 1998 roku w zapisach ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych", która polegała na tym, że okresy represji, jak więzienie z przyczyn politycznych, internowanie, pozbawienie pracy z powodów politycznych czy pozbawienie prawa do wykonywania zawodu, choć uznane zostały za tzw. okresy składkowe, to "przekładały się tylko i wyłącznie na zaliczenie tych lat do stażu pracy".

"Za osoby zaangażowane w działalność podziemną, podziemnych drukarzy, kolporterów czy bezrobotnych z przyczyn politycznych nikt nie odprowadzał składek. Za pozbawionych wolności nie robili tego naczelnicy więzień czy komendanci obozów dla internowanych" - stwierdził Goliszewski.

Podkreślił, że zwykle też pozbawienie prawa do wykonywania zawodu wiązało się z podjęciem zajęcia dużo niżej płatnego, od którego nowy pracodawca odprowadzał niższą składkę na ubezpieczenie społeczne do ZUS, co obecnie ma też konsekwencje przeliczeniowe.

"Ponieważ nie było składek, to były to okresy +zerowe+, czyli nie był tam naliczany kapitał początkowy czy emerytura. To wyglądało tak, jakby państwo korzystało, jak jakiś paser, na represjach z okresu PRL, których konsekwencje teraz mają przełożenie na zaniżony wymiar emerytury, w stosunku do tego, który normalnie by się takim osobom należał" - podkreślił.

Kostrzewa-Zorbas zaznaczył, że podpisana we wtorek nowelizacja powoduje uznanie za wpłacone - w wysokości jak od przeciętnego wynagrodzenia w odpowiednich latach - składki emerytalne za osoby osadzone w więzieniach lub innych miejscach odosobnienia na terytorium Polski na mocy skazania albo bez wyroku po dniu 31 grudnia 1955 roku za działalność polityczną, a także osoby internowane na podstawie dekretu z 12 grudnia 1981 roku o stanie wojennym.

Jak wyliczał, chodzi również o osoby świadczące pracę po 1956 roku na rzecz organizacji politycznych i związków zawodowych (nielegalnych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 roku), niewykonujące pracy przed 31 lipca 1990 roku na skutek represji politycznych oraz osoby pozbawione możliwości wykonywania swojego zawodu przed dniem 31 lipca 1990 roku na skutek represji politycznych.

"W rezultacie wejścia w życie nowelizacji wzrosną emerytury i renty wielu spośród tych osób lub ich kapitały początkowe przed przejściem na emeryturę" - podkreślił Kostrzewa-Zorbas.

Zapisy nowelizacji "to nie żadna łaska ani przywilej"

Wskazywał, że nowelizacja dotyczy również tych osób, których składki w okresie PRL były zaniżone. "Chodzi o osoby, które - aby chronić swą pracę w podziemiu, np. jako drukarz w podziemnej drukarni - pracowały w sposób oficjalny, ale na jednej czwartej etatu, za grosze. Za takie osoby pracodawcy odprowadzali składki emerytalne, ale bardzo niskie. Teraz takim osobom składki zostaną również uznane w wysokości jak od przeciętnego wynagrodzenia" - zaznaczył.

Kostrzewa-Zorbas podkreślił też, że nowela rozszerza różnego rodzaju świadczenia społeczne i uprawnienia – m.in. dotyczące urlopów i ochrony zdrowia – dla wszystkich byłych działaczy opozycji antykomunistycznej oraz osób represjonowanych z powodów politycznych w latach 1956-1990, dla kombatantów walk o niepodległość i suwerenność Polski oraz o polityczne prawa człowieka i demokrację w Polsce m.in. podczas II wojny światowej oraz dla niektórych osób będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego do 1956 roku.

Goliszewski podkreślił w rozmowie z PAP, że zapisy nowelizacji "to nie żadna łaska ani przywilej". "To jest to po prostu wyrównanie krzywd. Ojczyzna powinna honorowo się zachować wobec nas, tej grupy społecznej, której działalność w latach 1956-89 na wiele sposobów przyczyniła się do pokojowej transformacji w 1989 roku, pierwszego sukcesu od 1920 roku, a nie udawać przez 32 lata, że nie ma problemu" - powiedział.

"Jeżeli w wyniku nowelizacji to miałoby być nawet 50 czy 100 zł więcej do emerytury - choć w wielu wypadkach będzie to dużo więcej - to 100 zł więcej do emerytury to i tak więcej niż coroczna rewaloryzacja do emerytur. A 100 zł to często w aptece decyzja emeryta, czy kupić droższe leki, które ma na recepcie, czy kupić gorsze zamienniki" - powiedział.(PAP)

Autorka: Sylwia Dąbkowska-Pożyczka

kfr/