Zatrzymany w białoruskim areszcie. „Usłyszeliśmy: No, co wy, k... polskie! Tutaj nie macie żadnych praw”

2021-05-06 15:55 aktualizacja: 2021-05-07, 07:34
PAP/ EPA/STRINGER
PAP/ EPA/STRINGER
Przemoc fizyczna, wyzwiska, pozbawianie materacy i pościeli, cele przepełnione tak, że niektóre osoby mogą tylko stać – telewizja Biełsat przytacza relacje mężczyzny, który odbywał karę aresztu.

Bicie pałkami po łydkach, codzienne chlorowanie cel, prycze bez materacy i poduszek, uniemożliwianie snu, wyzwiska – o takich faktach opowiedział rozmówca Biełsatu, który odbywał w kwietniu w mińskim areszcie przy ul. Akreścina karę za udział w protestach.

„Usłyszeliśmy: No, co wy, k... polskie! Tutaj nie macie żadnych praw” – relacjonował rozmówca Biełsatu.

Z jego relacji wynika, że w czteroosobowej celi przebywało 18 osób. Gdy jedni spali, inni mogli tylko stać. W celi cały czas było zapalone światło, a strażnicy regularnie kazali więźniom „meldować się”, wołając ich po nazwisku.

Za spanie na podłodze czy inne niewypełnienie poleceń strażników, więźniowie byli karani. Na podłogę celi wylewano wodę z chlorem w celu „dezynfekcji”, niektórych więźniów kierowano do izolatek. Wśród innych form ograniczania praw zatrzymanych były więzień wskazał nieokazywanie pomocy lekarskiej czy nieprzekazywanie paczek.

Rozmówca Biełsatu twierdzi również, że osoby mające wyjść z aresztu śledczy próbowali nakłonić do „współpracy”, np. informowania o uczestnikach akcji protestu.

Informacje na temat poważnego pogorszenia się w ostatnich miesiącach warunków pobytu w aresztach potwierdzają obrońcy praw człowieka, opierając się na relacjach innych osób, które odbywały kary z artykułów „politycznych”, czyli za udział w protestach czy posiadanie symboliki narodowej, uznawanej za nielegalną.

Chodzi o areszty tymczasowego przebywania, zwłaszcza w Mińsku przy ul. Akreścina i w podmińskim Żodzino. W mniejszym stopniu dotyczy to aresztu śledczego w Mińsku czy aresztu KGB. (PAP)