Łukaszenka: nie będą mnie sądzić potomkowie faszyzmu

2021-05-07 14:24 aktualizacja: 2021-05-07, 16:26
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Fot. PAP/Adam Guz
Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Fot. PAP/Adam Guz
Nie będą mnie sądzić potomkowie faszyzmu – oświadczył w piątek Alaksandr Łukaszenka, komentując informacje z Niemiec, gdzie grupa prawników złożyła do tamtejszej prokuratury generalnej doniesienie o popełnieniu przez niego przestępstw.

Chodzi o torturowanie w aresztach uczestników protestów po ubiegłorocznych wyborach prezydenckich na Białorusi, które według oficjalnych informacji wygrał Łukaszenka, a które przez Zachód zostały uznane za sfałszowane.

„Niech by to była Wielka Brytania, Ameryka czy Francja, byli w koalicji. Ale nie potomkowie faszyzmu. Oni będą mnie sądzić, kim oni są, żeby mnie sądzić? Za to, że broniłem was i swojego kraju?” – powiedział Łukaszenka.

"Są potomkami pokoleń, które wywołały wojnę"

Uściślił przy tym, że nie twierdzi, że chodzi o osoby, które dzisiaj są zwolennikami nazizmu. „Nie zarzucam im tego, Ale są potomkami pokoleń, które wywołały tamtą wojnę” – powiedział Łukaszenka, przypominając, jak wielkie ofiary poniosła w czasie II wojny światowej Białoruś.

Niemieccy prawnicy reprezentujący ofiary tortur w białoruskich więzieniach złożyli do federalnego prokuratora generalnego w Karlsruhe doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez Alaksandra Łukaszenkę. Oskarżają go o zbrodnie przeciwko ludzkości – represje i tortury wobec uczestników pokojowych protestów. Prawnicy liczą na wszczęcie postępowania w ramach zasady jurysdykcji uniwersalnej w związku z łamaniem praw człowieka.

Na Białorusi nie wszczęto dotąd ani jednego dochodzenia związanego z użyciem przemocy przez struktury siłowe wobec uczestników protestów przeciwko sfałszowaniu ubiegłorocznych wyborów prezydenckich. Obrońcy praw człowieka mówią o setkach udokumentowanych przypadków tortur w komisariatach i aresztach.

Łukaszenka przypomniał, że prokuratura generalna w Mińsku wszczęła śledztwo dotyczące ludobójstwa na narodzie białoruskim w czasie II wojny światowej.

Zasugerował, by ten „demokratyczny sąd” zajął się również innymi liderami, np. prezydentem Francji za rozganianie protestów ruchu żółtych kamizelek czy władzami USA za styczniowe wydarzenia na Kapitolu związane z wynikami amerykańskich wyborów prezydenckich. (PAP)

mmi/